Mimo że podejście Gary’ego Neville’a do trenowania Valencii skończyło się katastrofą, Alvaro Negredo, zawodnik ówczesnej drużyny “Nietoperzy”, a obecnie napastnik Middlesbrough, uważa że Anglik nie powinien być obwiniany za niepowodzenia zespołu.
Neville został zwolniony po zaledwie 28 meczach w Valencii. Wygrał zaledwie 10 z nich, a wśród porażek może wymienić m.in. klęskę 0:7 z Barceloną w pierwszym meczu półfinałowym Copa del Rey.
Jako jednak, że objął klub w trudnym okresie, po słabym początku sezonu i z rozbitym mentalnie składem, któremu brakowało motywacji, Negredo uważa, że Neville od samego początku był skazany na porażkę.
– Myślę, że Gary trafił do Valencii w skomplikowanym dla klubu momencie – powiedział Hiszpan w rozmowie z dziennikiem “Telegraph”. – Z perspektywy piłkarzy wszystko było w porządku, bo to człowiek żyjący futbolem, który bardzo dobrze zna zawodników i realia szatni. Czas, który z nim spędziłem, zaliczam do udanych.
– Wszystko poszło nie tak, ale stało się to z wielu powodów, także z tych niezależnych ani od niego, ani od piłkarzy. Znaleźliśmy się w swego rodzaju potrzasku i nie mieliśmy szczęścia, gdy próbowaliśmy się wydostać z marazmu. W sumie nawet nie wiedzieliśmy, jak to zrobić.
– Tu nie chodziło tylko o Gary’ego.
Neville opuścił Valencię w marcu. Zastąpił go zatrudniony w trakcie sezonu asystent, Pako Ayestarán, który doprowadził zespół do 12. miejsca w lidze.









