Lisandro Martinez był niekwestionowanym bohaterem reprezentacji Argentyny w emocjonującym meczu z Republiką Zielonego Przylądka. Podopieczni Lionela Scaloniego dopiero po dogrywce zapewnili sobie awans do 1/8 Mistrzostw Świata, wygrywając 3:2, a obrońca Manchesteru United wpisał się na listę strzelców oraz zanotował znakomitą asystę przy bramce Leo Messiego.
Obrońca Manchesteru United zdobył się na osobiste wyznanie w pomeczowej rozmowie, przyznając, że po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego, poważnie rozważał zakończenie piłkarskiej kariery, a ogromny wpływ na jego powrót do zdrowia miały narodziny córki.
– Kiedy zaczynam myśleć o wszystkim, przez co przeszedłem z powodu mojego urazu, aż chce mi się płakać. Nie wiem nawet, na czym wówczas stałem. Gdyby moja córka nie urodziła się akurat wtedy, kiedy doznałem kontuzji, nie wiem, czy dziś grałbym jeszcze w piłkę, a teraz zdobyłem bramkę na Mistrzostwach Świata. Rozważałem zakończenie kariery po kontuzji więzadła krzyżowego przedniego. Po prostu nie chciałem już cierpieć, rozumiesz?
– Byłem naprawdę przybity, ale potem urodziła się moja córka i to w pewien sposób wszystko zrównoważyło. Widziałem, jak moja żona rodzi i jaki ogromny wysiłek w to włożyła. Powiedziałem sobie: „Jak mam przestać walczyć?”. Wszystko, przez co przeszedłem, było bardzo trudne, ale dzięki mojemu klubowi i reprezentacji, dziś jestem bardzo szczęśliwy. Jestem bardzo wdzięczny lekarzom i personelowi za to, że dziś mogę tu być.
28-latek odniósł się również do Messiego, którego uważa za największą inspirację dla całej reprezentacji Argentyny.
– Leo Messi jest ogromnym przykładem, ponieważ przez całą swoją karierę wiele wycierpiał, doznawał porażek i nigdy się nie poddał. Dziś jest tutaj w wieku 39 lat, walczy, mimo że wygrał już wszystko i absolutnie nie ma nic do udowodnienia. Jest najlepszym piłkarzem w historii – nie tylko piłki nożnej, ale całego sportu. To szaleństwo. A dla nas, którzy idziemy za nim, jak możemy nie walczyć, skoro najlepszy zawodnik wszech czasów robi to z taką pasją? Musimy podążać dokładnie tą samą drogą – zakończył Martinez.









