Matheus Cunha rozmawiał z Owenem Hargreavesem na łamach TNT Sports. Brazylijczyk mówił m.in. o swojej bramce przeciwko Arsenalowi, Bruno Fernandesie czy o samej lidze.
– Premier League jest bardzo ciasna, intensywna. Kiedy masz zatem miejsce, musisz atakować. Trzeba mieć dookoła siebie niesamowitych piłkarzy. Bruno to oczywiście najlepszy przykład. Dla mnie to piłkarz roku.
– Tak jak jednak mówiłem wcześniej, trzeba się adaptować do pewnych detali, zrozumieć to. Przyszedłem tu w tym sezonie i wiem, ja kto wyglądało wcześniej. Grając tutaj, preferuję grać na innej pozycji, lecz jestem w 100% gotowy do zaadaptowania swojej gry, jeśli to ma pomóc drużynie.
– Trzeba się także adaptować do kolegów z drużyny, a Bruno to ten typ gościa, który potrafi być w miejscach, gdzie nie ma nikogo innego, więc czasem musisz po prostu wykonać sprint. Wiele rozmawiamy na treningu: “Jak możemy się poprawić, adaptować, być trochę bliżej, mieć sytuacje w meczach?”. Czujemy się szczęśliwi, bo przechodzi to z treningu na mecze.
Cunha, choć zaczął mecz z ławki, to stał się bohaterem starcia z Arsenalem na Emirates. Brazylijczyk oddał strzał z daleka i przyznał, że sam nie był świadomy, jak daleko jest od bramki:
- Nie wiedziałem, że byłem tak daleko od bramki. Każdy podbiegł do mnie i mówił: “Stary, niemożliwe, z tak daleka”. Można się przyjrzeć moim ruchom – czułem, że jestem blisko bramki. Kiedy zobaczyłem to na filmie, powiedziałem sobie “wow”. Może gdybym widział to wcześniej, nie uderzałbym.









