Manchester United w 30. kolejce Premier League podejmie Aston Villę na własnym stadionie. Z tej okazji szkoleniowiec “Czerwonych Diabłów” – Michael Carrick odpowiedział na pytania dziennikarzy na przedmeczowej konferencji prasowej.
Cześć Michael, minęło trochę czasu odkąd ostatnio się widzieliśmy. Jak minął ten okres i czy jacyś zawodnicy wrócili już do składu albo są niedostępni na ten mecz?
– Tak, to był dobry tydzień. Wynik był rozczarowujący, a także sposób w jaki zakończył się mecz – oczywiście pojawiło się rozczarowanie. Myślę jednak, że już to przeanalizowaliśmy, wyciągnęliśmy wnioski i czegoś się z tego nauczyliśmy. Trenowaliśmy dobrze, naprawdę bardzo dobrze w tym tygodniu. Chłopaki aż palą się, żeby w niedzielę znowu wyjść na boisko.
Paul Scholes skomentował kilka kwestii po porażce z Newcastle United. Później powiedział też, że jego słowa zostały trochę wyrwane z kontekstu i że rozmawiał już z tobą. Zastanawiam się, jak wyglądała ta rozmowa. A także jak twoje doświadczenie w tym klubie i relacje z byłymi kolegami z drużyny pomogły wyjaśnić taką sytuację?
– Tak naprawdę nie ma tu nic do dodania. Myślę, że to po prostu efekt tego, jak działa dziś świat mediów społecznościowych – podpisy, cytaty – wszystko może zostać odebrane na różne sposoby. Chodzi więc o zrozumienie prawdziwego sensu wypowiedzi. Posłuchajcie, istnieją różne opinie i to jest w porządku, bo ludzie mogą mieć różne zdania. Problem w tym, że czasami wszystko jest wyciągane od skrajności w skrajność. Tak już jest. Ja się tym nie przejmuję i nie robię z tego wielkiej sprawy.
Prowadziłeś Morgana Rogersa w Middlesbrough. W niedzielę możesz się z nim zmierzyć. Czy jesteś zaskoczony, jak szybko stał się tak ważnym zawodnikiem w Premier League i reprezentacji Anglii?
– Przede wszystkim bardzo się cieszę, że Morgan [Rogers] radzi sobie tak dobrze i robi to już od dłuższego czasu. Kiedy dołączył w styczniu, nie byłem do końca pewien, jak to się potoczy. To był dla niego krok naprzód, a w Middlesbrough tak naprawdę nie grał zbyt długo, więc naturalnie można było pomyśleć, że może jeszcze trochę czasu powinien spędzić u nas. Ale odkąd trafił do Aston Villi, to zrobił ogromne postępy i bardzo szybko stał się kluczową częścią zespołu, a także reprezentacji Anglii. To tylko pokazuje, jak dobrze sobie radzi. Zawsze widzieliśmy jaki ma potencjał i do czego może być zdolny – ma wiele atutów, jak sposób prowadzenia, gra zarówno lewą i prawą nogą, potrafi kreować sytuacje i strzelać gole, a do tego jest świetny fizycznie. Było więc wiele pozytywów i właśnie dlatego go sprowadziliśmy. To, że wywiera teraz aż taki wpływ, jest pewnie nawet większe, niż się spodziewałem i prawdopodobnie większe, niż sam Morgan [Rogers] się spodziewał. Miło to oglądać, naprawdę cieszę się, że tak dobrze mu idzie. Oczywiście gdy gramy przeciwko niemu, to już inna historia, ale mimo wszystko to dobry człowiek i świetnie się z nim pracowało, więc bardzo się cieszę, że odniósł taki sukces.
Pytanie o Jadona Sancho. Byłeś tutaj, gdy podpisał kontrakt. Strzelił dwa gole w trzech meczach pod twoją wodzą i wtedy wydawało się, że czeka go bardzo dobra kariera w Manchester United. Czy jesteś zaskoczony tym, jak potoczyły się jego losy?
– W piłce nożnej nic nie może już naprawdę zaskoczyć. Czasami przychodzisz do klubu i wszystko się układa, a czasami nie do końca. To naturalne i zdarza się w każdym klubie. Jadon [Sancho] ma talent -właśnie dlatego trafił do tego klubu. Miał też kilka naprawdę dobrych momentów. Z jakiegoś powodu – nie wiem dokładnie jakiego, bo przez pewien czas mnie tu nie było – teraz odnajduje się w Aston Villi. Miał też oczywiście dobry okres w Borussii Dortmund i zagrał w finale Ligi Mistrzów. Talentu więc na pewno mu nie brakuje. W tym sezonie dużo gra, więc trzeba mu oddać, że ma wpływ na grę i występuje w wielu meczach. Musimy zaczekać na to, co będzie dalej.
