Patrice Evra w rozmowie dla UTD Podcast wspominał, w jaki sposób sir Alex Ferguson nauczył go, że wygrywanie jest czymś, co powinno być na porządku dziennym i co zapewniło Szkotowi tyle sukcesów w czasie jego pracy na Old Trafford.
– Byłem jak dziecko. Pamiętam, że byłem w domu Mikaela Silvestre’a i razem oglądaliśmy mecz. Zdaje się, że to było spotkanie Chelsea i gdy przegrali, to zostaliśmy mistrzami kraju – wspominał Evra.
– Zacząłem skakać z radości, a Mikael spojrzał na mnie i pomyślał: “Co on robi?”. Dla niego był to już czwarty tytuł ligowy. Tymczasem ja krzyczałem z radości, a on kazał mi się uspokoić. Myślę, że twój pierwszy tytuł mistrzowski zawsze jest niesamowitym przeżyciem.
– Muszę szczerze przyznać, że gdy zdobywasz trzeci, czwarty czy piąty taki tytuł, to oczywiście dalej to świętujesz, ale już nie w taki sam sposób. Świętujesz z uwagi na obecność kamer i tego typu rzeczy, ale to nie jest to samo.
– Ferguson nauczył nas wszystkich jak być robotami. Nie uważam, abym był istotą ludzką podczas mojej gry dla Manchesteru United. Gdy wygrywaliśmy mecze bądź gdy sam zrobiłem coś dobrego, to nie byłem z tego jakoś szczególnie zadowolony. Dla mnie to było coś normalnego.
– Zawsze mówię, że Didier Deschamps nauczył mnie, że wygrywanie jest ważne, ale Ferguson nauczył mnie, że wygrywanie jest normalne. Pamiętam, że po wielkich zwycięstwach jak chociażby przeciwko Liverpoolowi, on po prostu mówił: “Dobra robota, synu”. Nigdy nie krzyczał z radości. No, poza momentem, w którym wygraliśmy finał Ligi Mistrzów w Moskwie – dodał.
Jednak nawet po jednym z największych tryumfów w historii klubu, Ferguson cały czas starał się motywować swoich piłkarzy przed kolejną kampanią. Evra wspomina jak to było po finale Ligi Mistrzów w Moskwie w 2008 roku.
– Ferguson wziął mikrofon i powiedział: “Dobra robota, chłopaki. Jestem z was naprawdę dumny. Wygraliśmy mistrzostwo i Ligę Mistrzów, ale w przyszłym roku, jeżeli ktoś nie chce wygrać tego ponownie, to rozwiązuję z nim kontrakt. Cieszcie się latem z waszymi reprezentacjami narodowymi, ale nie będę wam życzył powodzenia”.
– Pamiętam, że wróciłem do domu, rzuciłem swoją torbę i pomyślałem sobie: “tak czuje się człowiek, który właśnie wygrał Ligę Mistrzów?”. Jednak już wtedy wygrywanie było czymś normalnym, więc nie powinno się tym za bardzo ekscytować.
– Za każdym razem, gdy ściskałem dłonie sir Bobby’ego Charltona, czułem coś. Za każdym razem, gdy widziałem go na pokładzie samolotu podróżującego razem z nami i przypominałem sobie, co mu się kiedyś przydarzyło i jego byłym kolegom, to myślałem sobie: “Ten człowiek jest cudem”.
– Być może niektóre dzieciaki – i to nie jest żadna wymówka, nawet jak ma się sześć czy siedem lat – które grają dla tego klubu, powinny poznać każdą osobę, która dla niego pracuje bądź pracowała. To naprawdę ważne. Nie ma tutaj żadnych wymówek. Można po prostu obejrzeć jakieś materiały na DVD. Sam tak robiłem. To naprawdę ważne.
– Za każdym razem, gdy zakładałem na siebie tę koszulkę wiedziałem, jak wielu ludzi ją nosiło i wygrywało w niej trofea. Trzeba szanować tradycję, filozofię tego klubu. Podchodziłem do tego w stylu: “nie mogę zawieść tych ludzi”. Gdy grasz dla Manchesteru United, to nie robisz tego dla siebie. Nie używasz Manchesteru United dla własnych korzyści, ponieważ dzięki temu jesteś sławnym piłkarzem i widać cię w mediach społecznościowych. Grasz dla United, ponieważ chcesz dać coś tym ludziom.
– Dam wam przykład. Pewnego razu, gdy byliśmy na okresie przygotowawczym, przed tym jak wsiedliśmy do autobusu, byliśmy naprawdę zmęczeni. Przyznam szczerze, że tak było, a jednak czekała na nas kolejka fanów. Piłkarze podeszli do tego w stylu: “jeżeli nikt nie podpisze, to nikt nie będzie musiał tego robić”.
– Poszliśmy więc od razu do autobusu, każdy z nas. Spojrzałem przez okno i zobaczyłem, że sir Alex Ferguson rozdaje autografy. Przysięgam, że robił to chyba przez jakieś 45 minut. Podpisał się chyba wszystkim, którzy tego chcieli. Powiedziałem tylko: “Chłopaki, jeżeli Boss wsiądzie do autobusu, a my będziemy tu tak siedzieć, to jesteśmy skończeni”.
– Wsiadł i zafundował nam taką suszarkę… “Za kogo wy się do cholery macie?! Ci ludzie opłacają waszą wypłatę. Ci ludzi przychodzą na stadion, aby was oglądać. Teraz wyłaźcie mi z tego autobusu i podpiszcie co trzeba” – powiedział. Musieliśmy podpisać się każdemu fanowi. Taka jednak była jego mentalność – zakończył Francuz.









