Senne Lammens udzielił obszernego wywiadu dla BBC Sport, w którym poruszył m.in wątek swojego transferu do Manchesteru United, sędziowania w lidze angielskiej, jak również nawiązał do porównań z Peterem Schmeichelem.
23-latek ma za sobą zaledwie jeden pełny sezon w seniorskim futbolu i mógłby zostać usprawiedliwiony, gdyby odczuwał większą presję niż jego poprzednicy. Belg jednak nie sprawia wrażenia przerażonego na myśl o oczekiwaniach, jakie stoją za pozycją bramkarza “Czerwonych Diabłów”.
– Oczywiście, słyszałem o tym, że panuje duża presją związaną z grą dla tej drużyny, ale ja przyjmuję to z radością. Nie boję się presji. To miłe, że mogę grać w tak dużym klubie.
Lammens zaznacza, że największa presja w Manchesterze United spoczywa na barkach Rubena Amorima, który chroni swoich zawodników przed medialną nagonką.
– Trener poddawany jest największej presji. Można to poczuć, można o tym przeczytać, czy usłyszeć, ale on robi wszystko, co w jego mocy i naprawdę dobrze sobie radzi z próbą utrzymanie tej presji na sobie. Zdejmuje z nas dużą jej część i właśnie to jest cecha wielkich menedżerów.
“Nie jestem Schmeichelem w przebraniu”
Kibice “Czerwonych Diabłów” nie darzyli zaufaniem ani Andre Onany, ani Altaya Bayindira, a Lammens, przy okazji pierwszego występu z Sunderlandem, otrzymał owację na stojąco, gdy po raz pierwszy pewnie złapał piłkę. Wśród publiczności słychać było okrzyki: “Czy jesteś Schmeichelem w przebraniu?”, nawiązujące do Petera Schmeichela, jednego z najsłynniejszych i najbardziej cenionych bramkarzy klubu.
Lammens docenia zaangażowanie fanów, jednak twardo stąpa po ziemi i przyznaje, że wciąż daleko mu do takich porównań.
– Nie słyszałem tego podczas meczu. Nie jestem Schmeichelem w przebraniu. Jestem tylko Senne Lammensem, który stara się pomóc drużynie. To niesamowity komplement, ale trzeba być realistą. Schmeichel jest jednym z najlepszych bramkarzy w historii. Wokół mnie panuje dużo hałasu, ale staram się trzymać blisko moich najlepszych przyjaciół i rodziny. Teraz radzę sobie dobrze, więc pojawiają się same pochwały, ale jestem realistą. Wiem, że jeśli coś pójdzie nie tak, będzie mnóstwo negatywnych komentarzy.
Bezpośrednia gra z Liverpoolem
Zauważono, że w spotkaniu z Sunderlandem – a tym bardziej z Liverpoolem tydzień później – Manchester United zastosował bardziej bezpośrednią grę, polegającą na zagrywaniu wielu długich piłek.
– Dużo mówiło się o taktyce, ale nie o to chodzi. Chodzi o sposób, w jaki gramy, o intensywność, o bycie realistą i świadomość, że mecz z Liverpoolem nie będzie najładniejszy pod względem budowania akcji. Chcieliśmy spróbować bezpośredniej gry i walki o drugie piłki. Czasami budowanie akcji od tyłu, może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
Więź z obrońcami
Według Belga, kluczową kwestią jest nawiązanie więzi z defensywą. 23-latek przytacza słowa, które skierowali w jego kierunku Harry Maguire i Matthijs de Ligt.
– Powiedzieli mi, że nie muszę być niesamowitym, ani wyjątkowym bramkarzem, a wystarczy, że będę obecny w ważnych momentach, tak, aby dać drużynie pewność. To sprawia, że czują się bardziej zrelaksowani, ponieważ wiedzą, że ktoś za nimi jest i może im pomóc. Jednym z kluczowych aspektów gry bramkarza jest wspomaganie obrońców poprzez komunikację. Jestem spokojny i opanowany, a to napawa mnie dumą. Natomiast kiedy zajdzie taka potrzeba, potrafię krzyczeć na kolegów lub być po prostu surowy. Dobrze jest mieć obie te cechy.
