michael carrick33 1
manutd.com

Konferencja Michaela Carricka (cz. II): Chcemy być w Lidze Mistrzów

Maksymilian Minda
Zmień rozmiar tekstu:

Manchester United czeka trudny mecz z Brentford na Old Trafford w poniedziałkowy wieczór. Z tej okazji Michael Carrick odpowiedział na pytania dziennikarzy na przedmeczowej konferencji prasowej. Pierwszą część konferencji prasowej przeczytasz TUTAJ.

Zabrałeś ze sobą swój sztab szkoleniowy. Domyślam się, że ci ludzie chcą mieć jakąś jasność, co do przyszłości – wszyscy są na różnych etapach kariery. Rozmawiałeś z nimi albo oni z tobą o tym, co może się stać latem? Wyobrażasz sobie, że pozostaniecie razem jako sztab i czy musiałeś z nimi rozmawiać o tym, co może się wydarzyć?

– Nie, słuchaj, jesteśmy bardzo zżyci. Mimo że zebraliśmy się konkretnie do tej roli tutaj, wszyscy doskonale wiemy, jak to wygląda. Szczerze mówiąc, to nie jest coś, co musimy szczególnie omawiać. Myślę, że wszyscy jesteśmy po tej samej stronie. Wiemy to, bo to dość oczywiste. W pewnym sensie powtarzam co tydzień te same rzeczy, ale tak już jest. Dajemy sobie z tym radę, jest w porządku, a trenerzy też są z tym okej.

Cokolwiek się wydarzy, chciałbyś nadal pracować z tymi ludźmi, gdziekolwiek by to było?

– Czasami nawiązujesz z ludźmi więź, dobrze się dogadujecie i dobrze wam się razem pracuje. Dla mnie wszystko sprowadza się do ludzi – czy to zawodnicy, sztab, kibice, rodzina, ktokolwiek. Myślę, że budowanie relacji jest bardzo ważne, żeby wydobywać z siebie nawzajem to, co najlepsze. Muszę powiedzieć, że sztab był absolutnie najwyższej klasy – na różne sposoby, różne osobowości, różne role. Spotkanie się razem w biurze trenerskim niewiele większym od biurka i codzienna praca, dzień po dniu, gdy wszystko jest nowe i świeże, wymaga dużo wysiłku. Ale uznanie należy się dla wszystkich – od stycznia wszystko przebiegło było bardzo pozytywne.

Dużo mówi się o sprowadzeniu pomocnika latem. Ale jeśli chodzi o środek obrony – Harry [Maguire] podpisał nowy kontrakt, masz dwóch młodych obrońców w Leny’ego [Yoro] i Aydena [Heavena]. Jeśli chodzi o [Lisandro] Martineza i [Matthijsa] De Ligta – Martinez rozegrał 62 mecze w prawie czterech pełnych sezonach, nie był wystarczająco często na boisku. De Ligt jest poza grą od listopada. Czy to, patrząc potencjalnie na Ligę Mistrzów w przyszłym sezonie, jest obszar, któremu możesz musieć się przyjrzeć? Czy możesz powiedzieć coś więcej o sytuacji De Ligta?

– Na ten moment nie jest to dla mnie powód do niepokoju. Jeśli chodzi o rozmowy na temat okna transferowego oraz o tym, co będzie dalej, trudno to naprawdę rozwijać. Licha [Lisandro Martinez] opuszcza mecze z różnych powodów, w które nie będziemy wchodzić, ale rozumiem, dlaczego o to pytasz. Ale nie, nie mam obaw. Myślę, że mamy tam mieszankę doświadczenia, wysokiej jakości oraz młodych – powiedziałbym nawet więcej niż tylko utalentowanych – dwóch obiecujących zawodników, którzy już pokazali, na co ich stać. Uważam, że Ayden [Heaven] był fantastyczny w zeszłym tygodniu w tak trudnym meczu. Nie mam obaw. Jak będzie wyglądać przyszłość, a nie mogę się w to zagłębiać, bo sam nie jestem pewien. Jeśli chodzi o Matthijsa de Ligta – pracuje nad powrotem do formy. Trenuje trochę na murawie i robi postępy, ale niewiele więcej mogę powiedzieć. Przechodzi rehabilitację i pracuje, żeby wrócić do pełnej sprawności. Mamy nadzieję, że wróci jak najszybciej. Nie mam tu wiele do dodania.

