ruben amorim105
manutd.com

Ruben Amorim: Nie boję się utraty pracy. Boję się tylko nie wygrywać

Kamil Jary
Zmień rozmiar tekstu:

Ruben Amorim po prawie roku pracy w Manchesterze United w “One on One Podcast” opowiada o zmianach, jakie przyniosła mu ta rola, o presji, wsparciu kibiców i o tym, dlaczego wciąż czuje się zwykłym człowiekiem mimo blasku Old Trafford.

Ruben, wyobrażam sobie, że to był dla was bardzo dobry tydzień – świetna atmosfera, dobra energia po tym zwycięstwie na Anfield w zeszłą niedzielę.

Tak, dokładnie. Kiedy wygrywasz, nie ma znaczenia, z kim grasz. Wiem, jak bardzo kibice są szczęśliwi, ale dla nas samo zwycięstwo pomaga w całym tygodniu. Po pierwszym dniu euforia minęła, to było dobre uczucie, ale nikt na treningach nie zachowywał się inaczej, nikt nie spoczął na laurach, i to był dobry znak. Zawsze skupiamy się na kolejnym meczu, bo wiemy, że w piłce liczy się zawsze tylko następny mecz i to jest najważniejsze.

A mogę zapytać o Harry’ego Maguire’a? To zawodnik, który zawsze okazywał klubowi ogromne zaangażowanie. Był wielokrotnie krytykowany, czasem wręcz obrażany poza światem piłki. Jak bardzo cieszyłeś się, że miał wreszcie swój moment? Zasłużył na to, co wydarzyło się na Anfield w zeszłym tygodniu.

Tak, miał już kilka takich momentów. Pamiętam mecz z Lyonem i sposób, w jaki wtedy zdobył bramkę. Jeśli jest ktoś, kto zasługuje na takie chwile, to właśnie on, ale myślę, że Harry powinien traktować to już jako przeszłość. Ma przed sobą jeszcze wiele do osiągnięcia, i to jest najważniejsze. Jest świetnym przykładem dla wszystkich naszych zawodników, że można wrócić z każdej sytuacji. On to udowodnił. Dlatego musimy być jak rodzina, pomagać każdemu piłkarzowi. Bo w naszym klubie uwaga mediów i presja są ogromne i musimy wspierać się nawzajem, żeby przetrwać takie momenty. Harry jest bardzo dobrym przykładem, ale powiedziałem mu to samo, co wszystkim: za pięć, dziesięć lat, gdy skończycie kariery, nikt nie będzie o was codziennie mówił, nikt nie będzie was wspominał, więc cieszcie się życiem, cieszcie się każdą chwilą taką jak ta bramka przeciwko Liverpoolowi. To jest najważniejsze.

Ale tę bramkę przeciwko Liverpoolowi chyba jednak będą pamiętać, prawda?

Oczywiście, ale czasem jesteśmy zbyt skupieni na mediach społecznościowych, na tym, co mówią ludzie. Za kilka lat nikt nie będzie się już tym przejmował, więc róbmy to, co zrobił Harry. Walczył, miał trudne momenty, ale jest tutaj, pomaga drużynie, zdobywa ważne bramki, a kibice pomagają mu wrócić na jego poziom, bo to naprawdę bardzo dobry piłkarz.

Jest jeszcze jeden zawodnik, o którego chcę zapytać, zanim przejdziemy dalej. Marcus Rashford wydaje się szczęśliwy w Barcelonie, mówił też o chęci pozostania tam na dłużej niż okres wypożyczenia. Czy cieszy Cię, że znalazł miejsce, w którym znów jest szczęśliwy, rozwija się i czerpie radość z gry?

Cieszę się, gdy wszyscy piłkarze są szczęśliwi – szczególnie ci, którzy na to zasługują. Czasem jesteś w miejscu, które po prostu nie jest dla ciebie, a potem trafiasz gdzie indziej i czujesz się lepiej. To naturalne. Tak samo czuję w przypadku Rasmusa [Hojlunda], tak samo w przypadku wielu zawodników, na przykład Antony’ego, który też odnalazł swoje miejsce. Naprawdę się z tego cieszę. Nie mam żadnych osobistych problemów z nikim w tej drużynie. Sam byłem piłkarzem i wiem, jak to jest cierpieć, wiem, jak oni myślą. Dlatego naprawdę cieszę się, że każdy z nich znalazł swoje miejsce, w którym może być szczęśliwy.

A czy ty sam jesteś zadowolony z siebie? Minął prawie rok, odkąd przekroczyłeś próg tego klubu, a po drodze mierzyłeś się z wieloma trudnościami, ale przetrwałeś to wszystko.

Tak, myślę, że tak, ale miałem też ogromne wsparcie. Można zacząć od zarządu, od zawodników. Oczywiście każdego dnia w tym klubie toczy się walka, chcemy coś zmieniać, a wciąż jest wiele do zrobienia. Bardzo dojrzałem przez ten czas. Naprawdę cieszę się, że tu jestem. Myślę, że nie ma drugiego takiego klubu jak ten – daje ci siłę, by walczyć o każdą szansę. Żyję jednak z dnia na dzień i wiem, że tutaj wszystko może się zmienić bardzo szybko, więc muszę każdego dnia walczyć o to, żeby zachować swoją pracę. I to jest dobra rzecz, bo taka właśnie jest natura życia. Gdyby życie było zawsze dobre albo zawsze złe, nie byłoby prawdziwe. Życie takie jest – zmienne. I naprawdę lubię swoje życie tutaj.

