twitter.com/deanhenderson

ManUtd.pl ocenia (cz. I): wypożyczenia sezonu 2022/23

Łukasz Pośpiech
Zmień rozmiar tekstu:

Jak co roku niezmiernie miło mi zaprosić wszystkich czytelników na podsumowanie roku i oceny poczynań piłkarzy „Czerwonych Diabłów” na wypożyczeniach. Oficjalnie jeszcze nie wszystkie rozgrywki się zakończyły, ale powolutku można zacząć czas podsumowań. Jak więc poszło zawodnikom, którzy oddelegowani zostali do gry w innych zespołach? Zerknijmy na liczby, fakty i perspektywy na przyszłość.

Uwaga: oceny są subiektywne i reprezentują poglądy autora tekstu, a nie całej redakcji manutd.pl. W niniejszym materiale zerkniemy na 8 nazwisk – kolejnych 9 pojawi się w drugiej części materiału.

Di’Shon Bernard

Klub: Portsmouth
Statystyki (mecze/czyste konta/gole/asysty): 10/2/0/0
Minuty na boisku: 644′

Ocena manutd.pl: 6/10

Bernard to jeden z piłkarzy, których można powoli nazywać „tułaczami”. Jeszcze dwa sezony temu widziałem w nim przyszłość środka obrony United (zapraszam do ocen z 2021 roku), ale w maju 2023 nadzieje te są raczej płonne. Rosły Anglik zimą udał się na kolejne wypożyczenie do niższej ligi i tym razem padło na Portsmouth. Nie ma tu szczególnie o czym opowiadać. Niemal 23-letni piłkarz nieźle wpasował się w realia League One i zrobił to, czego od niego oczekiwano. Gdyby był 3 lata młodszy, to wieszczyłbym mu sukcesy i pchałbym go gdzieś wyżej – przyszedł jednak moment, by zastanowić się nad jego dalszym udziałem w grze z „diabełkiem” na piersi.

Bernard miał być, zupełnie jak Teden Mengi, przyszłym liderem. Nie bez przyczyny nosił on w Akademii opaskę kapitańską. Eksperci doceniali jego warunki fizyczne, dobrą grę nogami i stalowe płuca. Wszystkie te cechy oczywiście ma nadal i ostatnie półrocze pokazało, że sprawdza się w seniorskim futbolu. Brak jednak w jego przypadku papierka lakmusowego z grą na wysokim poziomie, bo trzeci poziom rozgrywek w Anglii nie daje żadnego miarodajnego oglądu na rzeczywistość. Portsmouth ostatecznie po niezłej końcówce sezonu zajęło 8. miejsce w lidze, zaliczając siedmiopunktową stratę do lokaty gwarantującej grę w barażach o Championship. Bernard nie przeszkadzał w tym, choć ulubieńcem fanów również nie został.

Dean Henderson

Klub: Nottingham Forest
Statystyki (mecze/czyste konta/stracone bramki): 20/6/33
Minuty na boisku: 1800′

Ocena manutd.pl: 6,5/10 (byłby potencjał na 7,5 gdyby nie kontuzja)

Co prawda tabela Premier League nadal nie jest rozstrzygnięta, a Nottingham Forest wciąż nie może spać spokojnie w obliczu widma spadku, ale Henderson z tym faktem nic już nie zrobi, a i murawy nie powącha w tej kampanii. Nie zrobił tego w zasadzie od stycznia, kiedy to uraz uda wyłączył go z gry do końca sezonu. Ekipa Coopera wzmocniła się w związku z tym Keylorem Navasem, gdyż Wayne Hennessey stracił zaufanie sztabu po katastrofalnych występach zimą.

