Manchester United nie zdobył trzech punktów, których oczekiwali kibice podczas debiutu Rubena Amorima, ale Portugalczyk był zadowolony z wysiłku włożonego przez swoich piłkarzy w spotkanie z Ipswich Town we wschodniej Anglii.
“Czerwone Diabły” bardzo dobrze weszły w mecz, już w drugiej minucie posyłając piłkę do bramki rywala po świetnej akcji prawą stroną Amada, który minął kilku przeciwników, i idealnie wymierzył dośrodkowanie do Marcusa Rashforda.
Anglik uprzedził bramkarza gospodarzy, a Manchester United mógł się cieszyć prowadzeniem. Jednak na przerwę podopieczni Amorima schodzili z wynikiem 1:1, bowiem tuż przed zmianą stron Omar Hutchinson posłał uderzenie zza pola karnego, przy którym miał nieco szczęścia, bowiem tor lotu piłki nieznacznie zmienił Noussair Mazraoui, który musnął piłkę czubkiem głowy i tym samym nie dał szans na interwencję Andre Onanie.
Pomimo rozczarowania wynikiem, Amorim zobaczył chęci swoich zawodników do stosowania jego instrukcji i systemu gry.
– Próbowali to robić i to jest najważniejsze. Mamy wiele rzeczy do poprawy, ale próbowali. To jest pierwszy i najważniejszy punkt. Widać było, że za dużo myśleli podczas gry, próbując poradzić sobie ze wszystkim, co omawialiśmy podczas treningu. Ale za nami tylko dwie sesje treningowe.
– Mogliśmy wygrać ten mecz, a Andre Onana dokonał świetnych interwencji. W tej lidze zawsze jest trudno i w przyszłości będziemy się poprawiać.
Amorim podkreślił, że jego relacje z zawodnikami są na wczesnym etapie i zapowiedział, że będzie pracował nad tym, aby napełnić ich wiarą i poczuciem radości płynącej z gry w piłkę nożną.
– Są inteligentni i muszą w to wierzyć. Muszą wierzyć i pamiętać, że są dobrymi piłkarzami. Muszą się tym cieszyć, więc postaramy się to zrobić, przekazując informacje i próbując im pomóc. Ważne jest dla mnie poznanie zawodników: co lubią robić, do czego są zdolni, i potrzebujemy czasu, aby to odkryć. Wynik tego meczu nie jest dobry, ale poprawimy się w przyszłości.
Andre Onana był prawdopodobnie najlepszym zawodnikiem Manchesteru United dzisiejszego popołudnia, a Amorim zgodził się z powszechną opinią, że Kameruńczyk był opoką zespołu.
– Bramkarz jest ważny w drużynie. Kiedy go potrzebowaliśmy, on tam był. Zagrał świetny mecz, a z piłką przy nodze był bardzo dobry.
Portugalczyk ma zaledwie cztery dni do czwartkowego spotkania w Lidze Europy z Bodo/Glimt na Old Trafford. 39-latek zapewnił fanów, że wykorzysta maksymalnie ten czas, aby przyspieszyć proces zrozumienia nowej idei.
– Celem jest wykorzystanie czasu na boisku treningowym. Musimy wykorzystać każdą minutę na pracę z drużyną. Każdy musi grać zgodnie z zasadami i tak zrobimy. Każdy z nich dostanie szansę gry. Musimy wspólnie znaleźć sposób na wygrywanie spotkań, zdobywanie czasu i na poprawę zespołu.









