Manchester United w 28. kolejce Premier League podejmie Crystal Palace na Old Trafford. Na przedmeczowej konferencji prasowej, Michael Carrick odpowiedział na pytania dziennikarzy. Pierwszą część konferencji prasowej przeczytasz TUTAJ.
Wyobrażam sobie, że objęcie funkcji trenera w trakcie sezonu jest jak lądowanie ze spadochronem – nie da się od razu wprowadzić radykalnych zmian. Gdy patrzysz na sposób, w jaki gra drużyna, na ile jest on zbliżony do tego, jak w twojej wizji powinien grać zespół Michaela Carricka?
– To nigdy nie jest perfekcyjne, już to mówiłem. Zawsze chcesz więcej. Trzeba też zrozumieć, jak mało czasu spędziliśmy razem. Czasami wszystko będzie działać, a innym razem coś nie do końca zaskoczy. Nie możemy być przesadnie drobiazgowi ani zbyt surowi wobec pewnych rzeczy. Ważne jest spojrzenie z szerszej perspektywy. Myślę, że jesteśmy w dobrym miejscu, w pewnym sensie zrobiliśmy duży postęp, wygrywając mecze, których wcześniej mogliśmy nie wygrać. Momentami graliśmy naprawdę dobrą piłkę, czasami są rzeczy do poprawy, ale często bronimy bardzo dobrze, zachowujemy czyste konta. Jest wiele pozytywów, a jednocześnie czujemy, że jako grupa mamy jeszcze kolejne poziomy, na które możemy wejść i do tego będziemy dążyć.
Jestem pewien, że to nie jest coś, na czym się skupiasz, ale w ten weekend przyjeżdża Oliver Glasner, a pojawiły się spekulacje, że w przyszłości mógłby zostać trenerem tutaj, mimo obecnej formy Crystal Palace. Czy to daje ci dodatkową motywację przed tym meczem?
– Nie, niespecjalnie. Szczerze mówiąc, nawet by mi to nie przyszło do głowy, dopóki o tym nie wspomniałeś.
Gdy pracowałeś z Ole Gunnarem Solskjaerem, tamto zwycięstwo na wyjeździe z Tottenhamem, gdy trenerem był Mauricio Pochettino, wydawało się bardzo znaczące. Czy takie wygrane nadal mogą dawać impuls i dodatkowy rozpęd?
– Szczerze mówiąc, to nie robi żadnej różnicy. Mam pełen szacunek dla Crystal Palace, oraz dla Olivera [Glasnera] i mówię to bez żadnego podtekstu. Dla nas to po prostu kolejny mecz. Znaleźliśmy się w całkiem niezłej sytuacji i czujemy, że idziemy do przodu. Chodzi wyłącznie o to, co jest przed nami, i o przesuwanie się tam, gdzie chcemy być, czyli trochę wyżej w tabeli. To dosłownie jedyna rzecz, która mnie teraz interesuje.
Rozmawialiśmy z Benjaminem Sesko po meczu z Evertonem i wspominał, że Travis Binnion bardzo mu pomaga na treningach. Czy możesz powiedzieć coś więcej o tym, nad czym Travis pracuje na boisku treningowym?
– Trenerzy wykonują naprawdę świetną pracę. Ja siedzę tutaj i odpowiadam na pytania, ale za kulisami dzieje się mnóstwo pracy. Szczerze mówiąc, to był dla nas duży punkt skupienia – praca indywidualna, zawężanie pewnych aspektów i próba pomocy zawodnikom w rozwoju. Mówiłem o tym od początku, że chcemy ich rozwijać. Travis [Binnion] odgrywa w tym ogromną rolę, podobnie jak Steve [Holland], Woody [Jonathan Woodgate], Jonny [Evans] i Craig [Mawson]. To tak naprawdę mieszanka wszystkiego – trochę pracy na boisku, trochę indywidualnych sesji, trochę spotkań w sali odpraw. W dużej mierze chodzi też o rozmowy, relacje, budowanie więzi i wsparcie. To bardzo ważne i staramy się zapewnić to wszystkim zawodnikom. Nie zawsze da się po prostu “przestawić przełącznik” i od razu grać na najwyższym poziomie, dlatego jest wiele elementów, w których staramy się wspierać piłkarzy, pomagać im i popychać ich do rozwoju. Myślę, że w tym okresie poczyniliśmy pod tym względem wyraźne postępy.
Czy Trav [Travis Binnion] pracował indywidualnie z napastnikami?
– Trochę to dzielimy między siebie. Naturalnie tak to wygląda w każdym sztabie szkoleniowym – starasz się rozłożyć akcenty, budować relacje i mieć oko na konkretne elementy. To pomaga zawodnikom lepiej współpracować z określonymi trenerami i angażować się w proces rozwoju. Trav [Travis Binnion] wykonał sporo pracy z ofensywnymi zawodnikami, czasem z większą grupą, a czasem w mniejszych grupach, a niekiedy indywidualnie. To ciągły proces, którego celem jest nieustanna poprawa.
Wspominałeś o chęci powrotu do gry w europejskich pucharach. To jeden z nielicznych tygodni, w których gracie dwa mecze w krótkim odstępie czasu. Czy to forma testu dla drużyny, w postaci sprawdzenia, jak zareagują po wielu tygodniach bez meczów w środku tygodnia, zwłaszcza przeciwko zespołom grającym w Europie?
– W pewnym sensie tak. Mieliśmy mecz z West Hamem w środku tygodnia, co wydaje się, że to było dawno temu, ale wcale nie aż tak dawno. To jednak kadra i grupa zawodników, którzy w trakcie swoich karier są do tego przyzwyczajeni. To nie jest coś zupełnie nowego. Może wydaje się świeże, bo ostatnio nie mieliśmy wielu takich sytuacji, ale to nie jest wielki problem. Jesteśmy w dobrej formie fizycznej, chłopcy mają wystarczająco dużo doświadczenia i wiedzą, co trzeba wnieść z meczu na mecz. Gdy spotkania są blisko siebie, po prostu trzeba być gotowym na kolejne.
Chciałbym zapytać o Luke’a Shawa. W tym sezonie rozpoczął każdy mecz w pierwszym składzie. W przeszłości miał problemy zdrowotne. Jak bardzo imponuje ci to, że teraz możesz na nim polegać w każdym spotkaniu i jest w stanie grać tak długo, jak potrzebujesz?
– Luke [Shaw] jest w dobrym miejscu. Doświadczenie pomaga w zarządzaniu obciążeniami fizycznymi i własnym ciałem, a on ma za sobą dobrą serię meczów. Myślę, że to bywa niedoceniane – gotowość zawodnika do gry z meczu na mecz. Utrzymanie tego przez dłuższy czas czasami wymaga pewnych zmian i dostosowań. Luke [Shaw] od dawna prezentuje wysoki poziom, a szczególnie w tym sezonie jego regularność pokazuje, jak bardzo doświadczenie mu pomogło.
Chciałbym zapytać o Lisandro Martineza. W meczu z Evertonem zszedł z powodu urazu. Co możesz powiedzieć o jego obecnym stanie zdrowia i jak zespół reaguje, gdy brakuje zawodnika o jego jakości?
– Zespół zareagował bardzo dobrze. Zachowaliśmy czyste konto, więc odpowiedź była właściwa. Leny Yoro wszedł i zagrał znakomicie. Jeśli chodzi o Lichę [Lisandro Martineza], to drobny problem i jest coraz bliżej powrotu. Nie będzie pauzował długo. Będziemy go monitorować przez najbliższe dni i zobaczymy, kiedy będzie gotowy, ale to kwestia krótkiego czasu.









