Erik ten Hag nie może się doczekać powrotu na Old Trafford na mecz Manchesteru United w Lidze Europy z Omonią Nikozja w czwartkowy wieczór. Holender bardzo wylewnie chwalił kibiców swojego zespołu.
“Czerwone Diabły” nie grały na swoim stadionie od 8 września, kiedy mierzyły się z Realem Sociedad, również w Lidze Europy. Teraz będą liczyć na drugie zwycięstwo z rzędu, po tym ja ograli podopiecznych Neila Lennona w Cyprze tydzień temu.
Erik ten Hag odpowiedział również na pytania dotyczące ostatniego osiągnięcia Cristiano Ronaldo, Victora Lindelofa, który rozegrał już 200 spotkań w Manchesterze United, a także na kilka innych kwestii…
Erik, minęło kilka dni od momentu zwycięstwa z Evertonem w niedzielę. Jaki nastrój panuje w składzie?
– Po zwycięstwie zawsze panuje dobra atmosfera, jednak u nas jest tak samo co tydzień. Czeka nas wiele spotkań w odstępie zaledwie paru dni, więc mamy zazwyczaj 24 godziny na celebrację, a potem trzeba iść dalej. I to właśnie robimy.
Zwycięstwo nad Evertonem zostało wywalczone po tym, jak gospodarze wyszli na prowadzenie, co pokazuje pewność siebie. Czy jesteś dumny z ducha zespołu oraz tego, że żaden z piłkarz się nie poddaje?
– Uważam, że rozwijamy się w dobrym kierunku. Widzę, że wysyłane są pozytywne sygnały. Dobrze też wygląda więź pomiędzy piłkarzami oraz kibicami. To chcemy widzieć codziennie w Carrington, a szczególnie w dniu meczowym. Teraz czeka nas kilka spotkań domowych, a zawsze fantastycznie się gra na Old Trafford, więc nie możemy się tego doczekać.
Taka mentalność jest ważna, szczególnie w takim spotkaniu, jak czwartkowe starcie z Omonią. Czy tego właśnie oczekujesz?
– Tak, to dla nas kolejny ważny mecz. Chcemy być pierwsi w grupie. Obecnie tracimy trzy punkty do Realu Sociedad, więc musimy wygrać. To po pierwsze, a po drugie, musimy strzelać bramki. Tak więc musimy się odpowiednio przygotować, ponieważ czeka na nas trudny rywal. Są dobrze zorganizowani i na pewno nie odpuszczą bez walki. Nie jest łatwo strzelić im gola, o czym przekonaliśmy się w zeszłym tygodniu, więc musimy pokazać się z dobrej strony.
W zeszłym tygodniu pierwszy raz zmierzyliśmy się z zespołem z Cypru. Czy uważasz, że to pomogło lepiej zrozumieć rywali i odpowiednio się przygotować?
– Wydaje mi się, że to również motywuje naszych rywali. Ale na pewno też nam pomogło. Jak zawsze musimy przygotować odpowiedni plan na mecz, a następnie zobaczyć co będzie się działo na boisku. Musimy zachować pełne skupienie, aby osiągnąć odpowiedni rezultat.
W składzie panuje obecnie duża pewność siebie i dobre samopoczucie. Po pierwsze, Cristiano strzelił siedemsetną bramkę w swojej klubowej karierze, co jest fenomenalnym osiągnięciem i wspaniale obserwowało się social media, w których cały zespół to celebrował…
– To niezwykłe. W piłce nożnej liczy się drużyna i myślę, że Cristiano wie, że nie osiągnąłby tego bez kolegów. Muszę jednak przyznać, że jest to ogromne osiągnięcie indywidualne. Wręcz niewyobrażalne. 700 goli w karierze klubowej, kiedy niewielu piłkarzy osiąga nawet pułap siedmiuset spotkań. Tak więc jestem naprawdę szczęśliwy z tego powodu i pogratulowałem mu tego osiągnięcia.
W ten weekend również Victor Lindelof celebrował dwusetny wytęp w klubie. Ma więc sporo doświadczenia. Czy coś takiego może pomóc w składzie, np. w prowadzeniu młodych zawodników?
– Tak, nie jest łatwo występować w koszulce Manchesteru United, a jeśli zrobiłeś to 200 razy, to o czymś świadczy. Trzeba powiedzieć, że Victor jest istotnym zawodnikiem w naszym składzie. Przepracowaliśmy razem udanie przygotowania do sezonu. Zaimponowały mi jego występy na środku defensywy po lewej stronie. Był bardzo rozczarowany, kiedy wypadł ze składu po meczu z Atletico Madryt, przez co przegapił początek sezonu. Spisywał się jednak naprawdę dobrze, a teraz znów mamy go do dyspozycji. W ostatnich dwóch spotkaniach zagrał od pierwszych minut i spisał się naprawdę dobrze. Bardzo mnie to cieszy. To nam mówi, że nie potrzebujemy tylko 11 zawodników, ale całego składu. Jeśli chcesz coś osiągnąć, to musisz mieć skład, który może tego dokonać.
Zawsze chcemy wygrywać mecze w każdych rozgrywkach. Jednak zwycięstwo w czwartek dałoby nam sporą pewność co do awansu do następnej fazy rozgrywek. Jest to więc ważne spotkanie, czyż nie?
– Tak właśnie jest. Oczywiście chcemy awansować dalej, ale chcemy także zająć pierwsze miejsce w grupie, więc musimy walczyć, aby przeskoczyć Sociedad. Czekają na nas trzy spotkania, a pierwsze z nich odbędzie się jutro.
Widzieliśmy tydzień temu na Cyprze, jak atmosfera napędziła zawodników Omonii. Czy liczysz na to, że w podobny sposób zadziała magia Old Trafford?
– Jak już wspomniałem, ostatni mecz na swoim stadionie graliśmy dawno temu, więc nie możemy się tego doczekać. Wydaje mi się, że kibice świetnie się czują na Old Trafford i chcemy znowu to poczuć. Naprawdę nie możemy się doczekać tego spotkania.
Minął ponad miesiąc od dnia, kiedy graliśmy w “Teatrze Marzeń”, więc założę się, że nie możesz się doczekać atmosfery, którą kibice stworzą dla piłkarzy?
– Musimy wnieść na boisko odpowiednią energię. Chcemy pokazać się z dobrej strony. Czeka na nas trudny rywal, więc musimy być gotowi do walki. Chcemy wygrać to spotkanie.









