Rasmus Hojlund ujawnił kulisy dotyczące swojego odejścia z Manchesteru United. Duńczyk przed startem obecnego sezonu dołączył do Napoli na zasadzie rocznego wypożyczenia, kończąc tym samym swoją przygodę z Premier League, po dwóch trudnych sezonach na Old Trafford.
Od czasu przeprowadzki do Włoch, napastnik zdobył dziewięć bramek we wszystkich rozgrywkach na tym etapie sezonu, i brakuje mu już tylko jednego trafienia, by wyrównać swój dorobek strzelecki z poprzedniej kampanii w barwach Manchesteru United.
– Manchester United jasno dał mi do zrozumienia, że nie jestem częścią planów na ten sezon. Wchodząc w rozgrywki i nie mając szans na grę w europejskich pucharach, Napoli dostrzegło okazję, by mnie pozyskać. Gdy tylko dowiedziałem się o ich zainteresowaniu, bardzo klarownie przekazałem mojemu otoczeniu, że chcę trafić wyłącznie do Napoli. Odbyłem kilka rozmów z trenerem Antonio Conte oraz dyrektorem sportowym – ujawnił Hojlund.
22-latek odniósł się do presji, z jaką musiał się mierzyć na Old Trafford, wspominając swój debiutancki sezon w wieku zaledwie 20 lat. Podczas pierwszego roku w Manchesterze United, Duńczyk zdobył 16 bramek w 43 występach we wszystkich rozgrywkach.
– Oczywiście, wokół mnie pojawiło się dużo uwagi i presji. Czuję, że trudno byłoby nie zrobić tego kroku. Byłem kibicem Manchesteru United. Myślę, że dobrze sobie poradziłem. Można argumentować, że potrzebowałem jeszcze roku, czy coś w tym stylu, ale wtedy czułem, że to był właściwy krok dla mnie.
– Myślę, że szczególnie w moim pierwszym sezonie dobrze się spisałem. Zostałem najlepszym strzelcem zespołu, rozegrałem udany sezon w Lidze Mistrzów i sięgnąłem po trofeum razem z drużyną. Cieszyłem się czasem spędzonym w Manchesterze. Nadal mam tam przyjaciół. Obserwuję ich i życzę im powodzenia za każdym razem, gdy rozgrywają mecz – zakończył Hojlund.









