rasmus hojlund tottenham
Premier League

Mieszanka ulgi z niedosytem. Manchester United dzieli się punktami z Tottenhamem

Patryk Tabak
Zmień rozmiar tekstu:

W meczu 21. kolejki Premier League Manchester United zremisował na Old Trafford z Tottenhamem 2:2. “Czerwone Diabły” dwukrotnie wychodziły na prowadzenie, jednak za każdym razem dawały się dogonić “Kogutom”. Na trafienia Rasmusa Hojlunda i Marcusa Rashforda odpowiedzieli Richarlison oraz Rodrigo Bentancur.

Mecz rozpoczął się wręcz fantastycznie dla gospodarzy. Wszystko rozpoczęło się… pod polem karnym Manchesteru UnitedAndre Onana pewnie złapał dośrodkowaną z lewej strony piłkę i podaniem do Garnacho uruchomił szybki kontratak. Argentyńczyk zauważył Bruno Fernandesa, ten z kolei posłał bardzo dobre podanie do Marcusa Rashforda. Anglik wszedł w pole karne i zszedł do środka, jednak przy próbie dryblingu w “szesnastce” piłkę spod nóg wyłuskał mu Udogie. Futbolówka trafiła jednak do Rasmusa Hojlunda, który przyjął ją, poprawił i posłał atomowy strzał lewą nogą pod poprzeczkę bramki Vicario. Szybkie objęcie prowadzenie za sprawą duńskiego napastnika? Tego na Old Trafford jeszcze nie grali.

Przynajmniej kilka minut po zdobyciu bramki podopieczni Erika ten Haga utrzymywali wysoką intensywność. Próby ataków ze strony Tottenhamu były szybko zażegnywane, a ofensywa “Czerwonych Diabłów” wykazywała sporą dynamikę. Taki stan rzeczy nie potrwał jednak długo. Już w 11. minucie było niebezpiecznie. Piłka dośrodkowana z lewej strony trafiła na głowę Timo Wernera, a tor lotu piłki po strzale Niemca zdołał zmienić Jonny Evans. Warto dodać, że nie najlepiej w tej sytuacji zachował się Diogo Dalot, który zainteresował się Richarlisonem krytym już przez Irlandczyka z Północy i całkowicie odpuścił byłego piłkarza Chelsea.

Niemal minutę później Portugalczyk zrehabilitował się jednak za popełniony błąd wybijając piłkę sprzed linii bramkowej po strzale Bentancura. Jak głosi jednak znane przysłowie – do trzech razy sztuka. W 16. minucie ekipa Erika ten Haga szczęścia już nie miała. Świetną wrzutkę z rzutu rożnego w pole karne posłał Pedro Porro, a najsprytniejszy w szesnastce okazał się Richarlison, który posyłając piłkę na dalszy słupek wyrównał stan rywalizacji.

Bramka dla Tottenhamu nie podziałała mobilizująco na podopiecznych Erika ten Haga. Za uśmiech losu można przyjąć, że akurat w tym spotkaniu debiutował Timo Werner. Niemiec w 22. minucie dobrze opanował piłkę z lewej strony boiska i zszedł to środka, jednak zamiast podać do któregoś z lepiej ustawionych partnerów posłał piłkę w trybuny. W kolejnych minutach “Koguty” spokojnie rozgrywały piłkę, a gospodarze nie bardzo w tym przeszkadzali. Tempo meczu wyraźnie spadło, a kontrola meczu ze strony gości nie przekładała się na konkrety.

W końcówce pierwszej odsłony Manchester United podkręcił tempo. W 39. minucie Rashford dośrodkował piłkę w pole karne, a blisko skierowania piłki do własnej siatki był Udogie. Piłka zatrzymała się jednak na słupku. Anglik nie zniechęcił się jednak i minutę później sprawił, że Old Trafford po raz drugi tego popołudnia miało powody do radości. Znów otrzymał on podanie od Bruno, a następnie zagrał na jeden kontakt z Rasmusem Hojlundem i strzałem na dalszy słupek wyprowadził “Czerwone Diabły” na prowadzenie.

Ostatnie minuty pierwszej odsłony meczu przyniosły jeszcze ataki ze strony Tottenhamu, jednak szczęśliwie nie skończyły się one bramką. Choć było blisko – najpierw niecelnie uderzył Werner, później po stałym fragmencie gry i uderzeniu głową w poprzeczkę trafił Romero, a na dokładkę próbował Hojbjerg. Za każdym razem “Czerwonym Diabłom” udało się jednak wybronić i do przerwy schodzą z minimalnym prowadzeniem.

