Były trener bramkarzy Manchesteru United, Eric Steele, dostrzegł istotną różnicę między Senne Lammensem a Davidem de Geą na początku ich karier na Old Trafford.
Steele był kluczową postacią w sztabie szkoleniowym sir Alexa Fergusona pod koniec jego kadencji w „Teatrze Marzeń” i ściśle współpracował z De Geą, który w 2011 roku opuścił Atletico Madryt w wieku 20 lat. Doświadczony trener odegrał ważną rolę w rozwoju młodego bramkarza oraz jego adaptacji do angielskiej piłki nożnej po początkowych trudnościach, z którymi Hiszpan musiał się zmierzyć.
Steele podkreślił, że obecny numer jeden, Senne Lammens, posiada odpowiednią mentalność oraz chęć do samodoskonalenia, jednak wskazał na ważny fakt, który różni go z obecnym goalkeeperem Fiorentiny.
– Lammens codziennie wykonuje pracę, której potrzebuje, dlatego osiągnie odpowiednią powtarzalność. Sekret treningu polega na tym, że wykonujesz te same czynności, ale w różny sposób. Bez urazy dla ligi belgijskiej, jednak teraz musiał podnieść swój poziom. Nie spędził tyle czasu w wyróżniającej się lidze, co David. Owszem, posiadał doświadczenie, ale teraz najważniejszy jest dla niego czas poświęcony na treningi.
Czy Lammens przypomina Van der Sara?
Angielski trener sugeruje, że Lammens w pewnych aspektach przypomina legendę Manchesteru United, Edwina van der Sara. 71-latek był naocznym świadkiem błyskotliwej gry Holendra między słupkami, która pozwoliła mu sięgnąć po cztery tytuły mistrza Premier League, triumf w Lidze Mistrzów oraz dwa Puchary Ligi.
– Edwin van der Sar był najspokojniejszym człowiekiem na boisku. Lammens trochę mi go przypomina. Nie jestem pewien, czy równie dobrze radzi sobie z piłką przy nodze, ale jeśli chodzi o spokój, to bardzo trafne spostrzeżenie. Teraz może dopracować swoją grę dzięki współpracy z Craigiem [Mawsonem], a także poprzez obserwowanie Premier League. Muszę też przyznać, że obecność [Harry’ego] Maguire’a i [Lisandro] Martineza przed nim, a także stabilnego [Diogo] Dalota po jednej stronie i [Luke’a] Shawa po drugiej, z pewnością mu pomogła.
– Zatem ponownie należą się słowa uznania Michaelowi Carrickowi. Myślę, że to miało ogromne znaczenie zarówno dla Lammensa, jak i dla całego zespołu – posiadanie stabilnej czwórki obrońców. Jako bramkarz twoimi najlepszymi przyjaciółmi zawsze powinni być dwaj środkowi obrońcy. Edwin miał niesamowitą relację z Nemanją Vidiciem. Znając go, wiedziałeś, że jeśli ktoś będzie wbiegał na bliższy słupek, Edwin dosłownie przesunie się o krok w stronę większej części bramki, ponieważ będzie miał pewność, że Vidić zdąży do piłki – wspomina Steele.