Jedną z rzeczy, które powiedziałeś w jednym z pierwszych wywiadów po przyjściu do klubu, było to, że ta praca cię nie zmieni, ale zmieni Twoje życie. W jaki sposób zmieniła Twoje życie?

Myślę, że w pewnym stopniu naprawdę zmieniła moje życie. Skala rozgłosu, jaką mam teraz, jest zupełnie inna. Moje codzienne nawyki w zasadzie się nie zmieniły i wciąż prowadzę proste życie, ale ta praca zmieniła moje życie. Kiedy patrzę na 23 zdjęcia menedżerów w moim biurze na Old Trafford, wiem, jak ważna jest moja rola, jaki to zaszczyt i chcę odnieść sukces. Nie chcę odejść, nie wygrywając – to dla mnie bardzo ważne, ale to nie zmieni tego jaki jestem. Co jednak nieuniknione, będąc trenerem Manchesteru United, życie kompletnie się zmienia.

Na lepsze?

W większości na lepsze, choć w niektórych aspektach też na gorsze, ale to normalne. Patrząc na wszystko, co dzieje się na świecie, wiem, że mam ogromne szczęście. Nie mogę więc powiedzieć, że ta zmiana była zła. Oczywiście, cała ta uwaga wokół mnie sprawia, że nie czuję już tej samej swobody, jaką miałem wcześniej, ale to wszystko są dobre rzeczy. Mam naprawdę dobre życie. Kibice tutaj bez względu na to, co się dzieje wspierają mnie. Mogę spokojnie żyć, cieszyć się codziennością i naprawdę pokochałem Wasz kraj. To odkryłem w ciągu tego roku. Więc tak, ta praca zmieniła moje życie – w większości na lepsze. Mieszkam w miejscu, gdzie żyje też kilku znanych piłkarzy więc nikt się mną nie interesuje i to jest błogosławieństwo.

Naprawdę? Nikt Cię nie zatrzymuje, gdy cię widzi? Ukrywasz się jakoś?

Po prostu wskazuję na innych gości, jak Bruno [Fernandes] albo zawodników z innych klubów, więc wtedy idą do nich. Bardzo podoba mi się też sposób, w jaki ludzie tutaj podchodzą do rywalizacji. Wiem, że presja i to, co się czyta w mediach, sprawia wrażenie, jakbym tu tracił głowę, ale nie – media społecznościowe są szalone wszędzie. To normalne: trzeba coś sprzedać, trzeba tworzyć nagłówki.

Kiedy mówisz, że czujesz się niekomfortowo — czy był jakiś moment, w którym naprawdę tak się czułeś? Październik był dla ciebie długim miesiącem. Od początku, gdy media, eksperci i byli piłkarze mówili różne rzeczy, do teraz i po słowach Sir Jima (Ratcliffe’a) też — jak to odbierasz?

Przede wszystkim wiem, że wszystko się zmieniło tak jak powiedziałaś, w ciągu jednego miesiąca wszystko się odwróciło. Oczywiście ten wywiad właściciela pomógł uspokoić sytuację, ale powiem jasno – nie mam żadnego strachu przed utratą pracy. To nie zmieni mojego życia. Na tym etapie, w miejscu, w którym jestem, to już niczego nie zmieni. Moim największym strachem nie jest utrata posady, tylko nie wygrywanie meczów. To właśnie jest to uczucie cierpienia, bo cierpię, gdy nie wygrywam. I na tym się skupiam. Nie na tym, co ludzie myślą. Oczywiście chciałbym, żeby wszyscy kochali mój futbol i mówili, że jestem najlepszym menedżerem na świecie, ale wiem, że tak się nie stanie. Ja po prostu chcę wygrywać mecze. Jeśli będę wygrywał, będę szczęśliwy.

Aby być najlepszym menedżerem piłkarskim na świecie, a z pewnością jednym z najlepszych w tym procesie odbudowy, który prowadzisz tutaj, w Manchesterze United ludzie często mówią o etapach i o tym, ile każdy z nich trwa. Czy ty też tak postrzegasz swoją pracę? Jeśli tak, to na jakim etapie jesteś teraz?

Trudno to określić. Nie wiem, ile to potrwa. Mogę tylko powiedzieć, że zawsze będę robił to, co najlepsze dla klubu i to zawsze będzie moim wyborem. Nigdy nie zrobię niczego tylko po to, żeby uratować samego siebie, jeśli nie będzie to dobre dla Manchesteru United. Myślę, że przez ten rok już trochę to udowodniłem i to właśnie mogę obiecać każdemu kibicowi United. Ten klub zawsze jest na pierwszym miejscu. Nieważne, czy chodzi o moje stanowisko, czy o kogokolwiek innego – najważniejsze jest robić wszystko, co pomoże Manchesterowi United wrócić do zdobywania trofeów. A mówiąc „trofea”, mam na myśli Premier League i Ligę Mistrzów. Chcę być częścią tego procesu, jedną z osób, które pomogą klubowi wrócić na szczyt. Czy będę tutaj, gdy to się stanie? Nie wiem. To mnie teraz nie zajmuje. Skupiam się na tym, by zrobić wszystko, co mogę, aby pomóc klubowi wrócić tam, gdzie jego miejsce.

Powiązane tematy

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie