Casemiro wraz z końcem minionego sezonu pożegnał się z Manchesterem United po czterech sezonach spędzonych na Old Trafford. Sky Sports opublikowało wywiad z Brazylijczykiem, który podsumował swoją przygodę z “Czerwonymi Diabłami”.
Co stało za decyzją o zmianie Hiszpanii na Anglię?
– Wiele rzeczy. Otwiera się pewien wachlarz opcji. Chęć spróbowania innej ligi, gry dla największego klubu w Anglii i jednego z kilku klubów, które są blisko Realu Madryt. Manchester United chciał mnie, podjęli próbę. Udowodnienie swojej wartości w Premier League zawsze było moim marzeniem. To były cztery lata, dwa trofea, finał Ligi Europy, także dwa inne finały. Kiedy ludzie za tobą tęsknią, zostawiasz swoją spuściznę. Uwielbiają nie tylko ciebie, ale też twoją rodzinę.
– Gdy wychodzisz na ulicę, kibice podchodzą i ci dziękują. Oczywiście, zawsze chcesz wygrać Premier League, Ligę Mistrzów, ale muszę powiedzieć, że gra dla Manchesteru United była wyjątkowa i cieszyłem się tym. Dorosłem jako piłkarz, człowiek, także rodzinnie. Wpływ, jaki ten klub, miasto i kibice mieli na mnie, wykracza poza to, co mogłem sobie wymarzyć.
Jak bardzo rywalizacja w Premier League pomogła ci pozostać na wysokim poziomie reprezentacyjnym?
– 100%. To jedna z najlepszych rzeczy dla mnie. Przez rywalizację w tej lidze byłem na najwyższym poziomie każdego dnia. Inaczej nie byłbym w stanie się poprawiać. Wszystkie mecze są trudne. Cenisz tu każdą wygraną, nawet przeciwko Wolves będącym u dołu tabeli – są tam piłkarze wysokiej klasy. Na ostatnim miejscu w lidze grają zawodnicy z kadry narodowej Brazylii, Portugalii, wielu innych.
– W Burnley gra Kyle Walker. Facet, który zdobywał tytuły Premier League, ma historię w piłce. Jest gigantem, z całym szacunkiem dla Burnley. Paqueta gra w West Hamie. Także Tottenham. Kiedy spojrzysz na ich stadiony, to niewiele klubów na świecie takie ma. Poziom rywalizacji w tych rozgrywkach jest rzeczą, która najbardziej mnie w Premier League zaskoczyła.
Co z dostosowaniem na poziomie technicznym? Kiedy tu przyszedłeś, to każdy wiedział, co dostanie. Do czego musiałeś się najbardziej zaadaptować?
– W adaptacji chodziło bardziej o klub i kolegów, niż samą ligę. Oczywiście, jest kilka rzeczy. Na przykład sędzia pozwalający na grę, mniej fauli. Musisz się bardziej dostosować. Jeśli chodzi o adaptację czysto piłkarsko, to bardziej chodziło o moich kolegów z drużyny.
Co pamiętasz z gry przeciwko drużynom z Anglii w Lidze Mistrzów?
– Wysoka intensywność. Kiedy grałem w Realu, to tempo i intensywność wzrastały. To była jedna z najbardziej zaskakujących rzeczy. Jedną z moich ulubionych są kibice – domowi i wyjazdowi. Na wyjazdach ich sektor zawsze jest pełny, są głośni i cię wspierają.









