Diogo Dalot ujawnił moment „wielkiej dumy”, którego doświadczył w obecnym sezonie. Za kadencji Rubena Amorima, portugalski obrońca najczęściej występował w roli lewego wahadłowego, co wynikało z preferowanego przez Portugalczyka systemu 3-4-3.
Po objęciu zespołu przez Michaela Carricka, 26-latek wrócił na swoją naturalną pozycję prawego obrońcy. Zmiana ta pozytywnie wpłynęła na jego dyspozycję – Dalot prezentuje się obecnie znacznie lepiej niż na początku kampanii, kiedy musiał grać bardziej ofensywnie i przejąć większą odpowiedzialność w ataku.
Na tej pozycji wystąpił również w grudniu, podczas wyjazdowej porażki 1:2 z Aston Villą. Jednak to spotkanie przyniosło wyjątkowy moment dla Dalota, który po raz pierwszy założył opaskę kapitańską, gdy z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Bruno Fernandes. 26-latek przyznał, że w tamtym momencie odczuwał ogromną dumę z możliwości pełnienia tej roli.
– Nie mogę temu zaprzeczyć, to był moment ogromnej dumy – powiedział prawy obrońca w rozmowie z Rio Ferdinandem. – W tamtej chwili nie miałem czasu zastanawiać się nad tym, co się dzieje, ale po meczu, kiedy wróciłem do domu i zobaczyłem żonę, a zwłaszcza mojego ojca, który towarzyszy mi w tej drodze od szóstego roku życia, poczułem wielką dumę. To nie jest coś oczywistego – klub nie daje takiego przywileju bez powodu. To była jedna z najlepszych chwil, jakie tutaj przeżyłem.
Nowa energia od Cunhi
Według bocznego obrońcy, energia Matheusa Cunhi wywarła natychmiastowy wpływ na szatnię Manchester United. Na boisku Brazylijczyk również szybko zaznaczył swoją obecność – w rozgrywkach Premier League zdobył sześć bramek i dołożył dwa kluczowe podania.
– Klub wciąż był zbyt mocno przywiązany do tego, co wydarzyło się w poprzednim sezonie, ale Cunha nie był tego częścią. Przyszedł z nową energią, z czymś świeżym. Z nastawieniem: “Słuchajcie, nie wiem, co robiliście w zeszłym roku. Nie byłem tego częścią i nie obchodzi mnie to”.
“Angaż Woodgate’a? Miła niespodzianka”
Zatrudnienie Jonathana Woodgate’a w sztabie Michaela Carricka wzbudziło pewne zdziwienie, jednak piłkarze Manchester United wypowiadają się o nim w samych superlatywach. Mimo swojej przeszłości związanej z Leeds United, Woodgate celebrował bramki Manchesteru United niczym oddany kibic, co wiele mówi o tym, jak poważnie podchodzi do swojej pracy.
Były obrońca występował w Realu Madryt w latach 2004–2008, choć jego pobyt w Hiszpanii nie należał do najbardziej udanych. Nauczył się jednak języka hiszpańskiego, a ta umiejętność – jak przyznał Dalot – wprawiła w niemałe zdumienie Casemiro.
– Rozmawialiśmy z nim trochę, bo kiedy tylko przyszedł, od razu zaczął mówić po hiszpańsku. Potrafi być bardzo poważny, ale czasami bywa też naprawdę zabawny. Szczerze mówiąc, już w pierwszym tygodniu miał naprawdę dobre rozeznanie w naszej formacji defensywnej. Stara się ustawić nas w odpowiednich pozycjach i przekazuje nam naprawdę cenne wskazówki. To była miła niespodzianka.
“Sesko przypomina mi siebie”
Dalot wyjaśnił trik, którego nauczył go Cristiano Ronaldo i który dziś wykorzystuje, aby pomagać jednemu ze swoich obecnych kolegów z drużyny. Benjamin Sesko – bo o nim mowa – szybko nawiązał silną relację z portugalskim obrońcą, także z uwagi na to, że obaj wyróżniają się podobną etyką pracy.
– Miałem szczęście, że od samego początku nawiązałem świetny kontakt z Benem. Spojrzałem na niego i zobaczyłem w nim wiele z siebie, gdy miałem 20 czy 21 lat. To typ człowieka, który zrobi wszystko, co w jego mocy poza boiskiem, aby być gotowym – fizycznie, mentalnie, pod każdym możliwym względem.
– To, co próbuję mu przekazać, brzmi: “OK, wiesz, co się tutaj wydarzy? Strzelisz gola i powiedzą, że będziesz najlepszym napastnikiem. Będziesz kolejną wielką gwiazdą. A kiedy to się stanie, potrzebuję, żebyś następnego dnia – i każdego kolejnego – był dokładnie tym samym facetem”.
– Cristiano przyszedł do mnie pewnego razu i powiedział: “Słuchaj, to, co teraz z tobą robię, pewnego dnia zrobisz z innym zawodnikiem. Właśnie dlatego to robię”. W przypadku Bena wszystko przyszło naturalnie. Mamy bardzo dobre relacje i spędzamy ze sobą dużo czasu. Aby zostać tu na dłużej, potrzebujesz czegoś więcej. Największą przewagą Bryana Mbeumo i Matheusa Cunhi było to, że znali ligę i grali w Anglii od dłuższego czasu.
