Ronny Johnsen to były norweski piłkarz, który sześć lat swojej kariery spędził w Manchesterze United (1996-2002). Z rozmowy dla UTD Podcast dowiecie się, z czego najbardziej zasłynął.
Obecnie 50-letni Norweg w rozmowie z prowadzącymi poruszył początkowy etap swojej kariery na norweskich boiskach, ocenił swoją przygodę z klubem z Old Trafford, a także pochwalił się swoimi osiągnięciami po zawieszeniu butów na kołek.
Ronny Johnsen w ekipie “Czerwonych Diabłów” uchodził za mistrza fizycznych pojedynków. Od najmłodszych lat były piłkarz Manchesteru United prosperował do roli doskonałego sportowca.
– Moje dorastanie opierało się na futbolu i lekkoatletyce. W pewnym momencie nie wiedziałem, w jakim kierunku to zmierza.
– Biegałem na 100, 200 i 800 metrów. Muszę przyznać, że byłem w tym dobry, ale szczerze tego nienawidziłem. Skończyłem z tym, mając 15 lat. Miałem do tego pasję, ale czułem zbyt dużą presję. W tym wieku to było dla mnie zbyt wiele.
Szokujący może okazać się fakt, że były obrońca swoją karierę rozpoczynał jako centralny napastnik. Johnsen zaliczył kilka epizodów na tej pozycji nawet w reprezentacji Norwegii.
– Grałem na pozycji napastnika do 24. roku życia, tuż przed transferem do Manchesteru United. Zanim grałem w reprezentacji, nigdy nie występowałem nawet w roli skrzydłowego. Rozegrałem spotkanie przeciwko Paolo Maldiniemu, w którym nie dotknąłem nawet piłki, poważnie! Selekcjoner na koniec zawsze wyciągał z indywidualnych występów plusy, minusy – z mojego występu nie można było wysnuć żadnych wniosków!
Na początku swojej przygody z futbolem Ronny Johnsen odbywał testy w Bayernie Monachium. Niemiecki klub zdecydował się na złożenie oficjalnej oferty za norweskiego piłkarza, ale wówczas jego klub, Eik-Tonsberg, postawił cenę zaporową, która odstraszyła Bawarczyków.
– Trenowałem z nimi przez tydzień. Kiedy skończyłem, poszedłem do gabinetu menedżera, chcąc podziękować za ten czas. A on odpowiedział mi: “Chcemy cię. Chcemy podpisać z tobą kontrakt, ale wypożyczymy cię do innego klubu.” Pomyślałem sobie, że żartuje.
– Wróciłem do Norwegi i zagrałem dla Eik-Tonsberg, którzy powiedzieli mi, że przyszła za mnie oferta. Myślę, że wtedy potrzebowali wielu pieniędzy i transfer nie doszedł do skutku.
W 1995 roku Ronny Johnsen trafił do Besiktasu, gdzie przywitano go w dość nietypowy sposób. Norweg zagrał dla tureckiego klubu 22 mecze. To ze Stambułu Norweg przeprowadził się na Old Trafford.
– Wszyscy byli prezentowani przed fanami na stadionie, który był pełen. Czekałem tam, a na górze znajdowała się koza, którą pocięli. Następnie wzięli jej krew i zanim wybiegłem na boisko, posmarowali nią czoło.
– Pomyślałem sobie, że to nie dzieje się naprawdę, jeszcze przed pełnym stadionem. Później nigdy nie doświadczyłem większej wrzawy…
Kiedy sir Alex Ferguson prowadził Manchester United, niewielu zawodników odważyło się odrzucić jego propozycję przenosin do “Teatru Marzeń”. Jednym z piłkarzy, którzy odmówił pierwszym zakusom legendarnego menedżera był właśnie Ronny Johnsen. Norweg początkowo uważał, że nie ma innego wyboru, jak tylko zrezygnować z transferu na Old Trafford.