Jak ocenić Hendersona? 26-latek zdecydowanie zaliczył mocne wejście w nową drużynę. Rozpalił tym samym nadzieje wielu osób – pewnie także również swoje własne. Golkiper ten słynie bowiem z wysokiego ego i swego rodzaju bezczelności boiskowej. Wszystko byłoby na miejscu, gdyby w 100% broniły go występy. Tymczasem czasami jego pewność siebie jaśniej świeci niż boiskowa forma, a powinno być raczej na odwrót. Temat Deana jest w Manchesterze kontrowersyjny, bo wychowanek w wielu aspektach wydaje się być rozsądniejszą opcją niż David de Gea. I nie bez przyczyny pod każdym materiałem na temat Anglika pojawiają się głosy porównujące go do Hiszpana. Jednak ocena sezonu 2022/23 w wykonaniu Hendersona nie ma z byłym reprezentantem „La Furia Roja” nic wspólnego.

Pierwsze miesiące Anglika w Nottingham upłynęły w glorii i chwale. Ten Hag się potykał, De Gea wsadzał kolegów na konia swoimi podaniami, a w tym czasie Henderson królował na linii, wyciągając rzuty karne. We wrześniu mówiono, że bramkarz może mieć szansę pojechać na mundial, bo jego forma ratowała patchworkowej drużynie Nottingham Forest punkt za punktem. Liczba fanów golkipera rosła, choć ten nie stronił od błędów (na przykład w dramatycznym meczu z Manchesterem City), a ostatecznie zabrakło dla niego miejsca w ekipie Southgate’a, która miała podbić Katar. W zasadzie forma Hendersona była sinusoidalna – od one-man-show w meczach z Liverpoolem (czyste konto, 7 interwencji, w tym 6 z pola karnego) czy Brighton (czyste konto, 7 interwencji, w tym 6 z pola karnego) po horrendalne pomyłki z Leicester, Brentford, czy Arsenalem (tylko w tych 3 spotkaniach Nottingham straciło 11 bramek). Nie wiem, czy zgadzam się z opinią, że „Hendo” jest zbawcą Manchesteru United. Pomimo niewątpliwych atutów takich jak gra nogami, wychodzenie do dośrodkowań i rzuty karne, widzę w nim nieokrzesanie, brak skupienia i błędy na linii. Zdecydowanie 26-latek jest bramkarzem nadającym się na „jedynkę” w zespole Premier League, ale mam wątpilowości, czy na zespół z aspiracjami do top 4.

Mimo wszystko dam mu pozytywną ocenę za wypożyczenie. Henderson dał wiele oddechu swojej drużynie z tyłu i wyratował, ile mógł. Jeśli Nottingham Forest zaliczy powrót do Championship, to absolutnie nie powinno się winą obarczać nabuzowanego Anlika w dżokejce. Widzę dla niego też dwie opcje, jeśli uda mu się na czas wrócić do zdrowia – albo zgodzi się zostać w Manchesterze i uczciwie rywalizować o bramkę, albo nadejdzie czas na rozwód z 'boyhood club’.

Ethan Galbraith

Klub: Salford City
Statystyki (mecze/gole/asysty): 38/4/3
Minuty na boisku: 2787′

Ocena manutd.pl: 6/10

UWAGA: Ocena wypożyczenia i potencjału Galbraitha została napisana na kilkanaście godzin przed tym, jak klub ogłosił jego odejście z klubu.

Galbraith miał rok temu okazję pograć na poziomie League One, a obecną kampanię spędził poziom niżej, w zaprzyjaźnionym z Manchesterem United Salford City. Klub należący do spółki Project92 z chęcią przyjmuje piłkarzy, których przygoda na Old Trafford zdaje się zmierzać ku końcowi lub chociaż jest na wyboistym torze. Galbraith miał być wielką nadzieją środka pola, a ja sam wielokrotnie w „Raportach z wypożyczeń” promowałem go jako świetną opcję na przyszłość. Lata minęły, Galbraith skończył w ubiegłym tygodniu 22 lata (sto lat!), a kariery jak nie było, tak nie ma.