Druga połowa rozpoczęła się dla Manchesteru United w najgorszy możliwy sposób. Timo Werner opanował na lewej stronie piłkę zagraną przez Skippa, a następnie wprowadził w wyraźną lukę w polu karnym Rodrigo Bentancura. Urugwajczyk, mając zdecydowanie za dużo czasu i miejsca, bez problemów umieścił piłkę w siatce. Piłkarze “Czerwonych Diabłów” byli wyraźnie zdezorientowani takim przebiegiem wydarzeń – przez kolejne minuty to Tottenham przeprowadzał kolejne ataki przy biernym sprzeciwie gospodarzy.

W 52. minucie przed szansą na zdobycie drugiego gola stanął Richarlison. Brazylijczyk zdecydował się na oddanie technicznego strzału po ziemi, z którym jednak nie miał problemów Onana. Kilka minut później, po kilku rzutach rożnych, z których gościom nie udało się oddać nawet strzału, uderzał Timo Werner. Niemiec odkleił się od obrońców i oddał strzał z powietrza, jednak futbolówka poszybowała nad bramką Manchesteru United.

Erik ten Hag postanowił zareagować jeszcze przed upływem godziny gry. Wyraźnie zmęczonego i nienadążającego za tempem gry Christiana Eriksena zastąpił Scott McTominay. I zaledwie kilka minut później Szkot był bardzo blisko zdobycia bramki. Jego strzał zza pola karnego nieznacznie minął jednak bramkę Vicario. Wcześniej “Czerwone Diabły” przeprowadziły pierwszą groźną akcję w drugiej połowie, która zakończyła się rzutem rożnym po odważnym wejściu Hojlunda. W 63. minucie z kolei na boisku po dość długiej kontuzji zameldował się Lisandro Martinez. Argentyńczyk zastąpił Jonny’ego Evansa i zaprezentował się kibicom po raz pierwszy od wrześniowego spotkania z Bayernem.

Kolejne minuty upływały… nijako. Tottenham przeprowadzał wprawdzie kolejne akcje, jednak nie było w nich nadmiernego ryzyka i najczęściej “Czerwonym Diabłom” udawało się je neutralizować. Manchesterowi United z kolei nie zależało zbytnio na przejmowaniu inicjatywy i wydawało się, że remis dla ekipy ten Haga jest nawet zadowalający. Kiedy już udało się wykreować dobrą sytuację, jak w 65. minucie, to brakowało podjęcia odpowiedniej decyzji – w tym akurat przypadku Marcus Rashford nie zdecydował się na podanie do dobrze ustawionego Scotta McTominaya, który w przypadku dostania futbolówki mógł trafić do siatki.

Pomimo wątpliwej atrakcyjności poczynań podopiecznych Erika ten Haga w drugiej połowie, “Czerwonym Diabłom” udało się wykreować kapitalną szansę na zdobycie gola. Pod koniec doliczonego czasu gry Alejandro Garnacho posłał kapitalne dośrodkowanie w pole karne, jednak McTominay posłał piłkę ponad bramką Vicario.

Koniec końców bramki na Old Trafford już nie padły. W pierwszym ligowym meczu w 2024 roku Manchester United zdobył jeden punkt, co pozwoliło na przeskoczenie aż dwóch rywali i awans na 7. miejsce (choć Brighton ma mecz mniej). Tottenham z kolei umocnił się na 5. miejscu w tabeli i utrzymał ośmiopunktową przewagę nad “Czerwonymi Diabłami”.

Kolejny mecz podopieczni Erika ten Haga rozegrają pod koniec stycznia w FA Cup. Rywala poznają 16 stycznia – w powtórzonym meczu 3. rundy Eastleigh podejmie Newport County.

Manchester United – Tottenham 2:2 (2:1)
1:0 – Rasmus Hojlund 3′
1:1 – Richarlison 16′
2:1 – Marcus Rashford 40′
2:2 – Rodrigo Bentancur 46′

Manchester United: Onana – Wan-Bissaka, Varane, Evans (Martinez 63′), Dalot – Eriksen (McTominay 58′), Mainoo – Garnacho, Bruno Fernandes [C], Rashford (Antony 88′) – Hojlund

Tottenham: Vicario – Pedro Porro, Romero [C], van de Ven (Emerson 89′), Udogie – Hojbjerg, Skipp (Dragusin 85′), Bentancur – Johnson, Werner (Gil 80′), Richarlison

 

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie