Wywiad: Andy Mitten dla ManUtd.pl

Paweł Smyk
Zmień rozmiar tekstu:

Andy Mitten, dziennikarz piszący m.in. dla ESPN czy “Daily Post”, twórca magazynu “United We Stand”, udzielił wywiadu serwisowi ManUtd.pl, w którym został zapytany m.in. o pracę dziennikarza i przewidywania na tegoroczny sezon.

(Click here to see the original)

Na samym początku chciałbym pogratulować Panu 25. rocznicy powstania magazynu “United We Stand” i zapytać jak to wszystko się zaczęło, skąd wziął się pomysł? Czy mógłby Pan trochę o tym opowiedzieć?

– Dziękuję. Cóż, “United We Stand” zacząłem w wieku 15 lat. Od mojej matki pożyczyłem 20 funtów na rozkręcenie małej gazety i zaczęliśmy właśnie w ten sposób. Stałem przed Old Trafford i sprzedawałem magazyn po 50 pensów za sztukę. Moją motywacją byli piłkarscy fani, których moim zdaniem, traktowano jak obywateli drugiej kategorii. Podejmowano ważne decyzje, jednak nikt nie konsultował ich z kibicami. Byłem zły z tego powodu. Płaciłem 4 funty, by móc obejrzeć mecz United, który grał z Nottingham Forest na wyjeździe. Koszt biletu był dwukrotnie większy niż pensja z mojej pracy, którą było rozwożenie gazet. Byłem na trybunach, jednak nie mogłem zobaczyć boiska, gdyż przede mną stały wysokie ogrodzenia i widok nie był najlepszy. To było w czasach tuż po tragedii w Hillsborough, kiedy podejmowano ważne decyzje w kontekście kibiców.

To w zasadzie był jeden z powodów dla którego rozpocząłem “United We Stand”. Magazyn szybko zyskał na popularności, w wieku 18 lat zacząłem studia dziennikarskie blisko Manchesteru. Wtedy to Manchester United zaoferował mi pracę w ich oficjalnym magazynie klubowym, jednak jej nie przyjąłem, nie chciałem jej przyjąć. Zainteresowanie ze strony klubu bardzo mi schlebiało, więc zamiast tego postanowiłem zająć się pracą freelancera dla United, ale też dla wielu różnych ludzi. W zasadzie zajmuję się tym do dzisiaj, piszę książki i mam kontrakty w kilku gazetach. Mam naprawdę interesującą pracę, ciężko pracuję, oglądam wiele meczów i jeżdżę po całym świecie, od Brazylii po Polskę. Próbuję też specjalizować się w wywiadach, lubię je przeprowadzać, podobnie jak poszerzać swoją wiedzę o kulturze piłkarskiej panującej w różnych krajach. Jedna z moich książek była poświęcona największym meczom derbowym [“Mad for it: From Blackpool to Barcelona: Football’s Greatest Rivalries” – przyp. red.]. Obecnie mam 40 lat i mam na tyle dużo szczęścia, że żyję z pisania o futbolu i Manchesterze United.
Jak przygotowuje się Pan do wywiadów? Czy research dotyczący swojego rozmówcy jest niezbędny do osiągnięcia sukcesu?

– Oczywiście, musisz wiedzieć z kim rozmawiasz, musisz orientować się w temacie rozmowy. W ostatnim tygodniu przeprowadzałem wywiad z Ryanem Giggsem – jesteśmy w podobnym wieku, obaj pochodzimy z Manchesteru, graliśmy razem w piłkę. Znamy się, więc nie potrzebuję studiować jego historii. Byłem się także spotkać z Davidem Moyesem i tu podobnie, znam jego historię. Rozmawiałem również z Alanem Smithem, byłym piłkarzem United, i tak, znam jego historię, jednak musiałem się upewnić jak wygląda obecna sytuacja, gdyż wiem, że nie lubi przeprowadzać wywiadów. Dowiedziałem się więc o najnowszych informacjach o nim, a także rozmawiałem z ludźmi, którzy go znają. Poza researchem w wywiadach równie ważne jest zdobywanie kontaktów. Znałem więc Kevina Pilkingtona, który niegdyś grał w Man United. Obecnie wspólnie gra z Alanem w Notts County. Kevin powiedział mu: “Andy jest w porządku, zaufaj mu”.