Urodzony w Belfaście piłkarz zagrał sporo minut, będąc jednym z podstawowych wyborów Neila Wooda. Pojawiał się na całej długości drugiej linii, od pozycji nr 6 aż po 10. Jesień w jego wykonaniu była poprawna, ale eksplozja formy nastąpiła na przełomie grudnia i stycznia, kiedy to zaliczył serię naprawdę udanych spotkań okraszonych bramkami. Po owocnym czasie Irlandczyk z północy obniżył jednak loty i stracił pełne zaufanie trenera. Pojawiały się występy z ławki i tak doszusowaliśmy do końca sezonu. W zasadzie ostatni godny uwagi występ w wykonaniu Galbraitha miał miejsce w marcu, gdy w starciu z Crewe próbował on wyszarpać remis. Wypożyczenie można ocenić jednoznacznie pozytywnie, choć podobnie jak w wypadku Bernarda, mówimy o zbyt mało prestiżowych rozgrywkach, by na tej podstawie wyrokować. Sukcesy w League Two nie powinny być dla 22-latka z doświadczeniem reprezentacyjnym niczym wybitnym.

Jakim piłkarzem jest Galbraith w maju 2023? Na początku jego seniorskiej kariery można było się zastanawiać, jaki w zasadzie profil ma ten pomocnik. W niektórych meczach świetnie podpinał się pod akcje, prując skrzydłami i dublując wahadłowych. W innych przyjmował rolę dyrygenta w atakach zespołu. W jeszcze innych zachowawczo trzymał się głębiej w drugiej linii, wspierając obrońców. Brzmi jak przepis na idealnego piłkarza, prawda? Otóż w tym przypadku i po kilku latach obserwowania jego kariery, nie jestem przekonany. Galbraith nadal jest piłkarzem, który wygląda jak junior pukający do drzwi dorosłej piłki. Czasem przytrafi się występ na miarę piłkarza Premier League, a innym razem w zasadzie trudno powiedzieć, żeby Ethan w ogóle był na murawie. Z całą sympatią do niego – to nie jest coś, co nadaje się na Old Trafford. No chyba, że z nowym klubem przyjedzie pograć do Manchesteru w ramach Carabao Cup. Jednak czy Ten Hag ma czego szukać u tego piłkarza? Wątpię. Jest też opcja, że zostanie ponownie wypożyczony i tym razem oczaruje świat, a mnie utrze nosa za tę opinię. Jednak w obliczu doniesień, że latem zostanie zwoniony z kontraktu, szanse na to są drastycznie niskie.

 

Charlie Savage

Klub: Forest Green
Statystyki (mecze/gole/asysty): 15/1/0
Minuty na boisku: 1004′

Ocena manutd.pl: 5,5/10

Nowa krew z linii Savage właśnie wchodzi na salony. Cóż, o ile salonami można nazwać League One i Forest Green, które sturlało się do League Two z ostatniego miejsca w tabeli, tracąc do przedostatniego Accrington 17 punktów. Charlie dołączył do nieszczęsnego beniaminka zimą, mając już debiut seniorski w zespole Manchesteru United za sobą. Minuty w poważnym futbolu miał łapać na 3. poziomie rozgrywkowym i tak też było. Był to jednak epizod, który przyniósł więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Młody Savage grał z jakiegoś powodu na swojej nominalnej pozycji pozycji defensywnego pomocnika i… napastnika. Co ciekawe, swojego pierwszego seniorskiego gola w karierze strzelił właśnie podczas występu w drugiej linii. Było to urokliwe najście na piłkę na linii pola karnego i mocny strzał z lewej nogi. Być może dostrzeżono w nim potencjał ofensywny jak swego czasu w Fellainim? Dla jasności, Savage jest od Belga niższy o 12 cm.