– Widać też, że Sesko ma naprawdę dobrą mentalność – wie, że musi ciężko pracować, aby osiągnąć ten poziom. Możesz wyczuć, jak zawodnik reaguje, gdy schodzi na ławkę – niezależnie od tego, czy wchodzi na pięć, czy na dwie minuty. Jak się zachowuje, nawet jeśli strzela gola, a potem znów trafia na ławkę? To według mnie prawdziwa oznaka wielkiego zawodnika.
“Pozycja bramkarza Man Utd jedną z najtrudniejszych w futbolu”
Dalot, obecnie drugi najdłużej występujący zawodnik w kadrze Manchester United, nie szczędził pochwał pod adresem Senne Lemmensa, będącego ostatnią zaporą “Czerwonych Diabłów”.
– Od razu mogliśmy zobaczyć, jakim jest człowiekiem, i to bardzo nam pomogło. Aby być bramkarzem Manchesteru United, trzeba zachować równowagę, ponieważ bardzo szybko możesz wznieść się na szczyt i równie szybko spaść. Widać jednak, że to niezwykle spokojna osoba, która nie daje się ponieść emocjom.
Czy więc Lammens jest zdolny do długoterminowego wypełniania tej roli?
– Jesteśmy naprawdę zadowoleni z jego występów, ale to nie powinno dziwić, bo obserwujemy go na co dzień – dodaje Portugalczyk. – Cieszę się, że ludzie zaczynają dostrzegać to, co my od razu zauważyliśmy, gdy się pojawił. Myślę, że to także podnosi naszą drużynę na wyższy poziom, bo potrzebujemy takich zawodników – ludzi, którzy prezentują wysoki poziom i rozumieją, że wszystko opiera się na codziennej pracy i prezentowaniu jej w każdym pojedynczym meczu.
– Senne zdaje sobie sprawę, że zajmuje jedną z najtrudniejszych pozycji w piłce nożnej – obok roli napastnika i menedżera tego klubu – i to nie jest łatwa sprawa. Dlatego potrzebuje całego wsparcia, jakie możemy mu dać. Ale najważniejsze, aby pochodziło ono od niego samego – i myślę, że on właśnie to ma.
“Praca z Amorimem posłużyła Mainoo”
Czas spędzony przez Kobbie’ego Mainoo pod wodzą Rubena Amorima był bardzo frustrujący ze względu na ograniczoną liczbę minut na boisku, jednak zdaniem Dalota ostatecznie wyszło to na dobre młodemu pomocnikowi. Od momentu nominacji Carricka, 20-latek prezentuje znakomitą formę, stopniowo wracając do swojej optymalnej dyspozycji. To może sugerować, że wcześniejsza decyzja o odsunięciu go od wyjściowego składu była zdumiewająca i – z perspektywy czasu – niekorzystna dla byłego trenera.
– Myślę, że niezależnie od menedżera, trzeba pracować w ten sam sposób. Ludzie mogą mówić: „Diogo, miałeś ośmiu menedżerów”. Tak, ale podczas pracy z nimi wszystkimi, starałem się być taki sam i ciężko trenować. Prawdopodobnie dlatego rozegrałem tak wiele meczów pod wodzą każdego z nich.
– W przypadku Kobbie’ego sytuacja mogła potoczyć się inaczej. Dla 20-latka, który rozegrał prawie 80 spotkań w pierwszym zespole Manchester United, występował w reprezentacji, był na szczycie, a nagle przestał grać, to naprawdę trudne. Myślę jednak, że przejście przez takie doświadczenie przyniesie mu korzyści w przyszłości.
– Wydaje mi się, że już teraz to odczuwa i trochę bardziej docenił znaczenie codziennej pracy na treningach. Obserwowałem go, kiedy po raz pierwszy wszedł do pierwszej drużyny. Nagle stał się bestią. Potrafi zatrzymać rywala, potrafi zrobić wszystko. Jeśli jednak pytasz mnie o tę sytuację, uważam, że w dłuższej perspektywie wiele na niej zyska.
“Carrick jest dokładnie taki, jakiego się spodziewaliśmy”
Dalot należy do wąskiej grupy zawodników, którzy wcześniej współpracowali z Carrickiem za czasów panowania Ole Gunnara Solskjaera. Podczas prawie ośmioletniego pobytu, 26-latek obserwował wielu przychodzących i odchodzących zawodników oraz menedżerów.
Niektórzy nie pasowali do klubu, a dla innych rozmiar i wymagania Manchesteru United okazywały się zbyt trudne do opanowania. Jednak potencjalnie największym komplementem, jaki można złożyć Carrickowi, jest fakt, że sprawia, iż zarządzanie klubem znów wydaje się przyjemne. Pesymizm i przygnębienie ery Amorima wyparowały, co widać w zachowaniu i nastawieniu piłkarzy.
– Szczerze mówiąc, był dokładnie taki, jakiego się spodziewałem, ponieważ wcześniej widziałem go w roli asystenta trenera. Już wówczas pełnił bardzo ważną rolę – był głośny, aktywny i miał naprawdę pozytywny wpływ na drużynę. Od razu widać, że największą zaletą Carricka jest to, że naprawdę zna klub, wie, co powiedzieć i doskonale rozumie, jakiego rodzaju mecze będziemy rozgrywać. W ciągu tygodnia jest bardzo spokojny i zrównoważony, co pomaga nam nie dać się ponieść emocjom po zwycięstwach. A jeśli sprawy nie idą po naszej myśli, zawsze utrzymuje nas trochę bardziej zrównoważonych. To naprawdę pomaga i jest widoczne na boisku – zakończył Dalot.