– Mój agent zadzwonił do mnie i powiedział: “Nie ma problemu, żeby sir Alex Ferguson zadzwonił do ciebie?” Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Odkąd śledziłem United, był to dla mnie największy klub na świecie. Kiedy zadzwonił, miałem dobre relacje z niemieckim szkoleniowcem Christopherem Daumem. Czułem, że transfer w środku sezonu nie był fair.
– Dogadaliśmy się, że przeprowadzę się do Manchesteru po zakończeniu sezonu.
Obrońca ze Skandynawii zdobył w Manchesterze United cztery mistrzostwa Anglii, Puchar Anglii oraz Ligę Mistrzów. Niestety Norwega zaczęły dopadać kontuzje, które skróciły jego karierę w zespole “Czerwonych Diabłów”.
– Cierpiałem na problemy z rzepką w kolanie i było to niewiarygodnie bolesne. W sezonie 1998/99 zrobiłem wszystko, co mogłem. Menedżer mi pomógł i próbował zbalansować moje występy. Wyglądało to bardzo źle – moje więzadła rzepki były w tak opłakanym stanie, że lekarze musieli usunąć trzy z nich w obu kolanach. Przeszedłem sporą operację. Powrót po takiej kontuzji wymaga czasu.
Rok przed zakończeniem kariery w norweskiej Valerendze, Ronny Johnsen otrzymał ostatnie powołanie do reprezentacji Norwegii. Były piłkarz w ostatnim meczu dla kadry narodowej zmierzył się z Lionelem Messim.
– Mając 38 lat, zagrałem ostatni mecz dla reprezentacji Norwegii, ponieważ selekcjoner poprosił mnie o powrót. Powiedziałem tak, bo naszym rywalem miała być Argentyna. Swój ostatni mecz zagrałem przeciwko Messiemu. Wygraliśmy to spotkanie 2:0! Łatwo! Myślę, że ułatwił nam ten mecz, więc bardzo się cieszyłem!

Norweg w rozmowie z UTD Podcast wspomina, jak wspólnie z Ole Gunnarem Solskjaerem byli obserwowani przez skautów z Old Trafford. Obecny menedżer “Czerwonych Diabłów” popisał się wówczas piękną bramką.
– Grałem mecz, gdy Jim Ryan po raz pierwszy pojawił się na trybunach, by mnie obserwować. Ole nie zaczął tego meczu od pierwszej minuty. Później wszedł na murawę – myślę, że był to jego debiut – i strzelił fantastycznego gola w okienko bramki. O mój Boże!
– Potem jego kariera potoczyła się wspaniale. Jakość, którą prezentował, była niewiarygodna.
Johnsen chętnie wrócił także pamięcią do dwóch, ważnych wyjazdowych meczów w jego karierze na Old Trafford. Był to debiut w starciu z Wimbledonem oraz wyjazd na Anfield Road, gdzie “Czerwone Diabły” odniosły słynne zwycięstwo 3:1, gwarantując sobie mistrzostwo Anglii. Podczas pierwszego spotkania dla ekipy Fergusona, Norweg otrzymał niemiłe powitanie na angielskich boiskach od znanego z nieuprzejmości Vinniego Jonesa.
– Zacząłem na ławce, ale pojawiłem się na murawie. Był to chyba początek drugiej połowy. Zagrano długą piłkę z naszej obrony. Biegłem do niej, odwróciłem się, a Jones biegł prosto na mnie. Minął mnie i uderzył łokciem. “Co to ma być?!” – pomyślałem.
– Spotkałem go kilka lat później i powiedział mi: “Chciałem cię zmiażdżyć, stanąć nad tobą i przywitać cię w angielskim futbolu”.
– To w tym meczu David Beckham strzelił gola z połowy. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego. Nawet na treningu!
– Jeśli chodzi o mecz z Liverpoolem, to weszliśmy do szatni, a menedżer trochę się spóźnił. Wrzeszczeliśmy, a on wszedł i zaczął nas uciszać. Obie szatnie na Anfield Road są usytuowane blisko siebie. Można było usłyszeć, jak menedżer rywali zachęcał ich do wojny. Ferguson powiedział do nas: “Posłuchajcie, możecie ich podsłuchiwać!”.
– Spodobało mi się to!









