Atmosfera wokół Manchesteru United gęstnieje z każdym tygodniem. Klub stoi przed poważnym wyzwaniem, a według Chrisa Wheelera z “Daily Mail” jego przyszłość w najbliższych miesiącach zależeć może od cierpliwości władz oraz nastrojów w szatni.
Ruben Amorim po niedzielnej porażce 0:3 w derbach na Etihad stwierdził, że wolałby zostać zwolniony, niż zmieniać swoją filozofię. Portugalczyk wciąż ma poparcie sir Jima Ratcliffe’a oraz władz klubu, jednak jego upór grozi utratą zaufania części zawodników, którzy coraz mniej wierzą w jego koncepcję.
Według Chrisa Wheelera, niektórzy piłkarze nigdy nie czuli się komfortowo w systemie 3-4-2-1, który Amorim wprowadził po objęciu zespołu. Klub liczył, że pełny okres przygotowawczy oraz ponad 200 milionów funtów przeznaczonych na transfery idealnie pasujące do jego filozofii odmienią sytuację po najgorszym sezonie od ponad pół wieku.
Tymczasem drużyna rozpoczęła rozgrywki najgorzej od 33 lat – cztery punkty w czterech pierwszych meczach Premier League i odpadnięcie z Pucharu Ligi po porażce z czwartoligowym Grimsby Town. Mimo że Amorim prowadzi drużynę od niemal 11 miesięcy, piłkarze wciąż nie potrafią odnaleźć się w jego systemie. Nawet kapitan Bruno Fernandes, dotychczas jeden z największych sojuszników Portugalczyka, ma być niezadowolony z gry w głębszej roli w środku pola.
Jednocześnie Wheeler podkreśla, że piłkarze Manchesteru United tracą zaufanie do systemu Rubena Amorima, ale sam klub na razie wspiera trenera. Niektórzy zawodnicy od początku nie czuli się komfortowo w systemie 3-4-2-1, a Portugalczykowi grozi utrata części szatni z powodu braku chęci pójścia na kompromis.









