Szef rozwoju w pierwszej drużynie Manchesteru United, a do niedawna szef klubowej Akademii, Nicky Butt, przyznał że pracuje teraz wraz z pozostałymi członkami sztabu szkoleniowego młodzieżowych drużyn, aby obecni wychowankowie klubu z Old Trafford za kilka lat byli w stanie rywalizować o najwyższe cele na poziomie seniorskim.
Były pomocnik klubu z Old Trafford wrócił do Manchester United cztery lata temu, a w minione lato zmienił rolę szefa Akademii tej drużyny na szefa rozwoju w pierwszym zespole. Jego miejsce w Akademii zajął Nick Cox.
W piątek kadra “Czerwonych Diabłów” do lat 18 zmierzy się na Old Trafford w ćwierćfinale rozgrywek FA Youth Cup z rówieśnikami z Wigan. Są to rozgrywki, które utorowały kariery wielu znanym piłkarzom na Wyspach. Jak jednak sam Butt przyznaje, jego pracę będzie można ocenić najwcześniej za dwa lub trzy lata.
– Myślę, że będziecie mogli oceniać mnie oraz ludzi odpowiedzialnych za rozwój piłkarzy pod kątem gry w pierwszej drużynie za jakieś dwa bądź trzy lata, gdy będziemy rywalizować o tytuły. Jeżeli się rywalizuje o tytuły i przy tym wprowadza wychowanków do pierwszej drużyny, to wtedy ma się pewność, że wykonuje się niewiarygodną pracę – mówił Butt w rozmowie z “MEN”.
– Mamy tutaj kilku świetnych dzieciaków, którzy już wchodzą do pierwszej drużyny i radzą sobie bardzo dobrze. Jednak uważam, że szczyt mojej pracy nastąpi wtedy, gdy Manchester United znajdzie się w miejscu, w którym powinien być – a w końcu się znajdzie – a my wciąż będziemy wprowadzać wychowanków do pierwszego zespołu. Wtedy będzie można powiedzieć, że wykonujemy tu naprawdę świetną pracę.
– Obecnie wykonujemy dobrą pracę. Zapomnijmy jednak o młodych zawodnikach z kadr U-12, U-13 czy U-14. Oni zawsze radzą sobie świetnie. Jednak ja, Neil Ryan [menedżer kadry U-18] oraz Neil Wood [menedżer kadry U-23] wraz z pozostałym sztabem szkoleniowym, gdy wprowadzamy do pierwszej drużyny piłkarzy, a ta zdobywa trofea i dochodzi do późnej fazy rozgrywek Ligi Mistrzów, to wtedy wiemy, że robimy niewiarygodną robotę.
– Szczerze mówiąc nie widziałem wcześniej siebie robiącego to, co teraz robię. Nie wiedziałem, co chcę robić. Chodziło tylko o piłkę nożną. Ludzie są różni. Pewnego razu przebywałem rano z Garym Neville’em, a on dokładnie wiedział już, co będzie robił przez następne 10 lat. To było dla niego oczywiste. Dla mnie nie. Dla Scholesy’ego [Paula Scholesa] także.
– Gdy miałem jakieś 23 czy 24 lata, menedżer [sir Alex Ferguson] zwrócił się do nas z pretensjami, że bawimy się popołudniami w Manchesterze i tracimy nasz czas. Powiedział wówczas, że równie dobrze moglibyśmy w tym czasie robić nasze kursy trenerskie.
– Po chwili wszyscy zaczęliśmy robić to razem. Roy Keane robił to z nami. Giggsy [Ryan Giggs], Scholesy, Nev, Ole [Gunnar Solskjaer] – oni także robili to z nami. Robiliśmy nasze kursy popołudniami i to była najlepsza rzecz, ponieważ pozwalała nam się skupić nad czymś konkretnym, bez jednoczesnego odrywania naszych umysłów od naszej pracy – dodał.
