Steve McClaren, były asystent sir Alexa Fergusona i Erika ten Haga był ostatnio gościem programu “The Overlap Breakdown” na YouTube, gdzie udzielił obszernego wywiadu. Jednym z elementów rozmowy było przygotowanie taktyczne na wygrany finał FA Cup w 2024 roku.
Przygoda Erika ten Haga na Old Trafford nie zakończyła się pozytywnie, ale dwa wygrane trofea w dwa lata zostaną z Holendrem na zawsze. Jego ówczesny asystent, Steve McClaren, omówił zdobycie drugiego z nich w derbach Manchesteru na Wembley w 2024 roku:
Graliście 4-4-2 z Bruno i McTominayem z przodu. Oglądanie tego w akcji było świetne – granie na dwóch napastników, ale unikanie grania kimkolwiek przez środek, pozwolenie Rashfordowi i Garnacho na grę wysoko.
– To naprawdę był świetny plan. Erik powinien zebrać za to zasługi. Każdego czwartku siadaliśmy z analitykiem i omawialiśmy przeciwnika. Trwało to zazwyczaj około godziny. Potem Erik formułował plan na mecz, prezentując nam go w piątki.
– [Przed finałem] mieliśmy spotkanie z analitykami, także sztabem. Omawialiśmy Manchester City. Jeśli dałoby się to nagrać, to byłoby to świetne. Trwało ono około czterech, pięciu godzin. Erik powinien zebrać za to zasługi, bo to było coś innego.
– Nie byliśmy w najlepszej formie. Mieliśmy mnóstwo szczęścia w meczu z Coventry. Mecz z Crystal Palace był katastrofą. Nie byliśmy zatem w dobrej formie. Musieliśmy zrobić coś inaczej. Erik wziął to na siebie, chwała mu za to. To było zatem cztery, pięć godzin spędzonych z tym planem na mecz.
– Kobbie biegający dookoła De Bruyne. Po lewej stronie Gvardiol, ale czuliśmy, że nie był wielkim zagrożeniem. Na lewym skrzydle Foden, więc to nie był typowy skrzydłowy jak na przykład Doku, choć Dalot i tak by sobie z takim poradził. Mogliśmy zostawić tamtą strefę bardziej otwartą.
– Powiedzieliśmy sobie, że Gvardiol może być przy piłce. Ich prawa strona nie mogła mieć piłki, był tam Walker, którego “bombowaliśmy”. De Bruyne jednak po tej prawej stronie boiska sprawiał nam problemy. Kobbie Mainoo wykonał jednak świetną robotę. Nie tylko powstrzymując go, ale także go zabiegał.
– To był mecz kontr. Stones wchodził do linii pomocy, dlatego to było w zasadzie bardzo wąskie 4-2-2-2. Scott i Bruno wykonali świetną robotę. Po meczu z Coventry i tak sądziłem, że jakoś zdobędziemy ten puchar. To po prostu piłkarscy bogowie. Strzelaliśmy gole z szybkich akcji, kontr. To był świetny plan i chwała Erikowi za niego, także całemu sztabowi analitycznemu, w tym Paulowi Brandowi.









