Senne Lammens jest obecnie niekwestionowanym numerem jeden w bramce Manchesteru United, a Peter Schmeichel podzielił się swoimi przemyśleniami na temat belgijskiego goalkeepera.
Żadna drużyna nie może poważnie oczekiwać rywalizacji o tytuł w Premier League, ani nawet o miejsca w Lidze Mistrzów bez obecności pewnego bramkarza między słupkami, a Manchester United ma pełne prawo do optymizmu po debiutanckim sezonie 23-latka.
– Z jednej strony może wydawać się to trochę zabawne, że wychodzi do dwóch dośrodkowań, dominuje w powietrzu, wyłapuje piłkę i to napędza wszystkich dookoła – mówi Schmeichel. – Właśnie takiej dominacji pragnęli kibice i cała drużyna Manchesteru United. Widzisz tego młodego chłopaka. Przez długi czas może nie mieć zbyt wiele pracy, ale radzi sobie z tym, co ma do wykonania i tego właśnie oczekuje się od każdego młodego bramkarza w dzisiejszych czasach.
– Tak się ich wychowuje. Obrońcy naprawdę chcą, by bramkarz wychodził, przejmował piłkę i zdejmował z nich część presji. W Manchesterze United od pewnego czasu tego brakowało. Aż nasuwa się wspomnienie o Edwinie – kilka długich podań prawą nogą, kilka lewą i myślisz: „Wow, to wygląda naprawdę dobrze”. Jest zdecydowanie za wcześnie, by mówić, jak dobry może być ten facet. Jest młody i nie rozegrał jeszcze wielu spotkań na poziomie, jakiego oczekuje Manchester United.
– Przez lata widzieliśmy wielu świetnych piłkarzy, którzy przychodzili do Manchesteru United i nie potrafili poradzić sobie z nieustanną presją, jaka panuje w tym klubie. Dlatego byłoby nierozsądne, gdyby ktoś taki jak ja wywierał na niego dodatkową presję. Teraz mamy bramkarza, który zostanie tu na następne 20 lat. Radzi sobie dobrze – podsumował Schmeichel.









