Harry Maguire doskonale wie, jak wielka presja wiąże się z grą dla Manchesteru United. Anglik uważa, że wielu zawodników nie potrafi poradzić sobie z oczekiwaniami, jakie niesie za sobą występowanie na Old Trafford.
– Widzę, jak wielu zawodników przychodzi do tego klubu i szczerze mówiąc, jest to dla nich po prostu zbyt duże wyzwanie. Oczy są skierowane na nich, każdy ruch jest analizowany i kontrolowany. Każdy stracony gol to czyjaś wina – rozpoczął obrońca.
Przez pewien czas cała uwaga skupiała się właśnie na 33-latku, a krytyka pod jego adresem przybierała momentami absurdalne formy – od kpin w trakcie jego występów, po poważne groźby dotyczące jego życia prywatnego, jak ta o podłożeniu bomby w jego domu w Cheshire.
Czy Maguire uważa, że podobne doświadczenia złamałyby wielu innych zawodników?
– Tak, prawdopodobnie. Wielu piłkarzy chciałoby po prostu zamknąć ten rozdział, przenieść się gdzie indziej i zacząć od nowa. Prawdopodobnie złamało by ich to trochę wcześniej.
To, co odróżnia Maguire’a od pozostałych, to fakt, że się nie poddał. Został w klubie, walczył o swoją pozycję i nadal nigdzie się nie wybiera. Przynajmniej przez kolejny rok.
– Moim celem, odkąd tu jestem, było przywrócenie temu klubowi pozycji, na którą zasługuje. To, że jestem tutaj już ósmy rok, pokazuje moją wartość – zauważa.
I Anglik całkowicie zasługuje na tę chwilę samozadowolenia. Obrońca dodaje jednak, że irytuje go sposób, w jaki jego kariera jest obecnie przedstawiana – jako wzruszająca historia odkupienia, a nie przykład olbrzymiej konsekwencji.
– Właściwie uważam, że przez sześć sezonów – poza jednym – spisywałem się naprawdę dobrze. Chciałbym, żeby wszystkie siedem sezonów było udanych, bez żadnych wpadek po drodze, i aby ludzie tak mocno się na nich nie skupiali.
Najtrudniejszy okres dla Maguire przypadł po EURO 2020, które zostało rozegrane na przełomie czerwca i lipca 2021 roku.
– Muszę przyznać, że tamto lato mnie bolało. Było kilku chłopaków w reprezentacji, którzy odżyli, ale było też wielu, którzy mieli problemy w tym okresie po Mistrzostwach Europy. Kiedy jesteś kapitanem Manchesteru United i grasz jako środkowy obrońca, nie możesz sobie na to pozwolić. Nie możesz sobie pozwolić na potykanie się.
Carrington również nie był oazą spokoju. Manchester United przechodził poważny kryzys. W maju 2021 roku klub przegrał finał Ligi Europy z Villarrealem po rzutach karnych, a słaba forma zespołu [przyp. red. siedem porażek w pierwszych 17 meczów we wszystkich rozgrywkach] i ogólny chaos w klubie doprowadziły do zwolnienia Ole Gunnara Solskjaera.
– Czułem dużą odpowiedzialność, ponieważ wyniki i występy poprzedzające zwolnienie Ole nie były wystarczająco dobre, w stosunku do tego, czego od nas wymagał.
Pod rządami tymczasowego następcy Solskjaera, Ralfa Rangnicka, rezultaty i poziom drwin tylko się pogorszyły.
– Koniec tamtego sezonu był naprawdę chaotyczny. To był bałagan. Byłem kapitanem, więc sporo odpowiedzialności spadło na mnie. W mediach byliśmy wszędzie. I to nie miało związku z Ralfem. Nie chodziło o problemy w szatni, a bardziej o to, jak my, zawodnicy i drużyna, sobie z tym poradziliśmy.
