Trwa maraton pecha Victora Lindelöfa. Szwed wyraźnie cierpiał w końcówce wczorajszego meczu z Crystal Palace i najprawdopodobniej wypadnie z gry.
17 listopada Szwecja grała Towarzysko z Turcją, a szwedzki stoper został zmieniony już w przerwie. Powodem takiej decyzji ból w okolicach pachwiny. Selekcjoner Anders Anderson nie chciał ryzykować i pozostawił Lindelöfa na ławce rezerwowych.
Zaledwie dwa dni później narracja uległa jednak zmianie. Victor podobno nie doznał żadnego urazu, a jedynie źle się poczuł. Zagrał więc komplet minut w kolejnym meczu reprezentacji z Rosją, w którym zdobył bramkę i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Wczorajszy mecz z Crystal Palace pokazał jednak, że być może doniesienia o bólu w pachwinie wcale nie były takie naciągane, jak sugerował później Anderson.
Jasne stanowisko w tej sprawie zajął Jose Mourinho. Portugalczyk został zapytany o to, czy Szwed doznał jakiegoś urazu. Widać było, że w końcówce miał problemy nawet z chodzeniem.
-Tak myślę, muszę tak myśleć. To okres podatności na kontuzje i zawsze to powtarzam. Tak to wygląda, że kiedy jakiś piłkarz nie dostanie urazu na zgrupowaniu reprezentacji, to dostanie go już w klubie. Victor zagrał z Rosją kilka dni temu, po czym wrócił do klubu, my go potrzebowaliśmy, więc zagrał też teraz i był prawdopodobnie najlepszym piłkarzem na boisku.
W ostatnich momentach spotkania Lindelöf z ogromnym poświęceniem zatrzymał jedną z akcji rywali, za co zebrał brawa od kibiców na Old Trafford. Mou zaznaczył, że ta interwencja może mieć przykre konsekwencje.
-To było bardzo odważne, ale prawdopodobnie będzie przez nie cierpiał. Zobaczymy, na ile wypadnie z gry. To było bardzo ryzykowne, ale jest to przykład wielkiego poświęcenia dla zespołu.