Zacząłeś od dwóch ogromnych meczów. Pewnie powiesz, że każdy mecz jest ważny, ale biorąc pod uwagę pierwszą porażkę i sytuację w czołówce tabeli czy mecz z Aston Villą, która tak, jak wy walczy o miejsce w Lidze Mistrzów, to największy test od twoich pierwszych dni w klubie?
– Myślę, że jesteśmy ciągle w jakimś teście. Zawsze chodzi o to, co będzie następne i jak zareagujesz – czy to po zwycięstwie, porażce, czy remisie. Jaka będzie reakcja? Jak zachowa się grupa? Jakie są emocje w drużynie? Jak najlepiej je wykorzystać? Skąd weźmiemy motywację na kolejny mecz i jak ją przekujemy w działanie? Rozumiem, że po porażce wszystko odczuwa się trochę inaczej, ale w końcu musiała ona nadejść. Gdy spojrzysz na ligę, to jest bardzo wymagająca – większość drużyn, jeśli nie wszystkie, doświadczyła tego w ostatnim czasie. Chodzi o to, żeby zachować odpowiednią perspektywę i wykorzystać to, żeby się poprawić – zobaczyć, co możemy zrobić lepiej. Z ostatnich meczów czerpiemy dużo pewności siebie i skupiamy się na tym, żeby pokazać, na co nas stać i jak chcemy grać. To był naprawdę dobry tydzień pod wieloma względami i jestem podekscytowany. To ważny mecz i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Fantastyczne spotkanie. Postawiliśmy się teraz w sytuacji, w której jest naprawdę dużo do wygrania, więc w pełni przyjmujemy to wyzwanie i czekamy na kolejny mecz.
JJ Gabriel znów trenował w tym tygodniu z pierwszym zespołem i w ostatnich miesiącach spisywał się niesamowicie. Czy rozważałbyś włączenie go do kadry meczowej jeszcze w tym sezonie?
– Nie może. Jest za młody.
Jak trudne było dla klubu radzenie sobie z uwagą i zainteresowaniem, jakie wzbudził w ostatnich miesiącach?
– JJ Gabriel radzi sobie naprawdę dobrze. W naszej akademii mamy wielu bardzo dobrych zawodników i staramy się jak najczęściej włączać młodszych piłkarzy do treningów z pierwszym zespołem. Zespół do lat 21. zaczyna mecz za pięć minut, więc też nie mogę się doczekać, żeby skończyć tę rozmowę i pójść ich obejrzeć. Chociaż muszę przyznać, że wolałbym być teraz tam. Staramy się dawać młodym zawodnikom możliwość przyjścia, trenowania i poczucia tej atmosfery. JJ [Gabriel] to wielki talent – to oczywiste. Ma za sobą bardzo dobry sezon w drużynie U18. Bardzo wysoko go cenimy, ale cierpliwość jest ważna, podobnie jak odpowiednie zarządzanie wszystkim, co się z tym wiąże. Pracujemy z nim nad rozwojem, tak jak z zawodnikami z innych grup wiekowych, wybierając właściwy moment na kolejny krok. Czasem trzeba ich w danym miejscu zostawić na trochę dłużej – rozwój ma swoje wzloty i upadki. On jednak radzi sobie dobrze, trenuje dobrze, dokładnie tak jak można się spodziewać. Fajnie jest mieć młodych zawodników trenujących z nami.
Harry Maguire wrócił do składu kilka miesięcy temu i był ważną częścią waszych pierwszych sukcesów. Ma teraz 33 lata, a w przyszłym tygodniu zostanie ogłoszona kadra reprezentacji Anglii na marcowe zgrupowanie. Nie oczekuję, że będziesz wybierał skład za Thomasa Tuchela, ale czy prezentuje formę, jakiej można było oczekiwać od niego w najlepszym okresie kariery?
– Harry gra dobrze, to chyba oczywiste. Jeśli cofniemy się niedaleko wstecz, przez dłuższy czas był kontuzjowany. Gdy tu przyjechaliśmy, od razu wrócił do składu, więc przez kilka tygodni musieliśmy też trochę zarządzać jego obciążeniami w meczach i treningach, żeby doprowadzić go do pełnej dyspozycji fizycznej. Myślę, że pokazuje swoje doświadczenie i swój spokój w różnych sytuacjach na boisku. Wie, jak to wszystko wygląda, rozumie, czego potrzeba i spisuje się naprawdę bardzo dobrze. To, co wydarzy się z reprezentacją Anglii, zależy od reprezentacji, ale na pewno znów znalazł się w gronie kandydatów. Jeśli kiedykolwiek z niego wypadł, to teraz zdecydowanie do niego wrócił. Mam nadzieję, z mojego punktu widzenia, że zostanie powołany i pojedzie na zgrupowanie.









