“Czerwone Diabły” podejmowały Bournemouth na Old Trafford w ramach 16. kolejki Premier league. Manchester United mimo dobrej pierwszej połowy zafundował swoim kibicem ekstremalny rollercoaster w drugiej połowie, ostatecznie po ciągłych zmianach wyniku oba zespołu podzieliły się punktami.
Manchester United nieźle wszedł w ten mecz. Zespół prowadzony przez Rubena Amorima tworzył sobie sytuacje pod bramką rywala. Szczególnie dobra okazja przytrafiła się w ósmej minucie meczu, kiedy to Bryan Mbeumo posłał piłkę w pole karne do Masona Mounta, który oddał mocny strzał lewą nogą z woleja, lecz Dorde Petrović zdołał obronić te uderzenie.
W 13. minucie spotkania Manchester United objął prowadzenie. Diogo Dalot dośrodkował piłkę w pole karne w stronę Matheusa Cunhi, który głową próbował pokonać golkipera Bournemouth. Wydawało się jednak, że Brazylijczyk nie dotknął piłki a golkiper “Wisienek” minął się z piłką. Obok Petrovicia był Amad Diallo, który to zdołał wykończyć tę świetną okazję i wyprowadzić swój zespół na prowadzenie.
Piłkarze “Czerwonych Diabłów” spisywali się bardzo dobrze w tym spotkaniu. Widzieliśmy sporo wykreowanych sytuacji, w dodatku widać było wśród zawodników zaangażowanie, co przekładało się na odbiory piłki w trzeciej tercji. Zespół Bournemouth rzadko przebywał pod bramką Senne Lammensa, co dobrze świadczyło o postawie gospodarzy.
Bournemouth miało dobrą okazję w okolicach 28. minuty meczu. Justin Kluivert posłał piłkę w pole karne do Marcusa Taverniera, który próbował umieścić piłkę przy lewym słupku bramki Senne Lammensa, aczkolwiek Belg zdołał obronić te uderzenie.
Niedługo później Amad Diallo mógł ponownie wpisać się na listę strzelców. Iworyjczyk popisał się doskonałymi umiejętnościami technicznymi, przedryblował obrońców Bournemouth a następnie chciał uderzyć na bramkę, aczkolwiek obrońca zdołał zablokować strzał.
Mimo przewagi Manchesteru United, zespół Andoniego Iraoli zdołał wyrównać w 40. minucie spotkania. Mason Mount podał piłkę do Luke’a Shawa, któremu piłkę odebrał Antoine Semenyo. Reprezentant Ghany popisał się rajdem na bramkę “Czerwonych Diabłów” i uderzeniem po ziemi w stronę dalszego słupka pokonał Senne Lammensa.
Manchester United zdołał ponownie objąć prowadzenie pod koniec pierwszej połowy. Bruno Fernandes dośrodkował piłkę w stronę dalszego słupka, gdzie urwał się obrońcy Casemiro. Brazylijczyk głową skierował piłkę do bramki Bournemouth i tym samym Manchester United ponownie wyszedł na prowadzenie, choć trzeba przyznać, że w tej sytuacji źle zachował się Dorde Petrović.
Chwilę po zdobyciu bramki przez Casemiro, sędzia zakończył pierwsze 45 minut tego spotkania. Do szatni w lepszych humorach schodzili piłkarze “Czerwonych Diabłów”, ponieważ to oni wygrywali w tym meczu.
Zespół prowadzony przez Andoniego Iraolę świetnie wszedł w drugą połowę tego meczu. Zaledwie po 40. sekundach od gwizdka sędziego, Marcus Tavernier podał piłkę do Evanilsona, który urwał się Heavenowi i zdołał umieścić piłkę w bramce Manchesteru United.
Zaledwie kilka minut później Bournemouth poszło za ciosem i objęło prowadzenie. Casemiro faulował Taverniera blisko pola karnego i dlatego sędzia postanowił podyktować rzut wolny dla gości. Do wykonania stałego fragmentu gry podszedł Marcus Tavernier, który sprytnie, bo niskim strzałem pokonał Senne Lammensa.
Klub z czerwonej części Manchesteru koszmarnie rozpoczął drugą część tego meczu, ale musiał pozbierać się, aby powalczyć o punkty w tym meczu. Piłkarze “Czerwonych Diabłów” mieli kilka niezłych okazji do wyrównania rezultatu, aczkolwiek nie udawało się umieścić piłki w bramce.
W 77. minucie meczu Manchester United zdołał wyrównać za sprawą swojego kapitana. Bruno Fernandes podszedł do wykonania rzutu wolnego z korzystnego miejsca do zdobycia bramki. Portugalczyk imponująca uderzył w prawe okno bramki Dorde Petrovicia, a piłka trafiła do bramki.
To był za świetny moment meczu dla Manchester United. Chwilę po zdobyciu wyrównującego trafienia, piłkarze “Czerwonych Diabłów” ruszyli z kontrą, a Benjamin Sesko podał piłkę do wbiegającego Matheusa Cunhi. Jednak najpierw podanie zablokował Truffert, a futbolówke przejął Brazylijczyk i pewnie wykorzystał te doskonałą okazję.
Podopieczni Rubena Amorima długo nie nacieszyli się prowadzeniem bo w 84. minucie meczu Bournemouth zdołało wyrównać. Jimenez zauważył wybiegającego Kroupiego, do którego postanowił podać piłkę. Francuz zdołał opanować futbolówkę i skierować ją do bramki Manchesteru United.
Arbiter tego spotkania postanowił doliczyć aż osiem minut do regulaminowego czasu gry, a to była pozytywna wiadomość dla obu stron, ponieważ dawało to więcej czasu na ponowne objęcie prowadzenia, które przełożyłoby się na zdobycie trzech punktów.
W piątej minucie doliczonego czasu gry ekipa Andoniego Iraoli niemal objęła prowadzenie. Jimenez doskonale dośrodkował piłkę do Davida Brooksa, który “szczupakiem” próbował wbić piłkę do bramki, aczkolwiek doskonałą interwencją nogą popisał się Senne Lammens, który uratował swoją drużynę przed stratą bramki.
Obie strony próbowały zdobyć zwycięską bramkę w tym spotkaniu, jednakże Simon Hooper zakończył ten mecz w okolicach 100. minuty i oba zespoły musiały podzielić się punktami. Po szalonym meczu Manchester United remisuje 4:4 z Bournemouth na Old Trafford.
Manchester United 4:4 Bournemouth
Składy:
Manchester United: Lammens – Shaw (Dorgu 90+3′), Heaven, Yoro (Martinez 69′) – Dalot, Casemiro (Mainoo 61′), Fernandes, Amad – Mount (Sesko 69′), Mbeumo (Zirkzee 90+3′) – Cunha.
Rezerwowi: Bayindir, Dorgu, Fredricson, Malacia, Martinez, Mainoo, Ugarte, Sesko, Zirkzee.
Bournemouth: Petrovic – Jimenez, Diakite, Senesi, Truffert – Adams (Scott 5′), Smith – Kluivert (Brooks 90+1′), Tavernier (Hill 90+1′), Semenyo – Evanilson (Kroupi 78′).
Rezerwowi: Dennis, Araujo, Soler, Brooks, Scott, Adli, Kroupi, Hill, Unal.