W zasadzie tyle wystarczyło, ponieważ niektórzy dziennikarze nie cieszą się dobrą reputacją. Alan zaprosił mnie do swojego domu, co zawsze jest świetną sprawą, gdyż pokazuje to, że rozmówca okazuje ci zaufanie. Spędziłem z nim trzy godziny, które były naprawdę interesujące. Wspominał czasy, w których nagabywał na gazety, wspominał o okolicznościach kontrowersyjnego transferu z Leeds do Manchesteru United. Wielu ludzi go za to nienawidziło, dostało mu się za to, wielu go obrażało, więc dlaczego znów o tym rozmawiał? Prawdopodobnie zostanie obrażony jeszcze bardziej, ale ostrożnie podszedłem do tematu i przeprowadziłem ciekawy wywiad. Ale tak, research jest istotny, nie możesz pokazać się swojemu rozmówcy i nie wiedzieć z kim rozmawiasz, gdyż wtedy to nie byłby dobry wywiad.

Wspomniał Pan o Davidzie Moyesie. Jak sobie radzi z Pańskiej perspektywy? Jakie są jego plany na przyszłość?

– David ponownie chciałby podjąć się pracy menedżera. Jest rozczarowany z powodu tego, jak potoczyły się sprawy w Manchesterze United. Zdaje sobie sprawę z tego, że został zwolniony z powodu poniesienia zbyt dużej liczby porażek. Myślę, że jest dobrym menedżerem i dobrym człowiekiem. Nie wyszła mu przygoda na Old Trafford, zeszły sezon był tragiczny z wielu powodów. Czasem David sprawiał wrażenie przytłoczonego rozmiarem tej pracy, jednak naprawdę doceniał wsparcie kibiców Manchesteru United. Dla mnie to było ciekawe zdanie, gdyż komentarze na temat Moyesa umieszczone w internecie zupełnie różnią się od tych, które możemy usłyszeć na stadionie, gdzie fani wspierali swojego menedżera. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że ludzie w internecie są anonimowi i wściekli, a na stadionie być może nie chcą widzieć jak człowiek, który stoi od nich 50 metrów, cierpi. Moyes więc planuje wkrótce objąć posadę menedżera, do tej pory miał cztery oferty z klubów Premier League, których nie przyjął. Miał również propozycje zza granicy, jednak myślę, że w końcu podejmie się pracy, która będzie dla niego odpowiednia.

W trakcie lata było wiele spekulacji na temat przenosin Arturo Vidala do Manchesteru United. Jak ta saga wpłynęła na Pańską pracę, czy ludzie często pytali Pana o niego?

– W tamtym czasie tak. Wiem, że United chcieli go kupić, a jakość moich źródeł jest dobra. Również o tym zawodniku rozmawiałem z Davidem Moyesem… wiesz, nie zmyślam po prostu jakiegoś piłkarza. Ufam ludziom, którzy przekazują mi informacje, które wówczas sugerowały, że w zeszłym roku United uważnie obserwowali Vidala, jednak Juventus nie chciał go sprzedać. Później w lipcu, ludzie zaczęli mówić, że Juventus zmienił zdanie, a piłkarz chce przejść do Manchesteru United. Takie było wówczas moje rozumowanie. Słyszałem także informacje, że klub martwi się stanem jego kolana. Jednak wiesz, tak to czasem jest – w zeszłym roku dostałem mnóstwo informacji o potencjalnych przenosinach Cesca Fabregasa, wiele informacji, których nawet nie mogłem publikować. Klub jednak nie powie: “Zawodnik trafi do Manchesteru United”. Ale tak było, chciał odejść. To jednak ciężka sytuacja dla piłkarzy, gdyż nie mogą zwyczajnie poprosić o transfer, gdyż postawi to ich w złym świetle. Zawodnicy więc często przyjmują postawę: “Słuchajcie, jeśli klub będzie chciał mnie sprzedać, to chętnie dla was zagram”. To dość interesująca kwestia. W tych czasach kiedy media społecznościowe wkroczyły w życie, doszedłem do wniosku, że niektórzy ludzie są bardziej przejęci spekulacjami o transferach niż czymkolwiek innym, mają na tym punkcie obsesje. To absolutny fenomen. Zdaję sobie sprawę, że okres transferów jest bardzo istotny, jednak czasem ludzie wolą porozmawiać o transferach niż oglądać mecze swojego klubu. To absolutna desperacja! Czasem do transferów dochodzi, a czasem nie.

