Kacper Chorążka, 17-letni zawodnik akademii Wisły Kraków, w specjalnym wywiadzie udzielonym serwisowi ManUtd.pl, dzieli się wrażeniami po swoim pobycie na testach w Manchesterze United.
Scroll down for English version.
Maciej Jagieła: Jak często młody i obiecujący bramkarz z Polski otrzymuje oferty testów w klubach zagranicznych?
Kacper Chorążka: Dużo zależy od tego czy gra w młodzieżowej reprezentacji Polski. Wtedy automatycznie łatwiej jest o zainteresowanie klubów zagranicznych, ponieważ skauci tych klubów często pojawiają się na meczach międzynarodowych. W moim przypadku wyglądało to tak, że po debiucie w reprezentacji U-15, a potem U-16, pojawiły się oferty testów z kilkunastu klubów. Za większość propozycji dziękowaliśmy (z rodzicami i agentem), żeby nie potęgować zaległości w szkole oraz regularności treningów i gry w Wiśle. Z zaproszenia wyjazdu na testy skorzystałem tylko w kilku przypadkach.
Jak i kiedy dostałeś informację o tym, że widziałby cię u siebie na treningach Manchester United?
– Zainteresowanie ze strony Manchesteru pojawiło się na początku marca, a potwierdzenie na papierze w postaci zaproszenia na testy miesiąc później.
Jak organizacyjnie przy okazji zaproszenia na treningi spisał się Manchester United? Ile organizacji było po twojej stronie, a czym zajął się klub?
– Organizacyjnie United spisał się bez zarzutu i nie mogę mieć najmniejszych uwag. Wszystko miałem zapewnione i jedyne o co musiałem zadbać to moja własna dyspozycja.
Kiedy dokładnie pojawiłeś się w Manchesterze, kiedy zacząłeś treningi, ile ich odbyłeś i kiedy wróciłeś do Polski?
– Przyleciałem do Manchesteru 11 maja z Michałem Kołakowskim z Kołakowski Football Management. Trenowałem przez pięć dni, kończąc testy meczem w drużynie rezerw (U-21). Udało się zachować w nim czyste konto.
Jakie są Twoje ogólne wrażenia po pobycie w Manchesterze United?
– Bardzo pozytywne. Zaskoczyła mnie niesamowicie rodzinna atmosfera i bardzo sympatyczne relacje. Dało się je odczuć u każdego, od kierowców klubowych przez kucharzy, aż po trenerów pierwszej drużyny. Wszyscy byli do mnie przyjaźnie nastawieni i od początku traktowali mnie jak “swojego”, co było bardzo pomocne w kontekście szybkiej aklimatyzacji.
Proszę, opisz jak to wszystko wyglądało z Twojej perspektywy.
– Trenowałem z drużyną rezerw i trzeba powiedzieć, że jakość i tempo gry niektórych chłopaków daje szybko do zrozumienia dlaczego są w takim, a nie innym klubie. Cechą charakterystyczną wszystkich zawodników, którą zauważyłem także w trakcie wcześniejszych testów, jest ogromna pewność siebie i swoich umiejętności oraz ciężka, codzienna praca. To wszystko po to, by kiedyś przed treningiem do szatni wszedł trener, wskazał na jednego z nich palcem i powiedział: “Ty dzisiaj trenujesz z pierwszą drużyną”. Tak właśnie było z Marcusem Rashfordem, który teraz podbija angielską piłkę.
Czy miałeś kontakt z zawodnikami z pierwszego składu albo z innymi rozpoznawalnymi osobami w klubie?
– Od razu pierwszego dnia siedziałem w szatni ze wspomnianym Rashfordem, trenowałem też z Samem Johnstone’em. Największym doświadczeniem była jednak gierka treningowa z Marouane’em Fellainim i Morganem Schneiderlinem, którzy w U-21 wracali do dyspozycji po kontuzji. Miałem okazję spotkać tak naprawdę wszystkich zawodników z Matą, Rooneyem i Depayem na czele, a mecz, w którym występowałem, oglądali z trybun Louis van Gaal, Ryan Giggs oraz Nicky Butt, który jest obecnie dyrektorem akademii.
