Manchester United wchodzi w nowy sezon z dużymi nadziejami i odświeżonym spojrzeniem na przyszłość. W klubowych korytarzach wiele się zmienia, a atmosfera staje się coraz bardziej dynamiczna. W centrum tych zmian znajduje się Patrick Dorgu, który po pół roku w drużynie zdradza swoje ambicje oraz kulisy pracy pod wodzą Rubena Amorima.
Dorgu dla klubowych mediów opowiedział o swojej chęci sięgnięcia po mistrzostwo Premier League w tym sezonie, relacji z Matheusem Cunhą, adaptacji w Manchesterze po trudnych początkach oraz o przyszłości Rasmusa Højlunda.
Patrick Dorgu o swoim transferze do Manchesteru United
Manchester United sprowadził Duńczyka z Lecce za 25 milionów funtów (plus 4,1 mln w bonusach) w zimowym oknie transferowym, jednak po jego przyjściu klub wygrał zaledwie trzy mecze w Premier League.
– Myślę, że dużo się nauczyłem – powiedział Dorgu, wspominając miniony sezon. – To było trudne, zostałem wrzucony na głęboką wodę, ale poradziłem sobie całkiem dobrze. Staram się przenieść tę pewność siebie na nowy sezon.
W ostatnich tygodniach sztab zauważył różnicę w jego postawie – jest pewniejszy siebie, bardziej otwarty i lepiej czuje się w Carrington, co ma odzwierciedlać jego forma na boisku. W meczu z Arsenalem trafił w słupek strzałem z dystansu – uderzeniem, którego rok temu nie odważyłby się oddać.
– To nowy sezon i wszyscy dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy. Staram się wywalczyć miejsce w składzie. Chcemy dać kibicom to, na co zasługują i wszyscy próbujemy umieścić Manchester United tam, gdzie powinien być.
– Miałem oferty od dużych klubów we Włoszech, więc zainteresowanie Manchester United nie było dla mnie zaskoczeniem – wyznał. – Jeśli grasz dobrze, wielkie kluby zawsze się przyglądają. Zaskoczyło mnie, że tak agresywnie chcieli sfinalizować transfer i bardzo mnie to ucieszyło.
Na pytanie, które włoskie kluby były zainteresowane, odpowiedział z uśmiechem:
– Tego nie powiem.
O swojej roli w taktyce Rubena Amorima
20-letni zawodnik został sprowadzony pod system Rubena Amorima i jest pierwszym wyborem na lewą flankę jako wahadłowy.
– W Danii grałem jako wahadłowy, potem w Lecce jako lewy obrońca, a w ostatnim sezonie przed przejściem do Manchester United bardziej jako skrzydłowy. Łatwiej jest atakować jako wahadłowy niż jako klasyczny obrońca – w tej roli czuję się najlepiej, ale oczywiście mogę też grać jako lewy obrońca, choć wtedy jest mniej opcji ofensywnych.
– Chodzi o dużą liczbę wybiegnięć, więcej atakowania. W zeszłym sezonie mogłem robić to częściej, ale w okresie przygotowawczym nad tym popracowałem. Amorim oczekuje od nas więcej ofensywnych wejść w pole karne, tworzenia sytuacji, pomagania drużynie w kreacji.
– Lubię odbierać piłkę, lubię atakować, zdobywać bramki i asysty, więc grając jako wahadłowy musisz być wszechstronny – dobrze odbierać, bronić i atakować.
Formacja Rubena Amorima bywa analizowana przez ekspertów, więc co sądzi o niej Dorgu?
– To zależy, przeciwko komu grasz. Zawsze możesz zejść do linii obrony, aby stworzyć ustawienie 4-3-3 – tłumaczy. To kwestia dostosowania się do rywala, pomagania sobie nawzajem i poruszania się dla siebie nawzajem. Wtedy system nie jest aż tak istotny. To od ciebie zależy, jak chcesz grać. Jeśli pomocnicy są kryci, mogą zejść niżej, rozegrać piłkę i zacząć akcję. Trzeba być w ruchu.
– Oczywiście nie możesz biegać, gdzie chcesz – ja nie mogę nagle pobiec na prawą stronę, ale w swojej strefie możesz być elastyczny.
O Rubenie Amorimie, ambicjach klubu i nowych kolegach
O Amorimie mówi: – To naprawdę dobry facet, pozytywny dla wszystkich, zawsze cię broni. Zawsze stara się pomóc ci grać lepiej, wie, jak to jest.
– Teraz, gdy nie gramy w europejskich pucharach, mamy więcej czasu na treningi. Lepiej rozumiemy, czego od nas oczekuje. Oczywiście chcemy wrócić do grania wielu meczów, ale teraz mamy czas, by to przygotować i musimy w tym sezonie dać z siebie wszystko.
Dorgu ma wielkie ambicje. Chce wygrać Premier League i zagrać na Mistrzostwach Świata 2026 w barwach Danii. Na pytanie, czy Manchester United może wrócić do europejskich pucharów, odpowiada:
– Na sto procent, naszym celem jest wygranie Premier League i musimy iść mecz po meczu. Jesteśmy Manchesterem United, więc to zawsze będzie nasz cel.
Rzeczywistość jest jednak bardziej wymagająca. Choć morale w szatni poprawiło się tego lata, remis 1:1 z Fulham przypomina, że wyniki muszą iść w parze z ambicjami.
– Myślę, że nowe transfery bardzo pomogły – mówi Dorgu. – Wnieśli dużo energii i jakości do zespołu. Wszyscy mamy coś do udowodnienia. Musimy wrócić do Europy, a żeby to zrobić, musimy być drużyną – zjednoczeni, pozytywni i gotowi wykonywać polecenia trenera.
Dorgu nie jest już nową twarzą w drużynie, zwłaszcza po tym, jak latem do klubu dołączyli ofensywni zawodnicy, w tym Matheus Cunha. Ten przy pierwszym spotkaniu zażartował, by Dorgu go nie kopał – nawiązując do ich starcia z poprzedniego sezonu.
– Raz mnie złapał, wtedy dostałem żółtą kartkę – wspomina Dorgu. – Poza tym był spokojny w meczu. Matheus jest bardzo otwartym facetem, dużo mówi, jest zabawny i łatwo z nim nawiązać kontakt, bo ma mnóstwo energii.
– Świetnie drybluje, potrafi mijać rywali, a ja swoją grą mogę mu to ułatwiać – robić miejsce, współpracować z nim. Musimy się zgrać, ja i on, ale oczywiście atakujemy obiema stronami, nie tylko lewą.
O relacjach z Rasmusem Hojlundem
Choć Dorgu dobrze dogaduje się ze wszystkimi w szatni, wskazuje Rasmusa Højlunda jako najbliższego przyjaciela.
Pewnie Ras, bo jest Duńczykiem i znam go od młodości – mówi. – Grałem przeciwko niemu, gdy byłem w Nordsjælland, a on w Kopenhadze.
Højlund nie znalazł się w kadrze na dwa kolejne mecze i spodziewany jest jego transfer przed końcem okna.
– Oczywiście nie wiemy, czy odejdzie. Trenuje z nami i jest częścią drużyny – mówi Dorgu. – Trzeba pytać trenera, dlaczego nie było go w składzie. Ale jeśli odejdzie, to część tego biznesu. Nikt nie ma gwarancji, że tu zostanie. I tak będę go widział w reprezentacji.