Podam ci kolejny przykład odnośnie mediów społecznościowych – w sierpniu, mój dobry informator z Holandii przekazał mi: “Byłem na wczorajszym meczu PSV z Ajaxem i rozmawiałem z ludźmi z klubu [Ajaxu]. Skauci, dyrektorzy, wszyscy zgodnie twierdzili, że Daley Blind przejdzie do Man United i do transferu dojdzie jeszcze w tym tygodniu”. Więc napisałem w internecie wiadomość, w której zaznaczyłem, że “Mój dobry kontakt przekazał mi, że Daley Blind trafi do Man United”. Co się stało później było niesamowite, ludzie to wyolbrzymili i zaczęli mówić: “Mitten powiedział, że Daley Blind na pewno przyjdzie!”, a wcale tak nie powiedziałem, mój kontakt, któremu ufam tak stwierdził. “Mitten powiedział, że transfer wyniesie 18 milionów!” – nie mówiłem tak, nie wspominałem o żadnych kwotach. Dwa dni później, agent Daleya Blinda pojawił się w radio i powiedział: “Nie mamy absolutnie żadnego kontaktu z Man United. Nic nie słyszeliśmy i o niczym nie wiemy. Do niczego nie dojdzie między nami”. Zaraz potem ludzie rzucili się na mnie z oskarżeniami: “Powiedziałeś, że przyjdzie, a tak nie jest! Jesteś kłamcą!”. Znam swoje źródła i wiem, że są dobre. Nie podawałbym informacji do wiadomości publicznej, gdybym nie ufał swoim źródłom. Ostatecznie Daley Blind dołączył do Manchesteru United, jednak nikt nie powiedział: “Dobra robota”, tylko przeszli do kolejnego transferu: “Kogo teraz kupimy?”. To smutne, jaką ludzie mają obsesję na tym punkcie, jednak tak już po prostu jest i muszę to zaakceptować.

Co zmienił Twitter w Pańskiej pracy? Czy jest Pan zadowolony z takiej zmiany, czy raczej jest Pan dziennikarzem z rodzaju “kiedyś było lepiej”?

– Lubię Twittera, nie traktuję go zbyt poważnie, nie mam obsesji na jego punkcie, zamieszczam jeden czy dwa posty dziennie. Dla mnie to dobry sposób na podlinkowanie moich artykułów dla ludzi, którzy mnie śledzą i myślę, że oni to doceniają. Na pewno doceniają gazety, gdyż dzięki temu ich artykuły mają odpowiednią liczbę wejść. Poprzez Twittera mogę bezpośrednio kontaktować się z ludźmi, którzy znają moją pracę, więc to dobra rzecz. Są jednak niebezpieczeństwa, gdyż wielu jest anonimowych ludzi, wściekłych, bądź trolli, jednak osobiście rzadko jestem obrażany. Prawdopodobnie dlatego, że ostrożnie z niego korzystam i jeśli ktoś ma problem, to mówię mu: “Słuchaj, spotkajmy się jutro i porozmawiajmy twarzą w twarz”. No i nie przychodzą, gdyż chowają się gdzieś w sypialni. Jestem rozsądny, nie jestem idiotą i cokolwiek wrzucam na Twittera, to uprzednio dobrze przygotowałem się do tego artykułu. Myślę więc, że ogólnie to dobry portal, a jeśli ludziom się ktoś nie podoba, to zwyczajnie mogą zaprzestać śledzenia tej osoby. Zdaję sobie jednak sprawę, że ludzie żądają informacji i często pytają mnie: “Kogo kupimy?”. Ale nie oddam takiej informacji za darmo, to moja praca, tak zarabiam na życie. Podróże, rozmowy z ludźmi, zawieranie kontaktów – to wszystko kosztuje. Mogę opublikować informację w “United We Stand” czy w materiałach, za które mi ktoś zapłaci, jednak nie za darmo. Nie byłbym zbyt dobrym dziennikarzem, gdybym tak robił.

