Bruno Fernandes przyznał, że musi popracować nad wykonywaniem rzutów karnych, po tym, jak dwukrotnie w obecnej kampanii musiał uznać wyższość przeciwników.
Kapitan Manchesteru United zapewnia, że uwielbia presję związaną z grą dla klubu, a powołania do reprezentacji Portugalii nie są dla niego ucieczką przed hałasem, który towarzyszy grze dla “Czerwonych Diabłów”.
– W Manchesterze czuję się dobrze i kocham presję. To oznacza, że cel jest większy, a ja jestem osobą, która lubi wyzwania. Presja jest taka sama w momencie, czy gram dla Portugalii, czy dla mojego klubu. Zawsze celem jest zwycięstwo.
31-latek ma świadomość, że podczas próby wykonania jedenastki w meczu z Brentford, bramkarz gospodarzy, Caoimhin Kelleher, był po prostu silniejszy.
– Był silniejszy. Spisał się bardzo dobrze, a ja nie. Ale to nie jest coś, co zaprząta mi głowę. W drużynie piłkarskiej liczy się coś więcej, niż indywidualność. W tym sezonie spudłowałem dwa rzuty karne. Nie chciałem zmarnować żadnego z nich. To coś, co muszę lepiej przeanalizować. Zawsze będę to robił z pełnym przekonaniem, ponieważ mam trenera, który mi ufa.









