Leny Yoro, stoper Manchesteru United, udzielił wywiadu dla kanału YouTube “Rising Ballers”, podczas którego odpowiadał na serię luźnych pytań związanych nie tylko z piłką nożną. Możemy się dowiedzieć o jego ulubionym mieście, jedzeniu, ale także najtrudniejszym napastniku, przeciwko któremu przyszło mu grać.
Dołączyłeś do Manchesteru United z Lille, gdzie w pierwszej drużynie byłeś już w wieku 16 lat. Jaki był dla ciebie moment typu “witamy w seniorskiej piłce”, gdzie czułeś, że gra się inaczej niż w akademii?
– Atmosfera na stadionie. Oczywiście, grając dla młodszych drużyn, to nie jest to samo. Kibice są po prostu szaleni.
Czy naprawdę słychać to na boisku?
– Szczerze, może pierwsze pięć minut.
Premier League i liga francuska to oczywiście dwie bardzo dobre ligi z wieloma klasowymi zawodnikami. Jaki jest najtrudniejszy napastnik, na którego do tej pory trafiłeś?
– Lacazette.
Co sprawiało, że tak trudno się przeciwko niemu grało?
– Jest bardzo doświadczony, grał w Premier League i lidze francuskiej. Świetnie się ustawia, co sprawia, że obrońcom bywa trudno.
Niedawno strzeliłeś swojego pierwszego gola dla Manchesteru United. Jakie to było uczucie?
– Nie byłem na to gotowy. Nie cieszyłem się, bo chciałem, żebyśmy szybko wznowili grę i spróbowali wygrać. Byłem bardzo zadowolony, bo moja rodzina była na tym meczu. Powiedzieli, że są ze mnie dumni.
Jeśli chodzi o przygotowanie na wielkie mecze, jak znosisz presję?
– Staram się za dużo nie myśleć o wszystkim. Rozmawiam z Bogiem i staram się być jak najlepiej przygotowanym.
Wspomniałem, że swoją karierę zacząłeś w bardzo młodym wieku. Wciąż jednak jesteś młody, masz przed sobą świetlaną przyszłość. Jaka jest jedna rzecz, którą chciałbyś poprawić w swojej grze?
– Moją agresywność.
Jesteśmy tu dzisiaj dla Adidasa. Jednym z ich motto jest: “Dasz radę”. Jak taka mentalność pomogła ci w dotychczasowej karierze?
– Musisz mieć tę mentalność, by być pewnym siebie. W piłce musisz wierzyć w siebie, to bardzo pomaga.
Jaka jest jedna rzecz poza piłką nożną, w której za bardzo wczuwasz się w rywalizację?
– Gry wideo. Głównie grywam w Call of Duty lub FIFA, gdy byłem młody.
Jaka jest największa życiowa lekcja, jaką dała ci piłka nożna?
– Jose Fonte w Lille był dla mnie lekcją. Widziałem jego stan fizyczny w jego starszym wieku, sposób w jaki gra, to co robi poza piłką nożną. To pokazuje mi, że nie mogę się nigdy od niej odłączyć.
Jaka jest twoja rutyna przedmeczowa? Robisz coś konkretnego?
– W szatni słucham muzyki, widzę się z fizjoterapeutą, modlę się, a potem wychodzę na boisko.
Jak już mówiłem, grałeś w wielu krajach i klubach. Jakie jest twoje ulubione miasto, które zwiedziłeś?
– Pewnego razu z Lille graliśmy w Lidze Konferencji na Wyspach Owczych. To piękny kraj, wszędzie mają góry. To było piękne.
Co powiedziałbyś dwunastoletniej wersji siebie?
– Nie poddawaj się przy kontuzjach. Kilka ich już przeszedłem i myślałem, że nie mogę stać się lepszy. W żadnym momencie się jednak nie poddałem, mocno się o to modliłem, a teraz jestem tutaj.
W jaki sposób opisał byś siebie w trzech słowach? Pomijając “piłka nożna” i “ciężka praca”.
– Dziecko Boga, czasem też leniwy.
Kim byłbyś, gdyby nie piłkarzem?
– Streamerem. Grałbym w gry wideo. Ewentualnie, mógłbym być koszykarzem.
Francja jest znana ze swojego jedzenia, podobnie jak Anglia. Czy jest jakiś angielski posiłek, który naprawdę lubisz? I czy znalazłeś też taki, który był dla ciebie okropny?
– Nie wiem czy ryżowy pudding zalicza się do angielskiego jedzenia, ale możemy to podpiąć. Tak samo oczywista ryba z frytkami. Nie lubię jednak klasyka śniadaniowego, czyli kiełbasy z fasolką.