Na temat Savage’a nie ma co więcej debatować. Były to z pewnością cenne miesiące dla rozwoju młodego chłopaka, które, miejmy nadzieję, zbudują go. Ten Hag okazał już mu zaufanie, więc może i w okresie przygotowawczym zobaczymy nieco więcej umiejętności Walijczyka w czerwonym trykocie. Już teraz mówi się o tym, że jest to piłkarz o niesamowitej wydolności i taki, który na boisku jest wszędzie – do tego świetnie wykonuje on stałe fragmenty gry (choć liczba asyst na to nie wskazuje). Długa jednak droga, żebyśmy mówili o nim jako o piłkarzu chociaż na ławkę Manchesteru United. Za epizod w Forest Green mu trochę więcej niż 5, bo dokładnie takich miesięcy na wypożyczeniu się spodziewałem i podejrzewam, że takie samo podejście miał sztab „Czerwonych Diabłów”.

Charlie McNeill

Klub: Newport County
Statystyki (mecze/gole/asysty): 19/2/1
Minuty na boisku: 1012′

Ocena manutd.pl: 7/10

Młody McNeill to objawienie angielskiego futbolu wyrwane z Akademii Manchesteru City tylko dzięki klubowym sympatiom piłkarza. To ten chłopak, który na juniorskim poziomie bił wszystkie rekordy, strzelając setki goli. Teraz podrósł i zimą przeniósł się do League Two, by ogrywać się w Newport County. Napastnik jest jeszcze nastolatkiem, a występy na wypożyczeniu były jego pierwszymi krokami w seniorskiej piłce, oczywiście poza debiutem w barwach Manchesteru United w końcówce meczu z Realem Sociedad. Krótki epizod w Walii przyniósł dwie bramki, całkiem ciepłe opinie i ponad 1000 minut doświadczenia. Dał też próbkę umiejętności McNeilla przeciwko dorosłym piłkarzom, bo do tej pory słychać można było zarzuty, że McNeill może być zbyt słaby fizycznie na poważne granie.

Cóż, McNeillowi nieco brakuje, żeby móc o nim mówić w kategoriach przyszłej gwiazdy angielskich boisk Premier League. Jest on jednak na całkiem dobrej trajektorii, żeby przebić się nieco wyżej w rankingu napastników Ten Haga – szczególnie w obliczu braków kadrowych „na szpicy”. Ocena wypożyczenia nie może być inna niż dobra, bo spełnione zostały wszystkie jego założenia z czego cieszę się ja, powinniście cieszyć się Wy i zapewne cieszą się analitycy Manchesteru United.

Matej Kovar

Klub: Sparta Praga
Statystyki (mecze/czyste konta/stracone bramki): 29/10/32
Minuty na boisku: 2640′

Ocena manutd.pl: 8/10

Po wszystkich spodziewałem się świetnego sezonu, ale nie po Kovarze. 22-letni Czech wszedł do czeskiej ekstraklasy i zaliczył naprawdę świetną kampanię, w której Sparta na ten moment pewnie okupuje pozycję lidera. Pomimo kłopotów na bramce Manchesteru United trudno było szukać u niego wcześniej potencjału na „coś więcej”. Jest to też jeden z zawodników, który nie miał szansy na debiut w seniorskich barwach „Czerwonych Diabłów”, co również powinno o nim coś nam powiedzieć. Jednak kampania 2022/23 może okazać się dla rosłego (196 cm wzrostu) golkipera przełomowa i kto wie, czy nie zapuka on do drzwi seniorskiej kadry swojego kraju?

Jakim bramkarzem jest Kovar? O tym, że długim, już wiemy. Jest też zawodnikiem, który (uwaga, tu nowość dla fanów „Manchesteru United”) wychodzi bardzo wysoko za pole karne, stając się wsparciem w rozegraniu dla swoich obrońców. Czy jest to styl bardzo ryzykowny? Owszem, w końcu w całej kampanii golkiper wyciągał piłkę z siatki średnio więcej niż raz na 90 minut. Jednak styl gry całego zespołu usprawiedliwia takie ryzyko, bo w ligowych potyczkach Sparta z Kovarem na linii przegrała zaledwie raz. Jest to po prostu bardzo ofensywnie nastawiony kolektyw, który kieruje się zasadą „strzelić więcej niż rywale”. Kovar w całej kampanii zaskakująco dobrze przyjmował to ryzyko, udało mu się też wybronić w lidze rzut karny (z 3 podyktowanych), a obserwatorzy podkreślają, że świetnie orientuje się na linii (pada sporo porównań do Coutoisa) i „czuje” strzały z dystansu, w czym zdecydowanie pomagają mu bardzo długie ręce.

