michael carrick13
manutd.com

Konferencja Michaela Carricka: To będzie trudny mecz. Nie możemy niczego brać za pewnik

Maksymilian Minda
Zmień rozmiar tekstu:

Niedawno “Czerwone Diabły” wygrały dwa ważne mecze z Manchesterem City i Arsenalem. W najbliższą niedzielę (1. lutego) Manchester United zmierzy się z Fulham na Old Trafford w 24. kolejce Premier League. Z tej okazji Michael Carrick odpowiedział na pytania dziennikarzy na przedmeczowej konferencji prasowej.

Zaczynając od informacji kadrowych. Czy mógłbyś powiedzieć, jak długo Patrick Dorgu może być wyłączony z gry? Czy są jacyś zawodnicy, którzy wrócą do gry, na przykład Joshua Zirkzee albo Matthijs de Ligta?

– Tak, Josh [Joshua Zirkzee] wrócił w tym tygodniu do treningów, co jest dobrą wiadomością. To jego pierwszy trening po krótkiej przerwie, ale pierwszy raz trenuje z nami odkąd tu jesteśmy, więc to bardzo cieszy. Jeśli chodzi o Pata [Patricka Dorgu], niestety będzie pauzował przez pewien czas. Wciąż ustalamy, jak długo to potrwa. Na początku nie byliśmy pewni, czy to tylko skurcz, czy coś poważniejszego, ale na ten moment wygląda to raczej na poważniejszy uraz. Mówimy o kilku tygodniach przerwy. Ile dokładnie? Na to musimy jeszcze poczekać. To rozczarowujące dla nas wszystkich, a szczególnie dla Pata [Patricka Dorgu], bo był w świetnym momencie. Niestety, to część futbolu i musimy przez to przejść, a naszym zadaniem jest odzyskać go jak najszybciej.

A jeśli chodzi o Matthijsa de Ligta – nadal jest niedostępny?

– Tak, jeszcze z nami nie trenował. Pracujemy nad procesem jego powrotu i chcemy, żeby wrócił tak szybko, jak to możliwe.

Michael, patrząc na ostatni rok lub dwa w wykonaniu Manchesteru United – wiem, że nie byłeś tu przez cały ten czas, ale oglądałeś wiele meczów – powtarzającym się problemem był brak regularnych zwycięstw na Old Trafford. Wiesz, z czego to wynika?

– Myślę, że kluczem do sukcesu jest konsekwencja, a bycie konsekwentnie dobrym to jedna z najtrudniejszych rzeczy w futbolu. Wymaga to odpowiedniego poziomu gry, mentalności, intensywności, koncentracji, a także umiejętności radzenia sobie emocjonalnie z tym, co niesie każdy mecz z wzlotami i upadkami, także szybkiego przechodzenia do kolejnego spotkania. Tych elementów jest bardzo dużo. Nad tym właśnie pracujemy. Mieliśmy bardzo dobre dwa tygodnie i dwa pozytywne rezultaty, ale przed nami kolejne wielkie mecze. Najważniejsze jest utrzymanie głowy i emocji we właściwym miejscu, tak jak w poprzednich spotkaniach.

Wczoraj rozmawiałem z Lisandro Martinezem i to, co powiedział łączy się z twoimi słowami, ponieważ stwierdził, że “dotknąłeś jego serca” i że da z siebie wszystko dla ciebie. Jak dużo pracy w tak krótkim czasie poświęciliście na budowanie relacji, motywację i “kupienie” zespołu, obok kwestii taktycznych?

– Trzeba grać z uczuciem, z emocją, z ekscytacją i o tym rozmawiamy. Taktyka i technika to jedno, ale to, o czym wspomniałem wcześniej, to zupełnie inna sprawa. Chłopcy byli w pełni zaangażowani na treningach, w meczach, na odprawach, we wszystkim, o co ich prosiliśmy. Licha [Lisandro Martinez] jest tego najlepszym przykładem w codziennej pracy i w spotkaniach. Jednocześnie mamy świadomość, ile kosztowały nas te ostatnie dwa tygodnie. To tylko dwa tygodnie – dobre, ale wciąż tylko dwa. Musimy to przenieść na dłuższy okres. Dlatego szanujemy grę, szanujemy to, jak trudno wygrywać mecze i wiemy, jak dobrą drużyną jest Fulham. To wszystko mamy z tyłu głowy.

Wracając jeszcze na chwilę do Patricka Dorgu. Pojawiły się informacje, że jego przerwa może potrwać nawet dziesięć tygodni. Czy jesteś spokojny o głębię składu, biorąc pod uwagę , jak wszechstronnym zawodnikiem on jest?

– Oczywiście, że to nie jest idealna sytuacja. Nie chcemy tracić ważnych zawodników, ale taka jest natura posiadania szerokiej kadry – musi ona być zbudowana w taki sposób, by radzić sobie w takich momentach. Mamy zawodników, którzy są w stanie to udźwignąć. Niestety, tak wygląda rzeczywistość futbolu.

Naturalnie pojawiają się pytania o możliwe ruchy transferowe przed zamknięciem okna. Czy spodziewasz się jakichkolwiek działań przed poniedziałkiem?

– Szczerze mówiąc, po prostu to analizujemy. Nigdy nie mów nigdy, bo w piłce nożnej wiele może się wydarzyć. Czasem mamy na coś wpływ, a czasem pojawiają się sytuacje, na które możemy tylko reagować. Jesteśmy spokojni, pokazaliśmy już, na co stać ten zespół. Zobaczymy, co przyniosą najbliższe dni, ale podchodzę do tego ze spokojem.