Wykluczyłeś operację?

– Na razie wrócił na murawę w ograniczonym zakresie i pracuje nad powrotem. To pozytywne, więc wszyscy mamy nadzieję, że to będzie szło w tym kierunku.

Jeśli zakwalifikujecie się do Ligi Mistrzów, co jest bardzo możliwe, myślisz, że możecie ją wygrać w przyszłym sezonie przy odpowiednich inwestycjach? W końcu to Manchester United.

– Trochę wybiegłeś do przodu, prawda? Nie, słuchaj – żyjemy chwilą. Oczywiście chcemy tam być, ale nie wybiegamy za bardzo w przyszłość w żadną stronę. Rozumiemy, że rzeczy mogą się potoczyć dobrze albo nie pójść zgodnie z planem. Wiemy, gdzie jesteśmy. W zeszłym tygodniu wygraliśmy ważny mecz [z Chelsea na Stamford Bridge], który postawił nas w obecnej sytuacji, ale jeszcze nic nie jest rozstrzygnięte.

Jeśli chodzi o strzelców, to nie macie jeszcze nikogo z dwucyfrową liczbą goli w Premier League. Macie pięciu zawodników z ośmioma lub dziewięcioma trafieniami. Czy to ma znaczenie, czy chciałbyś mieć zawodnika z 18-20 golami na koniec sezonu?

– Czasami można na to spojrzeć na różne sposoby. Posiadanie jednego zawodnika, który strzela bardzo dużo goli, oczywiście może pomóc, ale z drugiej strony niepoleganie na jednym graczu i nieoczekiwanie, że tylko on będzie zdobywał bramki i możliwość rozłożenia tego na wielu zawodników jest dla nas dobra. Każdy jest w stanie coś dołożyć w pewnym momencie. Ktoś łapie formę, ma swój świetny okres i ważne momenty. To się trochę zmienia. Myślę, że mamy dobrą elastyczność w zespole – czy to stałe fragmenty gry, fazy przejściowe, czy gra w polu karnym – czujemy, że mamy dobry balans. Jestem z tego zadowolony. Oczywiście chcielibyśmy strzelać więcej goli i tracić ich mniej. Taki jest futbol, prawda? Ale myślę, że równowaga, którą mamy i dzielenie odpowiedzialności to dobra rzecz.

VAR w meczu Manchesteru City z Arsenalem był tym samym, co w waszym meczu z Leeds United. Uznał, że niewielkie pociągnięcie za włosy Calverta-Lewina przez Lisandro Martineza za faul na czerwoną kartkę, ale uderzenie głową Gabriela w [Erlinga] Haalanda nie zostało uznane za przewinienie na czerwoną kartkę. Czy to kolejny przypadek frustrującej niekonsekwencji?

– Tak, to znaczy, nie chcę komentować innych meczów, drużyn ani poszczególnych osób. Nie uważam, żeby było właściwe, żebym się w to angażował. Jednak myślę, że były pewne sytuacje, które utrudniają zrozumienie, dlaczego Licha [Lisandro Martinez] został zawieszony i nadal nie może grać.

Masz na myśli sytuację z udziałem Calvina Basseya w zeszłym tygodniu?

– Były też inne przypadki, tak. Słuchaj, nie chcę się w to zagłębiać. Nie uważam, żeby komentowanie innych zespołów było sprawiedliwe, ale kiedy widzisz te wszystkie inne sytuacje wokół przy przewinieniu, które rzekomo miało miejsce i karę, jaka została nałożona, to moim zdaniem to w ogóle do siebie nie pasuje. Muszę przyznać, że trudno mi to zrozumieć.

Przechodząc do innej kwestii – to będzie już siódmy wieczorny mecz, który poprowadzisz z 13. Czy współczujesz kibicom? Czy masz wrażenie, że było ich za dużo?

– Tak, całkowicie rozumiem trudności związane z docieraniem na mecze – z różnych powodów, jak transport czy godziny rozgrywania spotkań w tygodniu. Rozumiem, że nie zawsze mamy nad tym kontrolę. W tym sezonie, a szczególnie odkąd tu jestem, terminarz był w pewnym sensie dość wyjątkowy. W pełni współczuję kibicom. Muszę powiedzieć, że wsparcie w zeszłym tygodniu na Chelsea było wyjątkowe i mam nadzieję, że im się to podobało. Wyglądało na to, że tak, nam na pewno. Chcielibyśmy więcej takich chwil, ale bez wątpienia jest dużo zrozumienia dla kibiców, ich wysiłku i wszystkiego, co muszą zrobić, żeby dotrzeć na mecze.

