Przed startem 13. kolejki Premier League, Gary Neville wrócił do ubiegłotygodniowego spotkania Manchesteru United z osłabioną drużyną Evertonu i nie szczędził krytyki pod adresem podopiecznych Rubena Amorima. Legendarny obrońca stwierdził, że występ zespołu „śmierdział arogancją” i „podważył zaufanie” do drużyny.
“Czerwone Diabły” doznały frustrującej porażki 0:1 z drużyną Davida Moyesa, a rozczarowanie było tym większe, ponieważ Manchester United stracił szansę ulokowanie się w czołowej czwórce.
– To tak, jakby piłkarze wyobrazili sobie, że już są na miejscu dającym awans do Ligi Mistrzów, jeszcze zanim wyszli na murawę. To śmierdziało arogancją. Nie byli zaangażowani od samego początku. To zła wiadomość dla Manchesteru United, bo w ostatnich tygodniach prezentowali się znacznie lepiej.
– Taki występ przypomniał nam spotkanie z Brentford na wyjeździe. Nie można przejść od walki, jaką pokazali w niektórych meczach, do czegoś takiego. Próbujemy zbudować zaufanie do menedżera i drużyny, a taki mecz po prostu to podważa. Kibice wygwizdali zawodników po spotkaniu – i słusznie, ponieważ to był naprawdę słaby występ.
– To tak, jakbyście zrobili dwa lub trzy kroki naprzód, każdy czuje się trochę lepiej, a potem następuje powrót do punktu wyjścia. Można przegrywać mecze piłkarskie, ale nie można tego robić w ten sposób. To zdecydowanie nie jest wystarczająco dobre. To niedopuszczalne.
W meczu z „The Toffees” zabrakło Matheusa Cunhi i Benjamina Sesko, a Amorim w ataku postawił na Joshuę Zirkzee, dla którego był to pierwszy występ w wyjściowym składzie od kwietnia zeszłego roku.
– Zapomnijmy o kontuzjach, nie ma żadnych wymówek – kontynuował Neville. – Everton zdominował ich od samego początku, i nawet w osłabieniu pokazał waleczność i ducha zespołu.
Złe zmiany Amorima i „leniwy” Shaw
Neville był krytyczny wobec zmian, jakie zastosował Amorim w drugiej połowie, gdy zdecydował się wprowadzić Diogo Dalota za Patricka Dorgu. Dodatkowo, ekspert Sky Sport ponownie zauważył “leniwą” grę w ataku w wykonaniu Luke’a Shawa, gdy Manchester United próbował odrobić straty. Czy ta krytyka jest uzasadniona? A może system Amorima stanowi większy problem?
– Musisz działać z impetem, maksymalnie rozszerzać boisko, a także wprowadzić jak największą liczbę zawodników do stref ofensywnych. Miałeś Shawa, (Leny’ego) Yoro i (Matthijsa) De Ligta, znajdujących się za linią piłki. Shaw częściej przesuwał się do przodu, ale – bądźmy szczerzy – robił to niepewnie. Denerwowało mnie to przez ostatnie 20 minut meczu. Powinien biec do przodu za każdym razem.
– Yoro, mam trochę więcej sympatii do ciebie, ale Shaw? To strata czasu. To nie jest oszukiwanie kogokolwiek. Takiej gry nie zamierzam tolerować. Pojawia się pytanie, na które Amorim musi odpowiedzieć. Wprowadzenie Dalota przed Shawa? Wiem, że Dorgu miał trudny wieczór, ale nie do końca to rozumiem.
– Nie grał dobrze, ale przynajmniej ma lewą nogę, a zmiana na Dalota oznaczała, że nagle Dalot musiał się odwracać w stronę prawej nogi. No cóż, Diogo Dalot to zdolny zawodnik. Nie jest jednak lewym wahadłowym, ani lewoskrzydłowy. Ta zmiana spowodowała, że miałeś pięciu obrońców z tyłu, dlaczego? Nadal nie wygrywali ani pierwszej, ani drugiej piłki. To było żenujące.
– Powinni zagrywać szybkie podania na boki, wchodzić w szerokie strefy, dośrodkowywać, wprowadzać większą liczbę graczy do ataku i utrzymywać się w nim. A tak? Grali bardzo wolno i w polu karnym nie mieli żadnej obecności. Rezerwowi zaprowadzili Amorima w ślepą uliczkę. Brakowało zwinności i elastyczności, przede wszystkim ze strony trenera, ale także zawodników – podsumował Neville.