Dziś mecz derbowy. [Wywiad był przeprowadzany przed niedzielnym meczem – przyp. red.] Byłem już kilka razy w Manchesterze, jednak nigdy przy okazji derbów miasta. Czy można wyczuć w mieście szczególną atmosferę?

– Właśnie w tym momencie jadę do centrum miasta, przede mną jawi się wspaniały, manchesterski poranek. Atmosfera… tak, oczywiście, to derby – znakomite wydarzenie, każdy mieszkaniec jest na to gotowy, mecz pochłonie całe miasto. Jestem podekscytowany, zapowiada się na niezwykle ciężki dzień, właśnie jadę się spotkać z Garym Nevillem. To Man United z Man City – przez wiele lat to United wygrywał, jednak teraz City ma bardzo dobrą drużynę. Ale tak, każdy z moich kolegów będzie albo na stadionie wśród kibiców przyjezdnych albo obejrzy to spotkanie przed telewizorem. To niesamowite wydarzenie i uważam, że to świetnie.

Jak Pańskim zdaniem będzie prezentować się czołówka ligi na koniec sezonu? I przede wszystkim, jak poradzi sobie Manchester United?

– Myślę, że United zamelduje się w pierwszej czwórce na koniec i uważam, że to ważne, każdy inny wynik będzie uznany za porażkę i problem. Uważam jednak, że Louis van Gaal to świetny menedżer i w końcu poukłada to wszystko jak należy. Nie obawiam się o United pod wodzą Van Gaala. W tym roku jestem bardziej pewny dobrych rezultatów niż w zeszłym sezonie. Co do ligi – myślę, że Chelsea prawdopodobnie wygra rozgrywki, United mają dużą stratę. Chelsea wygląda na silną drużynę, podobnie jak City. Z kolei Liverpool sprawia wrażenie słabszej. W pewnym momencie David Moyes powiedział mi, że Liverpool w ostatnim sezonie radził sobie nadzwyczaj świetnie niż w poprzednich latach. City i Chelsea również byli mocni. Ludzie być może odbiorą to jak wymówkę, jednak może zauważą, że być może to słuszna uwaga. Podsumowując, United powinni być w czołowej czwórce na koniec sezonu, inaczej to będzie wielki problem, muszą znaleźć się w przyszłej edycji Ligi Mistrzów.

Wspomniał Pan o Louisie van Gaalu. Jaki jest w trakcie wywiadów czy konferencji prasowych?

– Lubię go. Myślę, że jest świetną, interesującą osobą, szczególnie kiedy porówna się go do Manuela Pellegriniego, który jest zwyczajnie nudny. Jest co prawda dobrym menedżerem, jednak jest naprawdę nudny. Van Gaal natomiast jest zabawny – parę tygodni temu spytałem go co sądzi o występie Paddy’ego McNaira. Spojrzał mi prosto w oczy i mówił przez pięć czy sześć minut, jednak tak naprawdę nie odpowiedział mi na moje pytanie. Więc jest zabawny, ale go lubię, ma silny, solidny charakter. Lubię słuchać, co ma do powiedzenia.

Co sądzi Pan o polityce transferowej Manchesteru United i pracy Eda Woodwarda?