Czy możemy liczyć na to, że będziesz zawodnikiem Akademii Manchesteru United?
– Według zgodnej opinii trenerów spisałem się bardzo dobrze i sztab szkoleniowy Manchesteru United był zadowolony z moich testów. Wiem również, że zainteresowanie transferem jest aktualne. Oczywiście oba kluby musiałby dojść do porozumienia w tej sprawie. Ja, póki co, wróciłem do Krakowa i skupiam się wyłącznie na Wiśle.
Co dokładnie ci powiedziano?
– Tak jak już mówiłem, opinia trenerów była na “tak”. Szczególnie mnie ucieszyło, że trenerzy docenili przede wszystkim moje umiejętności techniczne i skuteczność podejmowanych decyzji. Nad kilkoma elementami mam dalej pracować. Na koniec otrzymałem liczne upominki oraz koszulkę meczową, w której rozgrywałem mecz.
Czy uważasz, że lepiej jest zostać w Wiśle Kraków czy, idąc śladem chociażby Wojciecha Szczęsnego czy Grzegorza Krychowiaka, nauczyć się innej piłkarskiej mentalności jak najwcześniej?
– Myślę, że nie ma jednej, sprawdzonej recepty na sukces młodego zawodnika. Można go osiągnąć zarówno w kraju, jak i za granicą. Wojciech Szczęsny jest wychowankiem Arsenalu, ale większość piłkarzy wyjechała już jako ukształtowani zawodnicy, np. Robert Lewandowski. Rozwój piłkarski zależy od wielu czynników, a w przypadku bramkarza niezmiernie istotna jest osoba trenera bramkarzy. W Wiśle pracuję ze świetnym trenerem Arturem Łaciakiem. To gdzie jestem teraz to przede wszystkim jego zasługa. Jeśli doszłoby do transferu za granicę, to oczywiście będzie to dla mnie nowe wyzwanie, ale cel pozostanie ten sam, czyli nauka i stabilny rozwój.
Przy okazji twojego zdjęcia z Michałem Kołakowskim przed wylotem do Manchesteru można było przeczytać sporo komentarzy, że jesteś mentalnie gotowy do wyjazdu za granicę. Jak byś to ocenił?
– Też uważam, że mentalnie jestem gotowy. Byłem w kilku klubach angielskich i wiem z czym to się je. Nie boję się ewentualnego transferu za granicę i jestem przekonany, że bym sobie poradził. Zdaję sobie oczywiście sprawę z trudności życia za granicą, wiem, że każdego dnia musiałbym pokazywać charakter, ale bez obaw. Jestem przecież “Wiślakiem” (uśmiech).
Gdzie widzisz siebie za trzy lata?
– Grającego na wysokim poziomie poukładanego chłopaka, o którym nie mówi się, że tylko kiedyś był talentem. Mam w głowie zaprojektowaną ścieżkę rozwoju, której staram się trzymać. Marzeniem oczywiście jest zadebiutować w pierwszej drużynie Wisły, a potem pomóc wprowadzić ją do upragnionej Ligi Mistrzów. Jest to szalony pomysł, patrząc na to, gdzie jestem, ale nikt mi nie zabroni marzyć (uśmiech).
Dziękuję za rozmowę. Czego można ci życzyć?
– Przede wszystkim zdrowia i szczęścia, bo one w piłce jak i w życiu są najważniejsze. Reszta już zależy ode mnie, bo tylko ciężką pracą mogę osiągnąć sukces. Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam wszystkich fanów Manchesteru United.
English version
Maciej Jagieła: How often does a promising young goalkeeper from Poland receive an invitation for a trial at a foreign club?
Kacper Chorążka: A lot depends on whether you play for the national youth team. In this case it is much easier to receive offers from foreign clubs, because their scouts often attend international matches. After my debuts in U-15 and later in U-16 teams, we’ve got invitations for trials from a handful of clubs. With my parents and my agent, we rejected most of them, so I don’t have to catch up with school, but also trainings and games at Wisła Kraków. I went for a trial only in a few cases.
When and how did you get the information that Manchester United would like to test you?
