Bruno Fernandes, kapitan Manchesteru United, po zremisowanym 1:1 meczu z Fulham, udzielił krótkiego wywiadu dla klubowych mediów, w którym skomentował fakt zmarnowania przez niego rzutu karnego. Portugalczyk twierdzi, że przed wykonaniem “jedenastki” został wytrącony przez arbitra Chrisa Kavanagha.
“Czerwone Diabły”, mimo wielu okazji pod bramką rywali, ostatecznie tylko zremisowały na Craven Cottage. Jedyne trafienie dla gości to trafienie samobójcze Rodrigo Muniza, którego nabił piłką Leny Yoro. W pierwszej połowie jednak Matheus Cunha trafił w słupek, a Bruno Fernandes fatalnie spudłował z rzutu karnego, posyłając piłkę nad poprzeczką.
– Mecz był do wyciągnięcia dla nas. Tworzyliśmy szanse, mieliśmy okazje do wygranej – komentował po meczu portugalski pomocnik. – Wyszliśmy na prowadzenie i później straciliśmy gola z czegoś, co dobrze kontrolowaliśmy przez cały mecz. To bardzo frustrujące, że dziś nie wygraliśmy.
Kapitan Manchesteru United wyjaśnił także, że był zdenerwowany po tym, jak on i sędzia Chris Kavanagh szturchnęli się, gdy Bruno podchodził do karnego.
– To nie jest wymówka na zmarnowanie karnego, po prostu bardzo źle uderzyłem piłkę – kontynuował Portugalczyk. – Zbyt głęboko umieściłem stopę pod piłką i dlatego przeleciała ona nad poprzeczką.
– To normalne [szum wokół drużyny po braku wygranej w dwóch pierwszych meczach – przyp. red.]. Kiedy grasz dla Manchesteru United, wiesz z czym to się wiąże. Musisz się do tego przyzwyczaić, by zrozumieć co musisz poprawić, żeby pomóc drużynie wygrywać mecze.