Panuje ogólne przekonanie, że jeśli ktoś miałby przyjść do klubu, to ktoś inny musiałby odejść. Wspomniałeś wcześniej o Joshu {Zirkzee], który regularnie jest łączony z transferem do Włoch. Czy rozmawiałeś z nim o jego przyszłości lub czy wyraził swoje oczekiwania na to okno transferowe?

– Nie. Josh [Joshua Zirkzee] skupia się przede wszystkim na powrocie do pełnej sprawności i ponownym wejściu w rytm pracy z zespołem. Bardzo dobrze mieć go z powrotem – trenował z drużyną wczoraj po raz pierwszy i to w zasadzie wszystko. Na tym kończy się zarówno moja rozmowa z nim, jak i całe to zagadnienie. Cieszę się na współpracę z nim i tyle. Nie ma tu nic więcej do dodania.

Dziś mija sześć lat od momentu, gdy Bruno Fernandes podpisał kontrakt z klubem. Wszyscy wiedzą, jak ogromny miał wpływ na drużynę. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej o tym, jak wygląda praca z nim? Każdego lato pojawiają się wątpliwości dotyczące jego przyszłości. Niedawno znów pojawiły się jego komentarze sugerujące, że klub mógłby chcieć jego odejścia. Czy uważasz, że potrzebuje zobaczyć realne oznaki postępu klubu w najbliższych miesiącach, by przedłużyć kontrakt? W końcu, przy jego jakości, nie wygrał tutaj jeszcze wystarczająco dużo, prawda?

– Przede wszystkim widziałem, jaki wpływ miał na zespół od momentu, gdy tu trafił. Byłem wtedy w klubie, więc obserwowałem to z bliska. Jego wpływ był natychmiastowy i ogromny pod wieloma względami. Widać było jego pasję, determinację, chęć osiągania sukcesów. Od razu rzucała się w oczy jakość i to utrzymuje się do dziś, podobnie jak jego regularność i wysoki poziom występów. Zawsze jest gotów wziąć na siebie odpowiedzialność i fizycznie jest w stanie to udźwignąć. Za to wszystko należy mu się ogromne uznanie. Oczywiście wszyscy chcemy wygrywać trofea, rozwijać się i odnosić sukcesy jako drużyna – to coś, nad czym musimy pracować razem. Ale Bruno [Fernandes] od momentu, gdy tu jestem, jest znakomity. Był taki również wcześniej, więc mogę mówić o nim wyłącznie w samych superlatywach.

Wracając jeszcze do kwestii przyszłości Bruno Fernandesa – rozmawiałeś z nim na ten temat? Czy spodziewasz się, że będzie tu także w przyszłym sezonie, czy uważasz, że potrzebuje regularnej gry w Lidze Mistrzów?

– Nie wybiegajmy zbyt daleko w przyszłość. Skupiamy się teraz na najbliższym meczu z Fulham w niedzielę, a okno transferowe jest tylko jednym z tematów. Najważniejsze jest to spotkanie. Bruno [Fernandes] jest w pełni zaangażowany, nie ma absolutnie żadnych problemów. Kwestie dalszej przyszłości będą omawiane później – pod koniec sezonu lub w innym odpowiednim momencie. Na ten moment wszystko jest pozytywne i nie ma powodów, by było inaczej.

Pytanie o mecz z Fulham. Jednym z problemów, który pojawiał się jeszcze za poprzednich trenerów, było to, że Manchester United czasami ma trudności ze “złamaniem” zespołów przyjeżdżających na Old Trafford i grających nisko w obronie. To oczywiście nie jest styl Manchesteru City czy Arsenalu. Czy w takim przypadku zmienia się przekaz do zawodników albo plan na mecz, gdy rywalem jest Fulham? Wspominałeś też po meczu z Manchesterem City, że nie zawsze można liczyć na wielkie emocje, jakie niosą derby i że czasami piłkarze muszą je wygenerować sami. Czy Fulham jest właśnie takim przykładem?

– Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby trzeba było robić z tego wielką sprawę. Jesteśmy w takim miejscu, w jakim jesteśmy. Liczą się odczucia w drużynie, w kadrze, ostatnie wyniki i występy. Przed kolejnym meczem przeszłość nie ma aż tak dużego znaczenia. Oczywiście rozumiesz, co wcześniej działało, a co nie, ale chłopaki są w dobrym miejscu przed tym spotkaniem. To będzie trudny mecz, naprawdę duże wyzwanie. Fulham to bardzo solidny zespół, Marco Silva zbudował tam naprawdę dobrą drużynę. To nie jest tak, że “nagle to inny mecz, bo gramy z Fulham”. Sam fakt gry u siebie nie oznacza, że możemy cokolwiek brać za pewnik, absolutnie nie. Może się okazać, że przebieg meczu będzie podobny do tych z ostatnich dwóch tygodni i nie ma w tym nic złego. Skupimy się na spotkaniu, które jest przed nami, i zrobimy wszystko, co konieczne, żeby wyjść z niego zwycięsko.

Chciałem zapytać o Masona Mounta, który był ważnym zawodnikiem za kadencji Rubena Amorima, a u ciebie zagrał do tej pory tylko kilka minut, a w niedzielę w ogóle nie pojawił się na boisku. Jak zareagował na tę sytuację i jak widzisz jego rolę?

– Jestem dużym fanem Masona Mounta. Ma w sobie wiele rzeczy, które bardzo cenię – jakość piłkarską, nastawienie, osobowość. Po to mamy szeroką kadrę – w zależności od meczu, momentu sezonu i okoliczności, różni zawodnicy będą dostawać swoje szanse, a z czasem to wszystko się ułoży. Bardzo lubię Masona [Mounta] i uważam, że jest ważnym piłkarzem dla tego zespołu i dla całego klubu.

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie