Ruben Amorim podczas pomeczowej konferencji potwierdził swoją determinację, aby odwrócić sytuację Manchesteru United oraz przynieść kibicom szczęśliwsze czasy, lecz zdaje sobie sprawę z wielkości tego zadania i trudnego momentu w jakim obecnie znajduje się klub.
Portugalczyk rozumie, że “wszyscy są zmęczeni” takimi rezultatami jak ten z Bournemouth, ale dodaje, że “musimy się z tym zmierzyć” i rozpocząć przygotowania do następnego spotkania z Wolverhampton na wyjeździe.
Amorim podkreślił, że przede wszystkim poprawie musi ulec obrona stałych fragmentów gry.
Ruben, jak bardzo rozczarowujące jest ponowne stracenie pierwszej bramki ze stałego fragmentu gry?
– Tak, jeden stały fragment gry sprawia, że jesteśmy bardziej nerwowi. Od pierwszej minuty widać duży niepokój – to normalne ze względu na kontekst, ale naprawdę rozczarowujące. Następnie stworzyliśmy wiele okazji do zdobycia gola, ale ponownie jak przeciwko Tottenhamowi, to rywale zdobyli dwie bramki. Po trzecim golu wszyscy na stadionie cierpią – kibice, zawodnicy, wszyscy.
Powiedziałeś przed kilkoma tygodniami, źe teraz Carlos Fernandes odpowiada za stałe fragmenty gry. Czy rozważasz zmianę? Ponieważ w tym celu do klubu został sprowadzony Andreas Georgson.
– Nie. Odpowiedzialność za wszystko spoczywa na mnie, nie na Carlosie. Jesteśmy drużyną w dobrych i złych momentach. Mamy swój sposób na robienie pewnych rzeczy, pracujemy nad tym i będziemy się poprawiać. Ale nie przegraliśmy przez stałe fragmenty gry. Przegraliśmy, ponieważ stworzyliśmy więcej okazji, których nie wykorzystaliśmy. A w tym momencie wszystko jest przeciwko nam. To trudny moment.
Kilka tygodni temu powiedziałeś, że twoja drużyna traci za dużo piłek. To się dzisiaj powtórzyło. Nie potraficie bronić przy rzutach rożnych, ani zdobywać goli. Jak zamierzacie cokolwiek osiągnąć, jeśli nie możecie opanować podstaw?
– Tak, to jasne, ale jeśli masz większe posiadanie piłki, tworzysz więcej sytuacji i częściej atakujesz. Oczywiście, wynik mówi coś innego, ale kiedy nie dopuszczasz do większych okazji to bronisz się lepiej niż przeciwnik.
Ale czy najlepsi profesjonaliści nie powinni być w stanie opanować podstaw utrzymywania się przy piłce i bronienia stałych fragmentów gry? Chyba nie musisz ich tego uczyć?
– Moim obowiązkiem jest ich trenować. Oczywiście, chcemy się poprawić, a wszystko w tym momencie jest o wiele trudniejsze. W takim klubie jak Manchester United porażka u siebie 0:3 jest naprawdę trudna dla każdego. Z całą pewnością, fani są naprawdę rozczarowani i zmęczeni tą chwilą. Można to wyczuć na stadionie, nawet w pierwszej akcji, i ja to rozumiem.
– Myślę, że nie tracimy piłki tak często, jak wcześniej. Lepiej kontrolujemy grę i nie dajemy przeciwnikowi zbyt wiele przestrzeni. Udaje nam się to osiągnąć, ale potem następuje stały fragment, rzut karny, a następnie musimy zapomnieć o kontekście i na chwilę utrzymać się przy piłce, nie próbując od razu strzelić dwóch goli.
– Musimy zrozumieć, co myślą zawodnicy w tym momencie, kiedy przegrywają 0:2 i tracą bramkę z rzutu karnego, kiedy pole karne jest pod kontrolą. Zajmujemy się tym i musimy to robić. To naprawdę trudne dla wszystkich przegrywać takie spotkania.
W czwartek po meczu z Tottenhamem mówiłeś o braku koncentracji, po czym wynik bardzo szybko uległ zmianie z 0:1 na 0:3, a dzisiaj wydarzyło się coś podobnego. Mówiłeś o treningu na boisku treningowym, ale sugerujesz, że to kwestia mentalna w głowach zawodników. Czy to jest trudniejsze do rozwiązania?
– Myślę, że to kwestia mentalna. Ten kontekst, te momenty, to zrozumienie gry. Możesz to poczuć także od kibiców, już przy pierwszym wykopie od bramki Andre Onany. On myśli co zrobić, stara się pchnąć do przodu innych chłopaków i wszyscy są bardzo niespokojni.
– Myślę, że w naszym klubie w tej chwili wszyscy są zmęczeni tą chwilą. Wiemy o tym, więc musimy się z tym zmierzyć i skupić na następnym meczu. Wiemy co robić. Musimy rozwiązać wiele rzeczy, ale jesteśmy gotowi to zrobić.