– W porównaniu z tym, jak zareagowaliśmy niedawno po przybyciu Michaela Carricka, czułem, że tamten okres nie przebiegał tak, jak powinien. Widzieliśmy na przykładzie Tottenhamu w poprzednim sezonie, co może mieć miejsce w okresie pracy tymczasowych menedżerów. Czasami wszystko idzie dobrze, a czasami nie.
Rok później, Maguire został pozbawiony funkcji kapitana “Czerwonych Diabłów” oraz miejsca w pierwszym składzie przez Erika ten Haga. Jak sam przyznał, jego pierwszą reakcją była złość i rozczarowanie.
– To naturalne. Kiedy grasz na najwyższym poziomie, chyba że jesteś absolutną supergwiazdą, zawsze będziesz miał wzloty i upadki. Są rzeczy, z którymi musisz sobie poradzić. Dlatego tak wielu piłkarzy spędza dwa lub trzy lata na szczycie, potem ich forma spada, odchodzą do innego klubu, wyjeżdżają do innego kraju i niewiele się o nich słyszy.
W trudnych chwilach, Maguire szukał pocieszenia w przykładach z niedawnej historii klubu z Old Trafford i zawodnikach, którzy również musieli mierzyć się z ogromną krytyką, gdy ich umiejętności były kwestionowane, niezależnie od tego, ile razy by je udowodnili. Wymienia tu przykłady Davida Beckhama i Wayne’a Rooneya.
– Byli niesamowitymi piłkarzami światowej klasy, więc jeśli im się to przytrafiło, równie dobrze może się to zdarzyć każdemu. Nie poddawałem się i trzymałem głowę nisko. Mam ogromną wiarę w siebie, a co ważniejsze, w to, że jestem zawodnikiem najwyższej klasy. To mi pomaga, gdy jest naprawdę ciężko.
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów szyderstwa wobec Maguire’a był mecz Anglii ze Szkocją we wrześniu 2023 roku. Każdy jego kontakt z piłką na Hampden Park spotykał się z ironicznymi reakcjami kibiców gospodarzy, a na domiar złego obrońca zanotował samobójcze trafienie.
– Czasami przechodziło mi przez myśl: “Dlaczego? Nie wiem, dlaczego to się stało. Skąd się to wzięło?”. Sądziłem, że tak po prostu jest, że to wina klubu, który nie radzi sobie najlepiej. Z czasem doszedłem jednak do wniosku, że pewne rzeczy posunęły się trochę za daleko.
Maguire opuścił Euro 2024 z powodu kontuzji, a od tamtej nocy na Hampden, tylko siedem razy wystąpił w barwach reprezentacji Anglii. Obrońca nie znalazł również uznania w oczach Thomasa Tuchela, który zdecydował się pominąć go na niedawno zakończone Mistrzostwa Świata.
– Nawet w moim wieku uważam, że jestem jednym z najlepszych obrońców na świecie w obu polach karnych. Nie sądzę, żeby to podlegało dyskusji – dodaje pewny siebie.
Po niemal dekadzie gry jako pełnoprawny zawodnik najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii, Maguire przygląda się sytuacji i dostrzega silniejszą, ale bardziej „otwartą” Premier League. Jednym z najbardziej przekonujących powodów, dla których chciał parafować nową umowę z Manchesterem United, było to, że nie zrezygnował z wygrania tytułu mistrza ligi.
– Przez ostatnie sezony rywalizowaliśmy z Manchesterem City i już przed startem rozgrywek wiedzieliśmy, że musimy zebrać taką liczbę punktów, aby w pewnym momencie móc ich dogonić. Arsenal oczywiście jest w silnej pozycji, ale w nowym sezonie nie możemy pozwolić sobie na sytuację, w której w lutym czy marcu zostaniemy na lodzie.
– Jeśli dobrze przeprowadzimy transfery i będziemy konsekwentnie dążyć do celu od początku do końca kampanii, to nie ma żadnego limitu tego, co możemy osiągnąć. Gdybyśmy rozmawiali o tym dwa sezony temu, pewnie wiele osób uznałoby nas za naiwnych – zakończył Maguire.









