Diogo Dalot czuje się komfortowo w swojej nowej roli w Manchesterze United jako jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy w obecnej kadrze zespołu.
W wywiadzie dla “United Review”, Portugalczyk opowiada o swojej dotychczasowej karierze na Old Trafford oraz o tym, jak zamierza pomagać drużynie niezależnie od pozycji na której gra.
Diogo, zostałeś wybrany Piłkarzem Sezonu przez kibiców. Jak ważne to było dla ciebie wyróżnienie i czy czułeś, że to kamień milowy w twojej karierze w klubie?
– Tak, zdecydowanie. Powiedziałbym, że to była prawdopodobnie jedna z najwspanialszych chwil, które tutaj przeżyłem, szczególnie, że to była forma uznania od moich kolegów z drużyny, z którymi spędzam najwięcej czasu. Oprócz mojej rodziny!
– To oni widzą mnie codziennie, więc widzą pracę, którą wkładam każdego dnia, a to uznanie jest dla mnie powodem do dumy, ponieważ daje mi poczucie, że robię właściwe rzeczy. To było wyjątkowe.
Czujesz, że w ciągu ostatnich dwóch lat awansowałeś do statusu seniora?
– Myślę, że to przyszło naturalnie i staje się częścią mnie. Nie wymuszam tego i po prostu czuję, że bycie tutaj tak długo daje mi większe doświadczenie, co jest pomocne dla mnie i dla klubu. Regularna gra również mi w tym pomaga.
Kiedy mówimy “doświadczony zawodnik”, co to według ciebie oznacza? Czy chodzi o większą odpowiedzialność, bycie bardziej aktywnym w szatni? Jak to widzisz?
– Sądzę, że to wszystko jest powiązane. Oczywiście, nie postrzegam siebie jako starszego zawodnika, bo wciąż jestem młody. Ale kiedy jesteś w jednym miejscu przez długi czas, zaczynasz naprawdę dobrze poznawać ludzi wokół siebie. Myślę, że chodzi o sposób w jaki lubię witać nowych zawodników, ponieważ chcę, żeby czuli się mile widziani, gdy do nas trafiają.
– Upewniam się, że znają wartości i standardy klubu. To coś co zawsze staram się im przekazać, nigdy nie pozwalając sobie na porzucenie tych standardów. Wiem, że muszę być pierwszy, który im to pokaże.
Kibice często mówią o twoich celebracjach po golach lub po wygranych meczach. Wydajesz się piłkarzem, który czuję się trochę jak fan, choć oczywiście masz do wykonania profesjonalną pracę. Czy czasami czujesz się tak podczas wielkich momentów na boisku?
– Tak, to coś co przychodzi, gdy jesteś w klubie tak długo i zaczynasz patrzeć na klub trochę inaczej. Nie chodzi już tylko o to dla kogo pracujesz. I tak właśnie lubię podchodzić do rzeczy. Staram się wiedzieć jak czują się kibice, co czują do klubu i co o nim wiedzą – to są rzeczy, które zawsze starałem się wiedzieć odkąd tu przyjechałem.
– Oczywiście, kiedy spędzasz więcej czasu na boisku i wiesz jakie emocje to wywołuje u kibiców, zaczynasz stawać się trochę bardziej podobny do nich. I sądzę, że to najlepsze połączenie jakie możesz mieć kiedy grasz dla klubu, który kochasz. Myślę, że to idealne dopasowanie.
Jesteś tu od sześciu lat i przez cały czas musiałeś walczyć o swoje miejsce w drużynie zanim naprawdę ustabilizowałeś swoją pozycję w pierwszym zespole. Czy lubisz takie wyzwania, gdy nowi zawodnicy przychodzą i walczą o swoje miejsce? Czy to coś z czym musisz się liczyć w wielkim klubie?
– Jeśli chcesz być na najwyższym poziomie musisz być na to przygotowany. Miałem szczęście przejść przez wszystkie etapy w tym klubie gdy grałem w każdym meczu, byłem kontuzjowany, odstawiony poza skład przez menedżera… Daje mi to doświadczenie i pomaga wiedzieć jak czasami czują się moi koledzy z drużyny, gdy sprawy nie układają się dobrze.
