Viktor Gyokeres po sobotnim, wygranym 2:0 meczu ligowym Sportingu z Vitorią Guimaraes przyznał, że nie jest w stanie przewidzieć własnej przyszłości. Wszystko wskazuje na to, że latem rozegra się walka europejskich gigantów o podpis na kontrakcie 26-latka – na czele z angielskim trio: Arsenalem, Chelsea i Manchesterem United.
Reprezentant Szwecji to bez wątpienia największa gwiazda rozgrywek Liga Portugal. W zakończonym właśnie sezonie napastnik zdobył aż 39 bramek, do czego dołożył jeszcze 8 asyst.
W sobotę to gol Viktora Gyokeresa przypieczętował zwycięstwo nad Vitorią Guimaraes, po którym Sporting mógł świętować kolejne mistrzostwo Portugalii. Na finiszu była ekipa Rubena Amorima wyprzedziła zaledwie o dwa punkty inny klub ze stolicy, Benfikę. Za tydzień obie te drużyny zmierzą się ze sobą jeszcze w finale Pucharu Portugalii.
Już w tej chwili mówi się jednak, że Szwed w sobotę rozegrał pożegnalny występ przed publicznością na Jose Alvalado Stadium. Bezpośrednio po zakończeniu meczu, napastnik został zapytany o jego dalszą karierę.
– To piłka nożna. Nadal jestem tutaj. Nie wiem co się wydarzy. Nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości – odpowiedział 26-latek w wywiadzie dla Sport TV. – Jestem bardzo szczęśliwy, bo ten mecz poszedł po naszej myśli. Zdobyłem bramkę i wygraliśmy.
Spekuluje się, że na ten moment największe szanse w wyścigu po bramkostrzelnego Szweda ma londyński Arsenal. “Kanonierzy” są gotowi zapłacić za Gyokeresa sumę 60 milionów funtów, a następnie zaoferować mu pięcioletni kontrakt, na mocy którego piłkarz zarabiałby ok. 9 milionów funtów rocznie.









