Ralf Rangnick przekazał informacje na temat drużyny przed sobotnim spotkaniem z West Hamem United.
Tymczasowy szkoleniowiec “Czerwonych Diabłów” zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo istotne będzie starcie z londyńczykami w kontekście zajęcia czwartego miejsca w tabeli przed długą przerwą w grze. Niemiec ma nadzieję, że drużyna zagra tak dobrze, jak w drugiej połowie z Brentfordem. Rangnick wypowiedział się również na temat trójki środkowych pomocników, formy Diogo Dalota oraz chęci otrzymania wsparcia kibiców od pierwszej minuty meczu.
Czy któryś z zawodników, którzy opuścili mecz przeciwko Brentford, jest dostępny do rywalizacji z West Hamem?
– Trenujemy dziś (tj. piątek) o godzinie 15:00, więc musimy poczekać, aby ostatecznie odpowiedzieć na to pytanie. Wygląda na to, że Luke nie będzie w stanie zagrać. Niestety, to samo dotyczy Victora. W czasie meczu włamano się do jego domu. Włamywacze dostali się do środka, gdzie przebywała jego żona i dwójka małych dzieci. Rozmawiałem z Victorem dziś rano przez długi czas. Potrzebuje zostać w domu z rodziną. Jak możemy się domyślić, było to traumatyczne przeżycie dla jego żony, więc zwrócił się do mnie z prośbą o możliwość pozostania z najbliższymi. Sam mam dwójkę dzieci i to, że chce być teraz z nimi, jest dla mnie zrozumiałe.
Przykro to słyszeć. Czy spodziewana jest dalsza absencja Jessego Lingarda i Aarona Wana-Bissaki?
– Aaron też nie zagra, wciąż zmaga się z chorobą. Jesse wznowił wczoraj treningi, będzie trenował też dziś, więc myślę, że powinien być dostępny do gry. Mamy jednak inne wątpliwości. Musimy ocenić, w jakiej dyspozycji jest Jadon. Nie trenował wczoraj. Jak wiemy, w środę wziął udział w pogrzebie, przez co opuścił trening. Spotkamy się i porozmawiamy o tym, czy jest zdolny do gry. Występ Cristiano również stoi pod znakiem zapytania przez jego problem z szyją. Opieka medyczna zajmowała się nim wczoraj przez trzy godziny, ale musimy poczekać aby stwierdzić, jak się dziś czuje. Edinson nie trenuje jeszcze z zespołem, lecz mam nadzieję, że wznowi przygotowania, a po treningu podejmiemy decyzję, czy będzie w stanie wystąpić.
Scott McTominay doznał urazu pleców w ostatnim spotkaniu, lecz miałeś nadzieję, że będzie mógł wystąpić.
– Według sztabu medycznego i mojej rozmowy ze Scottem, powinien być gotowy na piątkowy trening, więc myślę, że będzie zdolny do gry.
Mówiłeś o Bruno na pozycji środkowego pomocnika – co sądzisz o grze Freda i McTominaya w środku pola? Czy jeden z nich może grać wyżej a drugi niżej? A może lepszą opcją jest ustawianie ich obok siebie?
– Jedyną roszadą jakiej dokonaliśmy, było odwrócenie trójkąta w linii pomocy. Zamiast dwóch defensywnych i jednego ofensywnego pomocnika, gramy obecnie z jednym defensywnym oraz dwoma wyżej ustawionymi pomocnikami. Nie musimy tłumaczyć zawodnikom, w jaki sposób powinni interpretować swoje role na boisku. Dzieje się to automatycznie. Bruno samodzielnie będzie szukał przestrzeni dla siebie. Jest ofensywnym pomocnikiem, nawet bardziej o charakterze pozycji numer 10, a nie 8. To samo dotyczy Freda. Lecz myślę, że obu graczom daje to więcej możliwości i swobody, aby prezentować futbol, w którym są dobrzy – zarówno defensywnie i ofensywnie. Fred jest także zawodnikiem, który skutecznie wygrywa walkę o piłkę. Z drugiej strony, w ostatnich dwóch meczach widzieliśmy, jak ważny może być Bruno przy piłce, a także w defensywie. On zawsze pracuje ciężko. Przebiegł ponad 12 kilometrów, najwięcej ze wszystkich na boisku. Jest kimś, kto potrafi zdobywać bramki, ale też ma oczy szeroko otwarte i widzi lepiej ustawionych kolegów. W meczu z Brentfordem byli to Mason i Marcus.
Czy Diogo Dalot zyskuje na regularnych występach?
– Tak, i dzieje się tak u każdego zawodnika. Jeśli piłkarze łapią minuty, podnosi to ich poziom pewności. Dwa lub trzy miesiące temu nie występował regularnie, wtedy na jego miejscu był Aaron. Obecnie gra często, a wiemy jakimi ofensywnymi atutami dysponuje. Pod tym względem jest jednym z najlepszych bocznych obrońców, jakich mogliśmy mieć u siebie. Może jeszcze poprawić swoją grę w defensywie, pojedynki jeden na jednego, przewidywanie oraz wypełnianie luk pomiędzy nim a partnerami na boisku. Wciąż jest dla niego miejsce na rozwój, a on jest zawodnikiem, który może się rozwijać i uczyć. Dotychczas w kilku ostatnich spotkaniach zagrał bardzo dobrze i cieszę się z tego powodu.
Biorąc pod uwagę miejsce, na którym znajduje się West Ham, jest to bardzo istotne spotkanie, ponieważ w wypadku wygranej drużyna może zająć ich lokatę.
– Jak najbardziej. To kluczowy mecz dla obu ekip. Wiemy, że gramy u siebie i wiemy też, że swój ostatni mecz rozgrywaliśmy dwa dni temu, lecz jesteśmy zdolni do szybkiej regeneracji. Postaramy się pokazać dobrą formę od pierwszej minuty, co jest ważne. Gramy przed 75 tysiącami naszych kibiców i chcemy wygrać to spotkanie. Musimy przejąć kontrolę nad meczem od samego początku, a nie tylko przez 45 minut jak przeciwko Brentford.
Zespół zdobył więcej punktów na wyjazdach niż na Old Trafford – jak istotna jest przemiana własnego terenu w fortecę?
– Oczywiście jest to bardzo ważne, zważywszy na to, że możemy grać przed 75 tysiącami kibiców. W innych krajach jest to niemożliwe. Myślę, że Anglia jest jedynym krajem, gdzie wciąż można rozgrywać spotkania przed tak liczną publicznością. Musimy dzięki temu zdobyć przewagę. Nie możemy jednak zawsze polegać tylko na wsparciu kibiców, niezależnie od tego, co dzieje się na murawie. To my jako pierwsi musimy nadawać impet, grając z pasją, skupieniem i koncentracją. Tak jak wspomniałem, uważam, że dobrze wypadliśmy przez większość drugiej połowy meczu z Brentford oraz w pierwszych 70 minutach z Aston Villą. Teraz naszym zadaniem jest pokazać się z tej strony przez pełne 90 minut.