– United wydają ogromne sumy pieniędzy. Więc to spora zmiana w porównaniu do przeszłości. W zeszłym roku przeprowadziłem wywiad z Edem Woodwardem, w którym powiedział mi, że “nikt nie pokona nas, jeśli chodzi o cenę za zawodnika”. Byłem nieco zaskoczony jego odpowiedzią, jednak myślę, że prawdopodobnie ma rację. United zarabia wielkie sumy pieniędzy, więc może konkurować z każdym pod tym względem. Byłem podekscytowany transferami [Angela] Di Marii i [Radamela] Falcao, jednak myślę, że ważne jest zachowanie balansu pomiędzy tym, a promowaniem młodzieży. Manchester United ma młodzież w swoim DNA. Nie znoszę obecnej sytuacji, w której United stali się “Galacticos” i myślę, że promowanie młodzieży jest równie istotne. Część mnie była więc smutna z powodu odejścia [Toma] Cleverleya i [Danny’ego] Welbecka. I mimo iż zdaję sobie sprawę, że być może Cleverley nie jest piłkarzem na miarę Manchesteru United, to uważam, że [wychowankowie] to wciąż ważny element klubu.

Van Gaal jednak, będąc sprawiedliwym, wciąż korzysta z usług młodych zawodników. Zawsze powtarza, że jeśli ktoś jest dobry, to będzie grał, wiek nie gra tu roli. Odnośnie Eda Woodwarda – cóż, United to teraz wielkie show. [Sir Alex] Ferguson znał wartość pieniądza, taki był jego styl i jeśli wyczuł, że ktoś żąda od niego za dużo pieniędzy, to zwyczajnie nie kupował danego piłkarza. Obecnie jednak United wydaje zbyt dużo pieniędzy na zawodników, gdyż w klubie panuje desperacja, jak pozyskać piłkarzy do Manchesteru United, kiedy ten nie gra w Lidze Mistrzów.

Chciałbym zapytać o angielski futbol. Nie ma wątpliwości, że kluby z Premier League nie odnoszą tylu sukcesów na arenie międzynarodowej jak jeszcze pięć lat temu. Dlaczego Pańskim zdaniem tak się dzieje i czy to się zmieni?

– Myślę, że to cykliczne. Sądzę, że obecnie hiszpańskie zespoły są popularne, a w międzyczasie angielskie pracują nad sobą. To jednak cykliczne, tak to działa. Na chwilę obecną kluby Premier League nie radzą sobie za dobrze, jednak to się zmieni. To nic trwałego, nie potrwa to wiecznie. Myślę, że w futbol angielski i w zespoły Premier League pompuje się takie ilości pieniędzy, że w końcu wszystko powróci na swoje miejsce. Uważam też, że Manchester United będzie jednym z tych zespołów, jednak zajmie to trochę czasu.

Jeśli miałby Pan możliwość wyselekcjonowania jedenastki, złożonej wyłącznie z zawodników grających w klubie z Old Trafford na przestrzeni ostatnich 20 lat, kto by się w niej znalazł?

– Schmeichel – Gary Neville, Vidic, Ferdinand, Evra – Ronaldo, Scholes, Keane, Giggs – Cantona, Andy Cole.

Powiązane tematy

Podobne wpisy

Najnowsze

Rankingi

Najwyższa średnia

# Zawodnik Śr. ocena
1. 7,65
2.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
7,20
3. 7,12
4.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
7,08
5. 6,99

Najwięcej bramek

# Zawodnik Bramki
1.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
12
2. 12
3. 9
4.
Casemiro
Casemiro Pomocnik
9
5.
Matheus Cunha
Matheus Cunha Napastnik
9

Najwięcej asyst

# Zawodnik Asysty
1. 22
2. 4
3.
Bryan Mbeumo
Bryan Mbeumo Napastnik
3
4.
Amad Diallo
Amad Diallo Napastnik
3
5.
Diogo Dalot
Diogo Dalot Obrońca
3

Bestsellery w sklepie