Louis Saha uważa, że nie żałuje dramatycznej sagi transferowej, w wyniku której opuścił Fulham i dołączył do Manchesteru United w styczniu 2004 r.
W rozmowie z UTD Podcast, francuski napastnik przypomniał sobie gorące negocjacje pomiędzy dwoma kluby i wyjaśnił jak czuł się, gdy musiał wziąć sprawy w swoje ręce, aby pomóc w realizacji tego transferu.
Klub z zachodniego Londynu był wtedy wysoko w tabeli Premier League, dzięki 13 bramkom Francuza, a gdy klub z Old Trafford zgłosił się po napastnika, włodarze nie chcieli go oddać bez walki.
– Fulham działało typowo, jak to bywa w świecie biznesu – wspomina Louis. Tak więc uzgodniono pewną cenę i wiedziałem o tym, a mój agent powiedział, że chcą ją podwyższać żeby ugrać jak najwięcej.
– Odpuściłem to, ale w pewnym momencie, kiedy czujesz, że nadarza się okazja, bo to styczniowe okienko, widzisz, że zegar tyka, to mówisz do siebie: „Nie, oni wezmą kogoś innego. Nie chcę żeby tak się stało”.
– W pewnym momencie ja coś powiedziałem, oni dołożyli coś od siebie i powiedziałem: „Nie, to tak nie działa”. Jeśli coś mówisz, to dotrzymujesz słowa, a ja byłem naprawdę niezadowolony z tej sytuacji. Nawet jeśli jestem profesjonalistą, to mam prawo mówić: „Nie, chcę odejść”.
– Więc zrobiłem to, co uważałem za słuszne, ponieważ każdy na tym świecie, jeśli ma szansę na pracę gdzieś indziej i nie ma przeciwwskazań może odejść, nawet do konkurencji. Sport jest trochę trudniejszy. Wykorzystali opinię publiczną do wywierania na mnie nacisku, ale na koniec dnia wiedziałem, że ja jestem wobec nich w porządku, dałem z siebie wszystko. Pomogłem w awansie, więc nie miałem wątpliwości, chciałem tam odejść, uważałem to za uczciwe.
Saha po raz pierwszy dowiedział się o zainteresowaniu „Czerwonych Diabłów” od kolegi z reprezentacji Francji, który grał wtedy na Old Trafford.
– Kilka telefonów nadeszło od Johna Collinsa, a Mikael Silvestre powiedział mi, że klub jest mną zainteresowany i mnie obserwuje.
– Ale w tym czasie doznałem jednego, lub dwóch urazów, które spowolniły cały proces. Dlatego wiedziałem, że muszę być bardziej konsekwentny. Kiedy odbierasz telefon od Sir Alexa, myślisz że to jest naturalne, ponieważ dobrze sobie radzisz i dlatego dzwoni. Dopóki nie jesteś w pociągu lub w samolocie, aby pojechać do Manchesteru, nie zdajesz sobie z tego co się stanie.
Podobnie jak wiele byłych celów transferowych Manchesteru United, Saha pamięta nieco surrealistyczną pierwszą rozmowę z Fergusonem.
– Byłem w domu, śmieje się Francuz. Czy wiedziałem że telefon zadzwoni? Tak, mój agent mi o tym powiedział. To było trochę dziwne, ponieważ ciągle w to wątpisz – może to żart, lub coś takiego. Następnie mówisz: „W porządku, to wydaje się pewne”. Było miło, bo oczywiście było konkretnie. Sposób, w jaki mówi, naprawdę ma ten głos, który – nawet jeśli rozumiesz tylko połowę – uspokaja cię. Czujesz się jak część jego planu, część tego, czego tak naprawdę teraz szuka, nie za ileś lat. Gdy mówi: „podoba mi się twój styl” czujesz, że od razu chciałbyś dołączyć do jego zespołu.
– Wiedziałem jakich mają graczy i wiedziałem, jak mogę się dopasować, jak mogę być inny i stworzyć dla niego nowe rozwiązania. Od razu widzę, że byłem zupełnie inny od pozostałych graczy. Pod pewnymi względami miałem agresywność, miałem inne rozwiązania i dlatego czułem się pewny siebie. Ale jednocześnie czułem presję…musisz być bardzo naiwny żeby iść do Manchesteru United i nie czuć tego. Jeśli jesteś świadomy tego co robisz, to presja musi się pojawić.
CO MÓWIONO O TRANSFERZE?
Chris Coleman: Spekulacje nie znikną, rozumiem to. Z naszego punktu widzenia, jeśli sprzedamy Louisa Sahę za jakąkolwiek cenę w styczniu, poderżnę sobie gardło. Wyjaśniłem to prezesowi, on czuje to samo. Nie mam złudzeń – może go tu nie być w przyszłym sezonie. Strzela gole z prawej, lewej i ze środka, więc jeśli jakiś klub przyjdzie po niego z wielką ofertą w lecie, może odejść. Ale popełnilibyśmy samobójstwo, gdybyśmy go teraz sprzedali.
Alex Ferguson: Trzy lata temu grał przeciwko nam w Pucharze Anglii i spisał się bardzo dobrze, wtedy zaczęło się nasze zainteresowanie nim. Kiedy Fulham awansował do Premier League, niemożliwe było przeprowadzenie transferu, ale wciąż go obserwowaliśmy i w tym roku postanowiliśmy złożyć ofertę. Odmówiono nam, ale zaczęły się negocjacje i cieszymy się, że udało nam się przeprowadzić ten transfer. Louis ma dwie dobre nogi, jest bardzo szybki i agresywny, dobrze gra w powietrzu. Ma wiele atutów i różni się od graczy, których obecnie mamy.
Alex Hayes (Sunday Tribune): Ferguson musi mieć nadzieję, że Saha, który podpisał kontrakt na pięć i pół roku utrzyma wysoką formę w United. Pomimo drugiego miejsca w Premiership i awansu do kolejnej rundy Ligi Mistrzów, gdzie rywalem będzie Porto, piłkarze Fergusona byli wyjątkowo nieśmiali w tym sezonie. Kiedy Ruud van Nistelrooy nie zdobywa gola, jak miało to miejsce w ostatnich czterech meczach, nikt nie wydaje się być w stanie wejść w buty Holendra.









