Prezydent Sportingu Lizbona, Frederico Varandas, przyznał po czasie, że negocjacje z Manchesterem United w sprawie pozyskania Rubena Amorima nie należały do łatwych.
Podczas wczorajszej konferencji prasowej Ruben Amorim wyjaśnił swoją decyzję o opuszczeniu Sportingu Lizbona na rzecz Manchesteru United. Głos w sprawie zabrał także Varandas, który z szacunkiem przyjął decyzję Portugalczyka.
– Prawda jest taka, że rozmowy z Manchesterem były trudne, ale nie usprawiedliwiają śladów, które mam na twarzy. Są one po prostu spowodowane tym, że musiałem usunąć kilka znamion, a mój kolega dermatolog nie był zbyt miły.
– Mogę potwierdzić, że pod koniec poprzedniego sezonu i na początku aktualnego, Amorim powiedział, że chce zakończyć cykl zdobywając drugi tytuł mistrzowski z rzędu, a klub już przygotowywał się na przyszłość. Oczywiście, zainteresowanie Manchesteru United nie było tym, czego chcieliśmy, ale decyzja naszego trenera była inna.
– Zrozumiał, że nadszedł czas, aby odejść. Uszanowaliśmy jego decyzję i musieliśmy przyspieszyć o siedem miesięcy to, co już było przygotowywane za kulisami. Przy całym szacunku dla kariery Rubena jako zawodnika, za wiele dziesięcioleci będzie pamiętany głównie jako trener. I to Sporting podjął ryzyko, inwestując w młodego trenera, który miał zaledwie osiem meczów w lidze.
– To, co przejdzie do historii, to fakt, że Amorim zawsze będzie miał w sobie trochę Sportingu. A historia Sportingu zawsze będzie miała Amorima w swojej opowieści. Jeden z najlepszych trenerów w naszej historii. Będę życzyć Rubenowi wszystkiego najlepszego od 11 listopada. Kolor koszulki Manchesteru United nie pomoże, ale jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystko, co Amorim pomógł zbudować tutaj, aby odbudować ten klub.









