Steven Gerrard dał do zrozumienia, że nie podobał mu się sposób, w jaki Ruben Amorim traktował Kobbie’ego Mainoo w Manchesterze United.
20-latek miał problemy z czasem gry pod wodzą portugalskiego trenera, co – jak sugeruje były kapitan Liverpoolu – zapewniło Michaelowi Carrickowi „wczesne” zwycięstwo. Mainoo znalazł się w kadrze reprezentacji Anglii na mecze towarzyskie z Urugwajem i Japonią dzięki temu, że stał się zawodnikiem wyjściowego składu w zespole prowadzonym przez Carricka i zanotował serię dobrych występów.
Zapytany, czy spodziewa się, że wychowanek “Czerwonych Diabłów” znajdzie się w kadrze Thomasa Tuchela na zbliżające się Mistrzostwa Świata, były reprezentant Anglii, odpowiedział:
– Tak, ponieważ uważam, że to fantastyczny zawodnik. Spisał się dobrze na ostatnim turnieju [EURO 2024]. Bardzo mi go szkoda, biorąc pod uwagę karierę tego chłopaka pod wodzą Amorima. Uważam, że był niesprawiedliwie potraktowany – nigdy nie dostał szansy, zwłaszcza że Manchester United był wtedy tak niestabilny. Nie dziwi mnie, że Carrick przywrócił go do pierwszego składu.
– Myślę, że to było jedno z tych oczywistych posunięć, gdy obejmujesz pracę: wprowadzenie go z powrotem do gry, sprawienie, by się uśmiechał, i doprowadzenie do formy oraz tempa, w którym wszyscy wiemy, że potrafi grać. Teraz jest na takim poziomie, że trafia do kadry Anglii, nie wspominając już o tym, że Amorim go nie wystawiał. Jeśli będzie regularnie grał w Manchesterze United, znajdzie swoje miejsce w reprezentacji – przekonuje Gerrard.