Wracając do De Ligta – to trudna sytuacja, ale biorąc pod uwagę, że zostało tylko pięć meczów, czy można powiedzieć, że nie zagra już w tym sezonie?

– Nie powiedziałbym tak, wcale nie. Mam nadzieję i naprawdę liczę, że jest szansa, aby zagrał, ale bez wywierania presji czy ustalania terminów. Oczywiście to coś, do czego dążymy i on również nad tym pracuje. Mamy więc nadzieję, że tak się stanie, ale nie ma żadnej szczególnej presji, żeby go przyspieszać, bo musi wrócić w odpowiednim momencie, kiedy będzie gotowy.

Oczywiście tego lata było sporo zmian w kadrze zespołu. On [Matthijs de Ligt] nie grał od dłuższego czasu, więc czy nadal uważasz, że ma dużą przyszłość w tym klubie?

– Cóż, jak już powiedziałem, mówimy tu o lecie i o tym, co dalej. Trudno mi siedzieć tutaj i wydawać osąd czy to komentować. Chcemy po prostu, żeby wrócił do pełnej sprawności. Jak dla każdego piłkarza, bycie poza grą, opuszczanie meczów i brak możliwości treningu to trudny okres. To prawdopodobnie jeden z najtrudniejszych momentów w karierze zawodowego sportowca. Oczywiście pomagamy mu przez to przejść, wspieramy go i staramy się, żeby wrócił tak szybko, jak to możliwe.

Z tego co wiem, Jim [Ratcliffe] był w tym tygodniu w Carrington. Czy miałeś okazję z nim porozmawiać? Jest teraz sporo tematów do omówienia.

– Tak, był. Porozmawialiśmy, wypiliśmy herbatę. Szczerze mówiąc, to była luźna rozmowa i miło było zobaczyć, że okazuje wsparcie. To było dość nieformalne spotkanie, ale dobrze było go zobaczyć.

Wydaje się, że to dobra rzecz mieć właściciela, który jest na bieżąco z tym, co dzieje się w Carrington.

– Tak, myślę, że jako klub jesteśmy bardzo zżyci na wszystkich poziomach. To ważna część funkcjonowania i bardzo zwracam uwagę na to, że tak właśnie powinno być. Staram się robić swoją część, podobnie jak wszyscy inni. Zdecydowanie czuję to od momentu, kiedy tu przyszedłem w styczniu.

Jak ważne jest dla takiego klubu regularne granie w Lidze Mistrzów? Nie tylko finansowo, ale też prestiżowo. Czy to klub, który powinien grać w tych rozgrywkach przez większość, jeśli nie wszystkie sezony?

– To zdecydowanie miejsce, w którym chcemy być. Odnosiliśmy tam sukcesy, przeżyliśmy w tych rozgrywkach świetne momenty i wielkie wieczory. Bez wątpienia to tam chcemy być. Nie możemy tego traktować jako coś oczywistego i zakładać, że to nasze miejsce. W piłce nożnej trzeba na to zapracować – to takie proste, po prostu trzeba to sobie wywalczyć. Na ten moment jesteśmy w niezłej sytuacji. Mamy nadzieję, że będzie jeszcze lepiej, chcemy dalej naciskać, ale to pokazuje, jak trudno jest być na szczycie, utrzymać się tam i żyć na tym poziomie. Liga Mistrzów to zdecydowanie miejsce, w którym chcemy być.

Wspominałeś wcześniej, że bierzesz udział w rozmowach dotyczących letniego okna transferowego, niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość. Czy można założyć, że istnieją dwa różne scenariusze planowania – w zależności od tego, czy awansujecie do Ligi Mistrzów, czy nie?

– Myślę, że jak w każdej sytuacji planując przyszłość i to, jak może ona wyglądać, trzeba być o krok dalej i nie dać się zaskoczyć ani działać wyłącznie reaktywnie. Jeśli chodzi o konkretne plany, w części tych rozmów brałem udział, a część z nich na pewno się toczy, żeby przygotować się jak najlepiej na to, co przyniesie następny sezon i to, co wydarzy się latem.

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie