Michael Carrick odpowiadał na pytania dziennikarzy na pomeczowej konferencji prasowej po zakończeniu starcia z Liverpoolem na Old Trafford. Carrick mówił o docenianiu jedności swojej drużyny, awansie do Ligi Mistrzów czy możliwości dostania pracy na stałe.
Kobbie po meczu mówił, że kocha dla ciebie grać, piłkarze chcą za ciebie walczyć, umrzeć za ciebie – to dość ekstremalne! Pokazuje to jednak, co o tobie myślą. Twoja drużyna pokonała Manchester City, Arsenal, Chelsea, teraz Liverpool. Co o tym myślisz? Każdy bowiem sądzi teraz, że powinieneś dostać robotę?
– Tak, może. Jedną z najważniejszych dla mnie rzeczy jest wyciąganie z ludzi najlepszego, pomaganie piłkarzom i dawanie im szansy na robienie tego, w czym radzą sobie dobrze. Oprócz tego oczywiście po prostu bycie tutaj, widzenie jak to miejsce żyje jest prawdziwą przyjemnością. Jako grupa zawodników zasługują oni na wiele pochwał, także sztab szkoleniowy. Ja siedzę tutaj i odpowiadam na pytania, ale jest wiele pracy robionej za mną. Przyjemną rzeczą jest jedność grupy. To zostało przetestowane przy 2-2, ale oni byli razem i walczyli za siebie, tego właśnie chcemy. To drużyna, z której można być dumnym – chłopcy z pewnością nam to dali.
Co w występie drużyny cenisz najbardziej, czego może ludzie nie zawsze widzą i nie doceniają?
– Z wielu rzeczy można dziś było być dumnym i zadowolonym. Myśleliśmy, że będą chcieli przeładować linię pomocy, co byłoby dla nas wyzwaniem przy zamykaniu przestrzeni. Mamy groźnych atakujących, ale wymagamy od nich wiele roboty bez piłki i to jest właśnie część bycia dobrą drużyną. Sposób, w jaki zamknęliśmy tą przestrzeń sprawił, że było im trudno. Mają kilku fantastycznych piłkarzy i nam też nie było łatwo. Bardzo cieszył mnie jednak fakt, że byliśmy jednością. Muszę przyznać, że kibice wstawili się za nami po tych dwóch golach. Łatwo można byłoby się sfrustrować, ale ponownie podkreślam, pokazali jedność w wymagającym czasie. To były po prostu dwa błędy. Amad i Senne Lammens są dla nas świetni i oferują bardzo wiele drużynie. Podnieśliśmy się, dobrze zakończyliśmy mecz, piłkarze z ławki robili różnicę. Właśnie ten duch i jedność najbardziej mnie satysfakcjonują.
Wiele mówiłeś o tym, co zbudowałeś, tej jedności. Masz 10 wygranych w 14 meczach. Czy czujesz, że zasłużyłeś sobie na możliwość budowania na tym w przyszłym sezonie, bo w ostatnich czterech miesiącach było prawie perfekcyjnie?
– To był dobry okres, pokonaliśmy kilka bardzo dobrych drużyn i było wymagająco. Wygrywaliśmy na różne sposoby. Kocham to co robię, to świetna pozycja w jakiej jestem. To zdaje się być naturalne. Czuć, jakbym był tu od dawna. Dobrze być w tej pozycji.
Czy byłbyś rozczarowany, jeśli nie dostaniesz tej pracy?
– Będziemy musieli poczekać, zobaczymy. Kiedy przyszedłem, to szczerze Liga Mistrzów była trochę daleko. Chcieliśmy wrócić do Europy, więc to dobre osiągnięcie. To jednak tylko krok, nie celebrujemy tego zbytnio. Cokolwiek ma się wydarzyć, to się wydarzy. Ja mogę tylko robić najlepszą możliwą robotę dla klubu, a szczególnie zawodników i pomagać im najbardziej jak mogę. Zobaczymy, co będzie potem.
Kilka razy mówiłeś, by zbytnio nie celebrować awansu do Ligi Mistrzów, ale czy to nie ułatwia wam trochę spraw, w kontekście możliwości wydania więcej latem, przyciągnięciu lepszych piłkarzy. Patrzysz na to w ten sposób?
– Nie zrozumcie mnie źle, to z wielu powodów ogromny krok. Są oznaki poprawy i jest wiele satysfakcji, ale to nie może być wszystko, o to mi chodzi. Wielka zasługa dla sztabu i piłkarzy, ale chcemy więcej, bardziej konsekwentnie. Idźmy dalej, poprawiajmy się, a nie tylko siedźmy i myślmy: “To było dobre, osiągnęliśmy coś”.
Mówiłeś o jedności – piłkarze z pewnością są ze sobą blisko. Jak to rozwinąłeś, czy może to było już wcześniej?
– Mogę mówić tylko o tym, z czym sam się spotkałem i co widziałem na własne oczy. Odkąd weszliśmy, to chłopcy odpowiedzieli na to bardzo dobrze. Myślę, że to przychodzi wraz z zaufaniem i tym, jak traktujesz siebie nawzajem i wiarą w siebie. Mówiliśmy o tym przed meczem, jak wiele wiary w nich mamy. Chcemy im dać pewność siebie. To może być bardzo dobra drużyna gdy wszystko będzie ułożone, co zostało udowodnione w ostatnich miesiącach.
Wiem, że to delikatna sprawa, ale z pewnością słyszałeś o sir Alexie [który trafił do szpitala przed meczem z Liverpoolem z powodu złego samopoczucia. W mediach potwierdzono już, że jest w dobrym stanie i już przebywa w domu]. Czy jest z twojej strony jakiś komentarz?
– Nie mam żadnych wieści. Byłem tego świadomy przed meczem. Mogę tylko życzyć mu zdrowia. Bardzo mnie to ruszyło i liczę, że ma się dobrze. Nie znam po prostu ostatnich wieści, ale życzę mu jak najlepiej. Miejmy nadzieję, że kiedy dowie się o rezultacie, da mu to pozytywnego kopa.
Jednym z problemów na przyszły sezon jest skład, bo Newcastle w tej kampanii nie radziło sobie z Ligą Mistrzów i ligą, a wasz skład jest wąski. Czy jest to coś, w czym będziesz naciskał na klub niezależnie od tego co się wydarzy?
– To oczywiście następne wyzwanie, będzie więcej meczów. To momentami było frustrujące, bo mieliśmy duże przerwy między meczami, więc ma to swoje plusy i minusy, ale balans składu, głębia jest tematem rozmów wszędzie. Z pewnością jesteśmy świadomi jak to mogłoby i powinno wyglądać i gdzie chcemy zajść.
Bruno był dzisiaj blisko zdobycia rekordu asyst. Jestem po prostu ciekawy powodu tej zmiany na końcu, bo rzadko widzimy go zmienianego.
– Po prostu została jakaś minuta i chcieliśmy umieścić Leny’ego na boisko. Zirkzee, Patrick i Amad weszli, nie było poza tym innego powodu.