– To przewaga dla piłkarza. Przeszedłem przez to, walczyłem i próbowałem pokonać pewne problemy i myślę, że nadal muszę to robić ponieważ oczekiwania i wymagania będą rosły, zwłaszcza w tym klubie. Staram się to robić.
Widzieliśmy, że w tym sezonie spędzasz dużo czasu w środku pola, wchodząc w naprawdę ofensywne pozycje. Czy lubisz tę część swojej roli i jeśli tak, co ci się w niej podoba?
– To przynosi mi trochę inną perspektywę na boisku. Jak wiecie, i jak wie każdy kto lubi piłkę nożną, gra w środkowej strefie boiska jest znacznie szybsza niż na skrzydłach. Zawsze mam kogoś blisko siebie, kogoś kto naciska, więc to sprawia, że myślę trochę szybciej. To jest coś co lubię robić i jest to rozwiązanie, które znaleźliśmy dla naszego sposobu gry. Więc dopóki wszystko idzie dobrze, dopóki menedżer zachowuje zaufanie, będę otwarty, aby tak grać.
Przed tym sezonem pojawiło się kilku nowych zawodników w linii obrony. Jak wygląda budowanie relacji na treningach, i czy naprawdę można to utrwalić na boisku podczas meczu?
– To codzienne wyzwanie, aby budować te więzi. Zwracamy uwagę szczególnie na linię obrony i prawdopodobnie na jednego z defensywnych pomocników, jako nasz mur dla drużyny. Dlatego zawsze staramy się upewnić, że to połączenie jest naprawdę solidne. Ostatecznie moim zdaniem, jeśli nie tracimy bramek, będziemy bliżej zwycięskich spotkań.
– Wiemy z zeszłego sezonu, że nie było idealnie z powodu wielu sytuacji o których nie będę ponownie wspominał. Ale w tym sezonie jest lepiej. Wiemy, że możemy być lepsi, i myślę, że to proces który zajmie trochę czasu, nie tylko ze względu na nowych zawodników. Zawsze jest inaczej gdy tacy się pojawiają, ale jako zespół musimy się poprawić.
Noussair Mazraoui jest jedną z tych nowych twarzy. Może grać na podobnych pozycjach co ty – zarówno na prawej, jak i lewej obronie. Co sądzisz o jego początku w Manchesterze United i o tym, jak się wkomponował w zespół?
– Miał naprawdę dobry start. Pokazał, że jest naprawdę dobrym zawodnikiem. To nie przypadek, że grał w jednym z największych klubów na świecie, więc jego obecność tutaj uważam za przywilej dla nas. Dlatego klub go sprowadził i dlatego chciał mieć go u siebie. Po prostu musimy wykorzystać jego atuty, bo może nam dać wiele dobrego.
Zaczynamy widzieć, że niektórzy boczni obrońcy zbliżają się do powrotu po kontuzji. Tyrell Malacia częściej brał udział w treningach, więc drużyna musi być naprawdę zadowolona, że wraca do zdrowia po tak długiej przerwie.
– Tak. Naprawdę ciężko było patrzeć na niego i na to przez co przechodził. Nie możesz sobie wyobrazić jak trudno jest nie robić tego co kochasz przez tak długi czas. Dlatego świętowaliśmy, gdy przyszedł na trening z nami, aby upewnić się, że on sam czuje, że jesteśmy gotowi go przywitać i nadal mu pomagać, gdy będzie tego potrzebował. W końcu minęło sporo czasu odkąd doznał kontuzji. Jesteśmy naprawdę zadowoleni, że go mamy. Klub go potrzebuje, więc jesteśmy naprawdę szczęśliwi.
I na koniec słowo o formie Andre Onany. Jak oceniasz jego rozwój w ciągu ostatniego roku?
– Myślę, że to bardziej zmiana mentalna niż piłkarskie atrybuty. Jest tym samym zawodnikiem, a jedyne co się zmieniło to to, że jest bardziej zrównoważony psychicznie i naprawdę przygotowany na wzloty i upadki.
– W tym klubie, ze względu na wymagania i oczekiwania, które tu mamy – bardzo łatwo jest się załamać psychicznie i poczuć naprawdę źle. Nawet gdy wszystko idzie dobrze, możesz czuć się przesadnie podekscytowany. Myślę więc, że znalazł równowagę między spokojem, a pewnością siebie, i widać na boisku, że jest naprawdę dobry.









