Sezon bez europejskich pucharów to dla Manchesteru United sytuacja, do której klub nie jest przyzwyczajony. Brak meczów na najwyższym poziomie odbił się nie tylko na wynikach, ale również na nastrojach w szatni. Diogo Dalot otwarcie przyznał, że to jedno z najtrudniejszych doświadczeń w jego karierze na Old Trafford.
Brak udziału w europejskich rozgrywkach, co zdarzyło się dopiero drugi raz od 35 lat, mocno wpłynął na odbiór całej kampanii. Po porażce w finale Ligi Europy z Tottenhamem w Bilbao w maju ubiegłego roku Manchester United musiał pogodzić się z brakiem gry w Europie. W trakcie długich tygodni bez meczów piłkarze mogli jedynie obserwować rywali walczących w Lidze Mistrzów.
Sytuację pogorszyły również szybkie odpadnięcia z krajowych pucharów po porażkach z Grimsby oraz Brighton. W efekcie Manchester United rozegra w tym sezonie zaledwie 40 spotkań, co jest najkrótszą kampanią klubu od czasów I wojny światowej.
Manchester United jest jednak na dobrej drodze do powrotu do Ligi Mistrzów. Drużyna prowadzona przez Michaela Carricka awansowała na trzecie miejsce w tabeli Premier League, co daje realną szansę na osiągnięcie tego celu.
– To bardzo bolesne oglądać naszych rywali z Premier League grających w Lidze Mistrzów i finałach pucharów. Dla mnie to najtrudniejszy sezon pod tym względem. Siedzimy w domu i tylko trenujemy, podczas gdy inni grają. To nie jest poziom, na którym powinien być ten klub. Daje to jednak jeszcze większą motywację i poczucie odpowiedzialności, aby po powrocie do tych rozgrywek nigdy nie traktować tego jako czegoś oczywistego.
Dalot, który trafił do Manchesteru United w 2018 roku z FC Porto, wskazał również najważniejsze momenty swojej kariery w klubie. Za największy sukces uznał zdobycie Pucharu Ligi w 2023 roku przeciwko Newcastle.
– Moja droga w Manchesterze United była długa, ale pierwsze trofeum zawsze będzie najważniejsze. To właśnie dla takich chwil trafiasz do tego klubu. To uczucie sprawiło, że chciałem wygrywać jeszcze więcej i rywalizować w najlepszych rozgrywkach.