Odkąd Butt wrócił do Manchesteru United w lutym 2016 roku, Akademia zintensyfikowała swoje działania, a przez pierwszą drużynę przewinęło się 22 wychowanków. 45-letni Anglik asystował Jose Mourinho przy zwycięstwie nad Crystal Palace w maju 2017 roku, a także Ole Gunnarowi Solskjaerowi, gdy jego zespół przegrywał 1:2 z Astaną w Lidze Europy trzy miesiące temu – w meczu tym zadebiutowało dziewięciu “żółtodziobów”.
Butt uważa, że Jose Mourinho “słabo naciskał na młodych piłkarzy”, ale jednocześnie “świetnie sobie radził w relacjach z młodymi”. Mourinho wprowadził do pierwszej drużyny Scotta McTominaya i dał także Masonowi Greenwoodowi, Angelowi Gomesowi oraz Tahithowi Chongowi poczuć atmosferę seniorskiego zespołu.
Kapitan kadry Manchesteru United do lat 18, Teden Mengi, usiadł na ławce rezerwowych w meczu Ligi Europy z Astaną w listopadzie minionego roku. Z kolei zakupiony latem z AS Monaco za 9,3 milionów funtów 17-letni pomocnik Hannibal Mejbri już stał się regularnym bywalcem w kadrze U-23 i puka do drzwi pierwszej drużyny.
Obecnie poczynania młodych “Czerwonych Diabłów” dużo łatwiej jest śledzić kibicom, z uwagi na rozwinięte social media. Wielu wychowanków klubu z Old Trafford posiada profile na różnych portalach społecznościowych. Nicky Butt przyznaje, że nie jest tego fanem.
– Nie trzeba wcale być w social mediach. Kilka miesięcy temu siedziałem obok Jesse’ego Lingarda, gdy przeprowadzano z nim wywiad na temat 4000. meczu z rzędu Manchesteru United z wychowankiem w kadrze. Rozmawiali wówczas m.in. o mediach społecznościowych i powiedziałem Jesse’emu: “Nie musisz tam być. Nie trzeba mieć profili w mediach społecznościowych. Ja nie mam”. Zaczął się śmiać – mówił dalej Butt.
– Prawda jest taka, że wcale nie trzeba w nich się poruszać. Nie trzeba wystawiać się tam na światło dzienne. Nie trzeba tego czytać. Dla tych piłkarzy to wszystko jest trudniejsze, gdy są aktywni w social mediach. Przez cały czas zwracają wtedy uwagę na to, co złego im się przytrafia.
– Gdy sam byłem młodym chłopakiem, który przebijał się do pierwszej drużyny, to oczywiście przyciągało uwagę. Gdy poszło się na zakupy do Manchesteru, bądź wyszło coś przekąsić albo coś wypić, to można było zostać rozpoznanym, ale też można było odwrócić się na pięcie i wyjść z tej sytuacji. Teraz jest to znacznie trudniejsze. Jednak za 10 lat pojawi się coś jeszcze innego, co pewnie sprawi, że stanie się to jeszcze trudniejsze dla kolejnego pokolenia.
– Przed nami byli tacy zawodnicy jak Mark Hughes czy Norman Whiteside i jestem pewny, że oni też przechodzili przez wiele różnych problemów, gdy przebijali się do pierwszej drużyny. Nie ma więc znaczenia era, w której dany piłkarz przebija się do składu ani też to przez jakie społeczne rzeczy przechodzi się, gdy jest się młodym człowiekiem. To nieistotne. Gdy gra się dla tego klubu, to trzeba po prostu kontrolować to, czego się słucha, czego się nie słucha i co zamierza się zrobić.
– Pamiętam, gdy my przebijaliśmy się do pierwszej drużyny i sir Alex powiedział: “nie idźcie na premierę filmu do kina, ponieważ jeżeli się tam wychylicie, to przyciągniecie uwagę”. Niektórzy jednak to zrobili, podobało im się to i sobie z tym poradzili.
– Tak samo według mnie jest teraz z mediami społecznościowymi. Jeżeli radzisz sobie z całą tą otoczką, lubisz to i jest to częścią twojego życia, to rób to dalej. Jeżeli jednak sobie z tym nie radzisz, to zostaw to – zakończył.









