Poniedziałkowy wieczór i noc przyniosły kolejne emocje związane z Mistrzostwami Świata. Brazylia podejmowała Japonię, a Maroko mierzyło się z Holandią. Oba starcia skończyły się w dramatycznych okolicznościach.
BRAZYLIA – JAPONIA
Carlo Ancelotti posłał w bój taką samą jedenastkę, co w wygranym 3:0 meczu ze Szkocją. Mecz nie zaczął się dla Brazylii najlepiej. Japończycy byli bardzo dobrze zorganizowani i skutecznie neutralizowali próby ataków ze strony “Canarinhos”. Słabo prezentował się też Casemiro.
W 29. minucie Japonia wyszła na prowadzenie. Nieodpowiedzialne podanie Danilo w środku boiska zakończyło się przechwytem Kaishu Sano. Ten pociągnął z piłką dobrych kilka metrów, uderzył zza pola karnego i pokonał Alissona.
Po zmianie stron podopieczni Ancelottiego prezentowali się znacznie lepiej w porównaniu do pierwszych 45 minut. W 54. minucie bliski szczęścia był Casemiro, który uderzył głową z bliskiego dystansu. Japończycy wybili jednak sprzed samej linii bramkowej.
Dwie minuty później były pomocnik Manchesteru United wyrównał wynik spotkania, zamieniając dośrodkowanie Gabriela w pole karne na gola. W 65. minucie z boiska zszedł Matheus Cunha, którego występ w tamtym spotkaniu można uznać za niemrawy.
Już wydawało się, że będziemy zmierzali do dogrywki. Mimo ciągłych ataków Brazylii, do 95. minuty nie udało im się pokonać Ziona Suzukiego. Wtedy jednak piłkę stracił Tanaka, Bruno Guimaraes podał ją w pole karne do Martinelliego, a ten prawą nogą dał Brazylii zwycięstwo. W kolejnej rundzie zmierzy się ona ze zwycięzcą z pary WKS – Norwegia.
HOLANDIA – MAROKO
W innym meczu 1/16 finału Holendrzy podejmowali Maroko z Noussairem Mazraouim w wyjściowym składzie – ten grał na lewej obronie.
Do 72. minuty żadna z drużyn nie potrafiła strzelić gola. Dobrze po stronie Holendrów prezentował się Bart Verbtuggen, broniąc m.in. groźny strzał z dystansu Hakimiego w pierwszej połowie. W 52. minucie boczny obrońca PSG miał kolejną okazję, ale ponownie wykazał się Verbruggen.
72. minuta to gol dla podopiecznych Koeamana. Summerville po długim rajdzie zdążył oddać piłkę do Cody’ego Gakpo. Skrzydłowy Liverpoolu wpakował piłkę do siatki z około 11. metra.
Po golu to jednak Maroko naciskało na Holendrów, co zaowocowało golem w ostatniej minucie regulaminowego czasu! Talbi wrzucił w pole karne z głębokiego dystansu. Piłka wylądowała na głowie Issy Diopa – w sytuacji nie zorientował się Virgil Van Dijk.
W dogrywce, w 97. minucie znakomitą okazję miał Soufiane Rahimi, który uderzał praktycznie w sytuacji sam na sam. Świetną interwencją popisał się jednak znów Verbruggen. Do końca dogrywki nikt nie znalazł drogi do bramki i przeszliśmy do serii rzutów karnych.
W 1. kolejce po stronie Maroka pomylił się Neil El Aynaoui, uderzając w poprzeczkę. Druga kolejka to natomiast pomyłka Justina Kluiverta – piłkarz Bournemouth trafił w słupek!
W czwartej kolejce pomylili się zarówno Quinten Timber, jak i Achraf Hakimi. Następnie jako piąty podszedł Crysencio Summerville, lecz jego uderzenie znakomicie obronił jedną ręką Bounou! Saibari nie pomylił się i dał Maroko awans do kolejnej rundy!
Na osobne wyróżnienie zasłużył Noussair Mazraoui. Był to kolejny dobry mecz obrońcy Manchesteru United, który przez 120 minut zanotował 101 kontaktów z piłką, 19 akcji w defensywie, 10 podań w finałową tercję i wygrał wszystkie pięć pojedynków. W kolejnej fazie turnieju Marokańczycy zmierzą się z Kanadą.