Co zrobić z Kovarem? Posypuję głowę popiołem i wycofuję słowa sprzed roku, że najlepiej byłoby się z nim pożegnać. Czech zdecydowanie zasłużył na szansę i możliwość pokazania się na wyższym poziomie niż ten w Fortuna Lidze.

Ethan Laird

Klub: Queens Park Rangers
Statystyki (mecze/czyste konta/gole/asysty): 33/8/1/2
Minuty na boisku: 2544′

Ocena manutd.pl: 6,5/10

Ci, którzy śledzili „Raporty…”, wiedzą, jak ogromne wrażenie na naszej redakcji robił Laird. Było tak w MK Dons i było tak w Swansea. Swego czasu co tydzień rozpisywaliśmy się o tym, jak świetnie radził sobie na zapleczu Premier League. Potem przytrafiła mu się pomyłka w postaci przenosin do Bournemouth, gdzie praktycznie nie grał, choć jego ekipa wywalczyła awans do Premier League. W obecnym sezonie zasilił zaś QPR, z którym miał walczyć o powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej.

Teraz najtrudniejsza część – ocena. Laird zrobił przez ten rok wiele rzeczy naprawdę dobrze. Był regularnym reprezentantem swojego klubu, regularnie zaczynał mecze i rozgrywał je od deski do deski. Ale zabrakło w nim tego szóstego biegu, o którym tyle mówimy od dwóch lat. Gdyby był to zawodnik, który dopiero daje się poznać szerszej publiczności, pochwaliłbym regularność, solidność i zmysł taktyczny. Jednak po Lairdzie wiemy, że możemy spodziewać się trzeciego płuca w rajdach po linii, świetnego dryblingu i bezczelności z piłką. To piłkarz, który nie boi się pojedynków sam na sam, nie boi się zakładania „siatek” i odważnych rajdów w pole karne. Przy okazji to obrońca, który solidnie gra z tyłu, nie daje się przepychchać i rozumie, jak powinien się ustawiać. Grywa na pozycji PO, ale też bez kompleksów wychodził na boisko na wahadle, angażując się w grę na całej długości boiska. W kampanii 2022/23 wszystkie cechy, które wymieniłem, były widoczne, ale nie na takiej intensywności, jakiej oczekiwaliby tego fani. Być może wynika to z charakterystyki jego drużyny, która, bądźmy szczerzy, nie należała to najwybitniejszych na swoim poziomie rozgrywek i w zasadzie o 5 punktów uciekła strefie spadkowej. Może gdyby Laird grał w drużynie, która bardziej dominuje grę i prowadzi ją po swojemu, może wtedy widzielibyśmy jego najlepsze wydanie.

Porównując go do Wan-Bissaki i Dalota, mogę wywołać burzę w szklance wody. Jednak pomimo spokojniejszego sezonu myślę, że Laird znowu pokazał, że warto dać mu szansę. Patrząc czysto na charakterystykę piłkarza, wydaje mi się on dużo bardziej kompletny niż obaj panowie biegający po prawej stronie obrony Ten Haga. Laird jest w obronie pewniejszy niż Dalot (zachowując skalę oczywiście), jednocześnie oferując więcej rozwiązań wychodzenia z tarapatów. Z kolei w porównaniu z Wan-Bissaką jest w stanie dać więcej w drugiej tercji, przejmując na siebie rozgrywanie z pomocnikiem i wychodzenie do przodu krótkimi kombinacjami. Oczywiście nie będę wpychał go do pierwszej jedenastki, ale życzyłbym sobie, żeby Holender dał mu szansę przed sezonem, bo po serii wypożyczeń śmiało można stwierdzić, że byłby wartościowym wzmocnieniem ławki.

Na filmie skróty Lairda z meczu z objawieniem sezonu – Burnley.

Alex Telles

Klub: Sevilla
Statystyki (mecze/czyste konta/gole/asysty): 34/8/0/3
Minuty na boisku: 1827′

Ocena manutd.pl: 3/10

Telles nie dowiózł i nie spełnił oczekiwań. Zdaję sobie sprawę, że trudno byłoby mu posadzić na ławce Marcosa Acunę, który jest w końcu świeżo upieczonym mistrzem świata. Jednak od Brazylijczyka z takimi umiejętnościami jak Telles oczekuje się zwyczajnie więcej, szczególnie w lidze, która lubi bocznych obrońców z miękko ułożoną stopą idealną do wrzutek. W ramach mowy adwokackiej (choć rolę Adwokatów Diabłów zostawiam moim kolegom prowadzącym podcast) możnaby zganiać braki w dyspozycji Tellesa na brak formy całej Sevilli, która jeszcze do niedawna była pewniakiem do spadku. Jest to jednak o tyle naiwne podejście do tematu, że Telles ginął także w meczach, w których jego zespół nie wyglądał najgorzej. Stąd też jego udział w meczach pucharowych topniał i topniał, aż w zasadzie Telles przestał się w nich pojawiać. Po zmianie na ławce trenerskiej Sevilli zespół zaczął nieco odżywać, a wraz z ogólnie lepszymi wynikami Andaluzyjczyków, również oceny Tellesa poszły nieco w górę. Nie ma co jednak go przeceniać, bo przepadł i absolutnie nie był w tym sezonie najjaśniejszą z gwiazd w słabej już defensywie „Los Nervionenses”. Co więcej, męczyły go drobne urazy, przez co nie potrafił wykorzystać szans rzucyanych mu pod nogi przez los. Jego konkurenci na bokach obrony również często musieli odwiedzać lekarzy i fizjoterapeutów i gdy wydawało się, że Telles musi wskoczyć do podstawowej drużyny, to sam Brazylijczyk zmuszany był do pauzowania. Sytuacja ta powtórzyła się kilka razy na przestrzeni całej kampanii, w tym także zaraz po mundialu.

Jeśli przyjrzeć się jego statystykom, to na 90 rozegranych minut w lidze, Telles zaliczał zaledwie 16 celnych podań i 0,9 celnego dośrodkowania. Łącznie wygrywał on średnio 2,7 pojedynku na spotkanie, 1 pojedynek powietrzny, a także zaliczał tylko 0,5 udanego dryblingu. Są to statystyki, które w Sevilli są naprawdę mierne, biorąc pod uwagę, że przez lwią część sezonu zespół ten zmuszony był do rozpaczliwej obrony. Nie przeszkodziło to, jak wszyscy pamiętamy, w pokonaniu im Manchesteru United w Lidze Europy i paradoksalnie to Telles, a nie Shaw czy Malacia, ma szansę na zdobycie w tym sezonie europejskiego pucharu.

Ocena wypożyczenia Tellesa do Hiszpanii musi być taka, jak gra jego zespołu i dyspozycja samego piłakrza. Odszedł on z Manchesteru w poszukiwaniu trampoliny do dobrej dyspozycji, a zdaje się, że wraca w jeszcze gorszej formie. Nie wyobrażam sobie, żeby 30-latek miał czego szukać na Old Trafford.

 

Koniec cz. 1 ocen wypożyczeń. Will Fish, Ondrej Mastny, Charlie Wellens, Alvaro Fernandez, Amad Diallo, Hannibal Mejbri, Eric Bailly, Axel Tuanzebe i Shola Shoretire pojawią się w drugiej części materiału.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze