Ander Herrera przeżył bardzo emocjonalny moment, kiedy w łzach opowiadał dla UTD Podcast o tym, jak odszedł z Manchesteru United w 2019 roku.
33-latek podjął trudną decyzję o opuszczeniu Teatru Marzeń po tym, jak jego kontrakt wygasł. Związał się wtedy z Paris Saint-Germain, w którym spędził trzy następne sezony. Teraz powrócił do kraju Basków i swojego ukochanego Athleticu. Do dziś jednak dumą napawają go występy i puchary zdobyte z Manchesterem United.
– Odejście było dla mnie bardzo trudne. Sześć miesięcy przed tym miałem wciąż nadzieję, że oferta, którą mi zaproponowano, jest aktualna – tłumaczył Hiszpan w UTD Podcast.
– Nie chcę teraz źle się o kimś wypowiadać i nie będę tego robić. Jednak po moim trzecim sezonie spodziewałem się nieco większego docenienia przez klub. Kibice nagrodzili mnie tytułem Zawodnika Sezonu, a klub nie skontaktował się ze mną latem, aby przedłużyć ze mną kontrakt, co robili w przypadku innych graczy. Szczerze mówiąc, to było dla mnie bardzo bolesne.
– Uważam, że na to zasługiwałem. Potem warunki się zmieniły, ponieważ nie byłem zadowolony z tego, jak zachował się klub. Różni ludzie się przewijają, ale klub i herb pozostają takie same, więc nie mógłbym powiedzieć na ten temat złego zdania. Jestem bardzo wdzięczny za czas, który tam spędziłem.
– To są jednak bolesne wspomnienia. Pod koniec trzeciego sezonu, po trzech wygranych pucharach, z tytułem Zawodnika Sezonu, nie skontaktowali się ze mną latem i byłem tym przybity. Skontaktowali się ze mną dopiero kiedy został ostatni rok mojego kontraktu i pewne sprawy się dla mnie nie zgadzały. Walczyłem za klub do ostatniego dnia, respektowałem warunki kontraktu do ostatniego dnia. Jednak w mojej opinii nie przyszli do mnie w odpowiednim momencie, tak samo uważali mój agent oraz moja rodzina.