Manchester United expressed their interest at the beginning of March and next month we received the official paper invitation for a trial.
How did Manchester United organise the trial for you? What did they do and what were you supposed to do before coming to Manchester?
The organization of the trial by Manchester United was impeccable and I cannot have any objections. I had everything secured and the only thing I was supposed to take care of was my form.
When exactly did you arrive in Manchester, when did you start training and when did you come back to Poland?
Together with Michał Kołakowski from Kołakowski Football Management, I arrived in Manchester on 11th of May. I trained for five days, ending the trial with a game for the Reserves (U-21) and I kept a clean sheet.
What is your impression after the trial at Manchester United?
Very positive. I was surprised at the extraordinary family atmosphere there and very pleasant relations. I could feel it from everyone – the club drivers, cooks and also first team coaches. Everyone showed a very friendly attitude towards me and, since the beginning, they treated me as one of their own, and that was very helpful for the quick assimilation.
Could you describe the trail from your own perspective?
I trained with the Reserves (U-21) and I have to admit that the quality and pace of the game shown by some of the boys proved why they are in this club and not somewhere else. What I noticed, also in my previous trials, is that all the players are very confident and convinced of their own quality, and that they all work hard every day. They do it, because one day a manager may enter the dressing room, point at one of them and say „today, you train with the first team”. That’s how it was with Marcus Rashford who is the latest star of English football.
Did you have any contact with the First Team players or with any other famous people from the club?
On my first day at United, I sat in the dressing room with Rashford and I trained with Sam Johnstone. However, the biggest experience for me was playing together in a training session with Marouane Fellaini and Morgan Schneiderlin who were coming back after injuries. Actually, I had a chance to meet all the senior players, with Mata, Rooney, Memphis and the rest, and the game I played in was watched by Louis van Gaal, Ryan Giggs and Nicky Butt, who is the head of coaching at the Academy.
Should we expect that you’ll be a player of the Manchester United Academy?
In the opinion of the coaches I did really well and the coaching staff was happy with my trial. I also know the club is still interested in the transfer. Obviously, both clubs would have to make an agreement. I came back to Kraków and now I focus on Wisła Kraków and nothing else.
What did the coaches tell you?
As I have already said, they were satisfied. I was particularly happy with the fact that the coaches appreciated my technical abilities and decision-making effectiveness. I still have to work on a few things, though. At the end, I received many gifts and the shirt I wore while playing the game for the Reserves.
Do you think it’s better to stay in Wisła Kraków or, like Wojciech Szczęsny or Grzegorz Krychowiak, learn a different approach to football as soon as possible?
I think that there is no one answer for this question that would guarantee a young footballer success. You can achieve it in your own country, but also abroad. Wojciech Szczęsny is Arsenal’s home-grown player, but most players left as finished products like, for example, Robert Lewandowski. The development in football depends on various things and when it comes to goalkeepers, the goalkeeping coaches are very important. At Wisła, I work with an amazing coach, Artur Łaciak. Thanks to him I am where I am right now. If there is a transfer to a foreign club there is no doubt that it will be a new challenge for me, but the goal will be the same – education and stable development.
Under the picture of you and Michał Kołakowski before your trial there were a lot of comments saying that you’re psychically ready to leave Poland. What would you say?
I also think I’m psychically ready. I was in a few English clubs and I know what it is all about. I’m not afraid of any transfer to a foreign club and I’m sure that I would do well. Obviously, I realise that there would be difficulties to overcome while living abroad and that I would have to show strong character, but no worries. I’m a Wisła Kraków player (smile).
Fast forward three years, where do you see yourself?
I see myself as a well-behaved boy playing on a high level who is not referred to only as a player who was once a talent. I have pictured a certain way of my own development which I try to realise. My dream is obviously to make a debut in Wisła Kraków’s First Team and then help the club to get to the dream group stage of Champions League. This plan, given where I am right now, seems crazy, but nobody will forbid me from dreaming (smile).
Thanks for the talk. What can I wish you for the future?
Good health and a lot of happiness, because they are important not only in football, but also in life. The rest is in my hands, because only by working hard I can be successful. Thanks for the talk and greetings to all Manchester United fans.