Wyczekiwany debiut
Lammens nie jest jednak bezbłędny. W debiucie miał szczęście, że uniknął kłopotów za nieprzemyślaną interwencji poza polem karnym. W spotkaniu z Liverpoolem źle się ustawił przy próbie wyłapania piłki i o mało jej nie zgubił, natomiast w meczu z Brighton, wpuścił uderzenie Danny’ego Welbecka z rzutu wolnego.
Jednak błędy nie zmniejszyły entuzjazmu fanów “Czerwonych Diabłów” wobec transferu 23-latka, a pozytywne aspekty jego gry sprawiają, że nasuwa się pytanie, dlaczego przez pierwsze trzy spotkania musiał zasiadać na ławce rezerwowych. Lammens uważa, że decyzja Amorima była słuszna.
– Nie było mowy o tym, że istnieje ścisły plan. Zawsze słyszeliśmy: “Zagra najlepszy bramkarz”. Na początku, treningi sprawiały mi pewne trudności. Trener to zauważył i dał mi trochę czasu na adaptację. Pierwszy mecz, w którym zagrałem, był dla mnie idealną okazją. Od tego momentu wszystko poszło dobrze. Nie mogłem wyobrazić sobie lepszego początku.
“Manchester United albo zostaje w Belgii“
W ciągu ostatnich dwóch tygodni letniego okna transferowego, Belg wzbudzał zainteresowanie Manchesteru City, Galatasaray i Aston Villi. A ponieważ Manchester United próbował wypożyczyć Emiliano Martineza, Lammens był wymieniany jako potencjalny następca Argentyńczyka na Villa Park.
Jak mogłaby wyglądać kariera 23-latka gdyby wówczas podpisał kontrakt z drużyną Unaia Emery’ego? Lammens nie brał takiego scenariusza pod uwagą.
– O rany, podjąłem decyzję dość szybko. Manchester United lub pozostanie w Antwerpii. Nie miałbym nic przeciwko tej drugiej możliwości. Boli mnie, że Antwerpia znajduje się tak nisko w tabeli [przyp. red. przedostatnie miejsce w Jupiler Pro League]. Mam nadzieję, że wkrótce będą w stanie zbudować dobrą passę.
– Patrząc wstecz, czuję się dobrze z podjętą decyzją. Gra w Manchesterze United to spełnienie marzeń. Czasami wciąż nie mogę w to uwierzyć. Jak wspominam minione lato? Było stresujące, ponieważ mój transfer został sfinalizowany dopiero w ostatnim dniu okna transferowego.
Sędziowanie w Premier League
Jaka jest największa różnica pomiędzy ligą belgijską a angielską? Lammens wskazuje na sędziów, którzy pozwalają na bezpośrednią walkę w polu karnym przy okazji stałych fragmentów gry.
– Największa różnica? Stałe fragmenty gry. Nigdy nie widziałem, żeby zawodnikom uchodziło na sucho to, co robią bramkarzom. W małym, pięciometrowym polu karnym, czasami odbywa się prawdziwa wojna. Łapią cię, blokują, robią różne rzeczy. I zazwyczaj sędziowie pozwalają na kontynuowanie gry. Tak wygląda Premier League. Musisz się do tego dostosować i trenować, ale to jest … dla każdego bramkarza.
Plany na przyszłość
Co Belg chciałby osiągnąć w klubie z Old Trafford?
– Chcę mieć tutaj długą karierę. Wtedy, być może na końcu, będę mógł porozmawiać z takimi ludźmi jak Schmeichel, [Edwin] Van der Sar i [David] de Gea. To byłoby naprawdę miłe.









