Sir Alex Ferguson odzyskał przytomność po przebytej operacji, a jego organizm dobrze reaguje na stosowane leczenie – informują brytyjskie media. Legendarny szkocki menedżer Manchesteru United w sobotę trafił do szpitala po wylewie krwi do mózgu.
Z początku nieprawdopodobnie brzmiące informacje najpierw zdawała się uwiarygadniać nagła absencja Darrena Fergusona, syna sir Aleksa, szkoleniowca trzecioligowego Doncaster Rovers, na ostatnim meczu jego drużyny w bieżącym sezonie. Wreszcie nieoficjalne doniesienia mediów zostały potwierdzone przez klub z Old Trafford w sobotę późnym wieczorem.
Władze Manchesteru United wydały oświadczenie, w którym poprosiły o uszanowanie prywatności Szkota. Od tamtej pory tysiące sław związanych ze światem sportu za pomocą mediów społecznościowych wyraziły wsparcie dla sir Aleksa Fergusona i jego rodziny w tym trudnym czasie.
Na pierwsze i na szczęście pozytywne wiadomości ze szpitala Salford Royal przyszło poczekać aż do wtorku. “Daily Mail” donosi, że Szkot wybudził się ze śpiączki i był w stanie podnieść się na chwilę, by porozmawiać z najbliższymi. Przez najbliższe dni Ferguson na pewno pozostanie na oddziale intensywnej opieki medycznej, pod czujnym okiem lekarzy.
Sobotnie doniesienia zszokowały cały sportowy świat. W ostatnim czasie Ferguson był obecny zarówno na kwietnowym, derbowym meczu z Manchesterem City na Etihad Stadium, jak i pojedynku z Arsenalem, w którym osobiście pożegnał na Old Trafford Arsene’a Wengera, opuszczającego sezonie ekipę “Kanonierów”. Nic nie wskazywało na to, by stan zdrowia 76-latka miał się nagle pogorszyć.
Choć najbardziej utytułowanego menedżera w historii brytyjskiej piłki nożnej czeka teraz długa rehabilitacja, można mieć nadzieję, że Szkot, mimo przejścia na trenerską emeryturę, właśnie wygrał kolejny mecz – prawdopodobnie najważniejszy ze wszystkich dotychczasowych.









